Karp na święta: żywy czy nie? [BADANIE]

IBRiS dla fundacji Compassion zajmującej się dobrostanem ryb zapytał Polaków, jakie karpia na święta preferują.

Zwyczaj sprzedawania żywego karpia (rozpowszechniony w naszym kraju w II połowie XX wieku) traci swoją popularność. Według sondażu IBRiS dla fundacji Compassion Polska, zakup żywego karpia planuje w te święta tylko 26,6% Polaków.

- To zwyczaj, którego nie powinniśmy kultywować – uważa dr Krzysztof Wojtas, dyrektor Departamentu ds. Dobrostanu Ryb w Compassion Polska - Już na etapie transportu, żywe karpie są często wiezione do sklepów w nieodpowiadających ich potrzebom zbiornikach. Następnie, trzymane w ogromnym stłoczeniu w basenach handlowych, otrzymują niedostateczną ilość tlenu i okaleczają się nawzajem. Wreszcie, już po zakupie, duszą się w pozbawionych wody reklamówkach, by zostać potem zabitymi przez niewykwalifikowanych do tego ludzi.

Problemów jest więcej – karpie cierpią również przez intensywne światło na stoiskach czy chlorowaną wodę w wannach.

W Polsce nie obowiązują żadne szczegółowe regulacje prawne dotyczące transportu żywych karpi. Fundacja Compassion Polska wystosowała w tym celu petycję do ministra rolnictwa – Grzegorza Pudy. Organizacja apeluje w niej o natychmiastowy zakaz sprzedaży żywych ryb w Polsce. 

Innego zdania są rodzimy hodowcy karpia, dla których od pokoleń jest to główne i często jedyne źródło utrzymania. Tłumaczą, że w sytuacji gdy tyle mówi się o walorach produktów ekologicznych, trudno nie zauważyć, że hodowla karpi właśnie taka jest. Poza tym zakładane przez człowieka stawy karpiowe otoczone bogatą szatą roślinną są idealnymi warunkami dla osiedlania się ptaków.

W około 70 000 ton karpi produkowanych na obszarze Unii Europejskiej, Polska ma prawie 30-proc. udział. Produkujemy bowiem prawie 20 000 ton karpi konsumpcyjnych i około 9 000 ton materiału obsadowego i zarybieniowego. W zdecydowany sposób stawia to nasz kraj na pozycji lidera produkcji karpi wśród krajów unijnych. Drugie miejsce przypada Czechom, a trzecie Węgrom.

W Polsce większość hodowców to firmy rodzinne, które stawy prowadzą z pokolenia na pokolenie. Najwięcej jest ich na m.in. na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, w Małopolsce, na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce. Łącznie hodują ok. 12 mln ryb. Rocznie nad Wisłą sprzedaje się ok. 21 tys. ton karpia, z czego 80% w grudniu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: HODOWCY RYB DAJCIE NAM ŻYĆ I PRACOWAĆ

 
Ilona Mrozowska 3910 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.