Pandemia zdmuchnęła zapałczany biznes

Ograniczenia wprowadzona w tym roku na Wszystkich Świętych sprawiły, że w małych sklepach, kioskach i supermarketach sprzedało się znacząco mniej zapałek niż w 2019 r. Teraz z rynku znika ostatni ich polski producent, potentatami pozostają już tylko Szwedzi.

– Zapałki to kategoria, która w ostatnim czasie (od stycznia do października 2020 r.) odnotowała blisko 40-proc. spadek wolumenu sprzedaży w supermarketach – informuje dr Magdalena Wilgatek z CMR. – Sprzedaż zapałek w październiku była również znacząco mniejsza w porównaniu do października zeszłego roku.  Poza grudniem to ten właśnie miesiąc był kluczowy dla sprzedaży tej kategorii, gdyż to właśnie w październiku przy okazji zakupu zniczy na święto zmarłych kupowaliśmy zapałki – wyjaśnia.

Z analizy danych dokonywanej przez CMR wynika, że w 2020 ze względu na obostrzenia sanitarne Święto Zmarłych (zamknięte cmentarze od soboty 31 października do poniedziałku 2 listopada) pozwoliło na zwiększenie wolumenu sprzedaży zapałek w supermarketach o 27% w porównaniu do średniej z roku 2020, ale w porównaniu z październikiem ub.r. kategoria ta odnotowała spadek aż o 47%!

– Niewątpliwym liderem w kategorii zapałek w supermarketach jest Fabryka Zapałek Czechowice skupiająca około 40% wartości sprzedaży, jednak analizując rok do roku, udziały wartościowe tego producenta spadły o blisko 15% w tym kanale dystrybucji. Poza tą ostatnią polską fabryką zapałek liczą się produkty marek własnych oraz producenci: PB Distribution Service i Ceim – komentuje dr Magdalena Wilgatek. – Zapałki dostępne są w niemal każdym supermarkecie. Klienci supermarketów średnio podczas jednej transakcji kupują cztery paczki zapałek.

Bardzo ważnym kanałem dystrybucji tych produktów są sklepy małoformatowe oraz kioski i saloniki prasowe. Sprzedaż wolumenowa w roku 2020 (styczeń-październik) spadła o blisko 20% w ujęciu rocznym. W październiku 2020 sprzedało się w tym kanale o blisko 25% mniej wolumenu niż w październiku 2019.

Tutaj także kluczowym producentem w tym kanale dystrybucji jest Fabryka Zapałek Czechowice, która skupia ponad 60% wartości sprzedaży. Liczy się tu także dystrybutor Ck Complex oraz szwedzki Cricket Lighters. Zapałki dostępne są w średnio 8 na 10 sklepów małoformatowych, kiosków i saloników prasowych, a klienci podczas jednych zakupów kupują średnio dwie paczki zapałek, jak informuje CMR.

Przypomnijmy, w ubiegły czwartek 26 listopada wspomniana fabryka (właściwie PCC Consumer Products Czechowice) z Czechowic-Dziedzic w województwie śląskim, będąca ostatnim zakładem produkującym zapałki w Polsce, ogłosiła zakończenie działalności. W ciągu kilku miesięcy ma wygasić produkcję.

Ta założona w 1919 r. fabryka miała w asortymencie firma nie tylko zapałki standardowe, ale także reklamowe, świecowe, grillowe oraz kominkowe oraz podpałki ułatwiające rozpalanie ognia w piecach, na grillach oraz w kominkach. Wytwarzała 70 mln zapałek dziennie i zatrudniała 200 pracowników.

Rynek zapałek też ma swoją historię

Co ciekawe, na rynku zapałek w Europie (ale też i w USA) przez wiele lat panował monopol. Gdy w 1848 r. niemiecki naukowiec Rudolf Christian Boettger wynalazł tzw. bezpieczne zapałki, sprzedał swój patent szwedzkiemu przedsiębiorcy Ivarowi Kreugerowi, który zajmował się wieloma przedsięwzięciami, m.in. inżynierią finansową i budownictwem. Nazywany był jednak także "Królem Zapałek". W różnych europejskich krajach uzyskiwał gwarantowane przez rządy monopole na produkcję, dystrybucję i sprzedaż zapałek, udzielając im w zamian pożyczek na odbudowę po I wojnie światowej (skorzystał z nich także polski rząd).

W szczycie powodzenia (1929 r.) Kreuger miał ok. 200 firm, w tym notowanych na giełdach i majątek wart 30 miliardów koron szwedzkich. Jak podaje Wikipedia, to 7,5 razy więcej niż cała wartość kredytów udzielonych wówczas przez szwedzkie banki i zarazem tyle, ile w 2000 roku warte było 100 miliardów dolarów. W 1929 r. globalny krach giełdowy rozpoczął jednak początek końca jego imperium, które ostatecznie rozpadło się w latach 1933-1934. Sam Kreuger popełnił samobójstwo w 1932 roku, choć jego rodzina uważała, że został zamordowany.

Szwedzi do dziś pozostają zapałczanym potentatem. Notowana na giełdzie w Sztokholmie firma Swedish Match od stycznia do września wyekspediowała w świat 43 miliardy zapałek. Jej historia rozpoczęła się w 1917 roku, a korzenie sięgają właśnie spółki Ivara Kreugera.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 2915 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.