Niemcy przedłużają obostrzenia, Czesi luzują

Nie do 20 grudnia, ale do 10 stycznia potrwają obostrzenia wprowadzone w Niemczech na początku listopada. W Czechach odwrotnie.

Angela Merkel po spotkaniu z premierami landów ogłosiła przedłużenie obowiązujących obostrzeń co najmniej do 10 stycznia. Decyzję, co dalej, podjąć ma po kolejnym spotkaniu 4 stycznia.

Od listopada nieczynne są restauracje, obiekty sportowe i rozrywkowe. Spotykać można się w gronie maksymalnie 5 osób z góra dwóch gospodarstw domowych (ten przepis ma zostać poluzowany na święta; spotkania będą możliwe w 10 osób, nie licząc dzieci poniżej 14. roku życia). Sklepy są otwarte, ale w placówkach do 800 mkw. obowiązuje ograniczenie 1 klienta na 10 mkw., a w większych - 1 klienta na 20 mkw. 

"Lebensmittel Zeitung" opisuje przykład centrum handlowego MyZiel we Frankfurcie nad Menem, w przypadku którego ten ostatni wymóg ogranicza liczbę klientów do 3 tys. naraz. Tymczasem w normalnych warunkach w okresie przedświątecznym liczba ta była dwa, a nawet trzy razy wyższa. Z badania HDE (związek niemieckich detalistów) wynika, że w trzecim tygodniu listopada w centrach miast zakupy robiło o 40% mniej klientów niż w analogicznym okresie 2019 roku.

Tymczasem niemiecki Związek Miast i Gmin domaga się możliwości otwarcia sklepów w niedziele.

- Sklepy w centrach miast pogrążają się w coraz większym kryzysie i nie potrafią walczyć z handlem internetowym, który jest otwarty 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu - powiedział dyrektor naczelny Gerd Landsberg „Handelsblattowi”. - Należałoby, przynajmniej w tej kryzysowej sytuacji, umożliwić dodatkowe zakupy w niedzielę.

W zeszłym tygodniu federalny minister gospodarki Peter Altmaier zasugerował zezwolenie na więcej niedzielnych zakupów w nadchodzącym roku. Wcześniej FDP zwróciła się również do krajów związkowych o zezwolenie detalistom na otwieranie sklepów w jak największą liczbę niedziel.

Przeciwny temu pomysłowi jest związek zawodowy Ver.di, który ostatnio wygrał proces z rządem Nadrenii Północnej-Westfalii i wywalczył zamknięcie placówek handlowych w niedziel przed świętami i po nich. Landsberg krytykuje postawę związkowców, zauważając, że skoro niedziele są częściowo otwarte dla biznesu, nie ma powodu, by nie działały także sklepy.

A w Czechach luz, ale niepełen

Po sześciu tygodniach przymusowego zamknięcia cały handel detaliczny bez względu na branżę, a także wszystkie restauracje i puby w Czechach mogą zostać ponownie otwarte. Jednak liczba klientów detalicznych pozostaje ograniczona do jednej osoby na 15 mkw. Muzea i galerie mogą być otwierane z pewnymi ograniczeniami, teatry i kina pozostają zamknięte.

Premier wezwał Czechów do samodyscypliny w okresie przedświątecznym, przyznając, że jest pełen obaw w związku z poluzowaniem zakazów. Nie brakuje głosów, że jest to krok przedwczesny.

W Czechach sklepy inne niż te z podstawowymi produktami były zamknięte od 22 października. W liczącym 10,7 miliona mieszkańców kraju odnotowano w środę 2 grudnia przeszło 5 tys. zakażeń. Od początku pandemii zmarło ponad 8,4 tys. osób, a zachorowało ponad pół miliona.

 Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 2915 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.