Centra handlowe: od soboty na pół gwizdka

28 listopada sklepy w galeriach handlowych wznawiają działalność. Otwarcie jest jednak częściowe - wciąż zamknięte pozostaną kina, siłownie oraz lokale gastronomiczne i fitness.

Niektórzy najemcy w ostatnim miesiącu roku osiągają nawet 30% rocznego utargu. To zarobek także dla dostawców towarów i usług do sklepów w galeriach. Gdyby rząd zdecydował się na przedłużenie ograniczenia ich działalności na grudzień, to - według wyliczeń Polskiej Rady Centrów Handlowych - ich obroty zmniejszyłoby się o 12 mld zł.

Według ekspertów takiej kwoty nie udałoby się uzyskać dzięki sprzedaży internetowej. Pomimo ogromnego w tym roku rozwoju, e-commerce stanowi tylko 20% rynku. Dlatego decyzja rządu o restarcie sklepów w galeriach od  jest ważna i słuszna.

Grudniowa gorączka zakupów to również szansa na wyrównywanie strat poniesionych wcześniej z powodu pandemii. Tylko w samym listopadzie ograniczenie możliwości działania galerii handlowych przyniosło branży stratę obrotów w wysokości około 8 mld zł (wyliczenia PRCH).

Z kolei według danych Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług podczas pierwszego lockdownu w miesiącach marzec-maj 2020 r. branża centrów handlowych w Polsce odnotowała spadek obrotów netto o ponad 17,5 mld zł.

Zniesienie blokady zmniejsza więc ryzyko upadłości dla wielu firm handlowych, pozwoli też uchronić przed masowymi zwolnieniami pracowników.

Połowiczna ulga

Nie dziwi więc, że przedsiębiorcy skupieni wokół centrów handlowych z ulgą przyjęli decyzję o ich otwarciu. Ale, jak przyznają, nadal w dramatycznej sytuacji pozostają gastronomia, rozrywka i branża fitness, które są ważną częścią najemców galerii. Niedopuszczenie do wznowienia ich działalności oznacza straty nie tylko dla nich samych, ale również dla centrów handlowych. Restauracje czy kina nierzadko są przecież magnesem przyciągającym klientów.

- W branży panuje dużą niepewność. Decyzję dotyczącą zamknięcia galerii handlowych od soboty 7 listopada uważaliśmy za przedwczesną i nieuzasadnioną – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute.

Jej zdaniem listopad jest stracony – spadki zarówno frekwencji jak i obrotów w tym miesiącu są oczywiste i trudne do odpracowania. - Pod znakiem zapytania pozostaje grudzień. Ogromną obawę budzi styczeń i luty, dlatego z całą mocą apelujemy już dziś, aby nie zamykać obiektów handlowych po świętach, a branżę, która zatrudnia w Polsce setki tysięcy pracowników, otoczyć parasolem ochronnym – słyszymy od prezes Retail Institute. - Jeżeli nie ma to na środków: pozwolić jej po prostu pracować – podkreśla Anna Szmeja.

Jaki rząd ma plan?

21 listopada rząd ogłosił nowe etapy walki z pandemią. Morawiecki podał, że Polska znajduje się obecnie w tzw. etapie odpowiedzialności, który obowiązuje od 28.11. aż do 27.12. W jego ramach właśnie w sobotę 28 listopada centra handlowe znów będą mogły przyjąć klientów, którzy chcą kupić odzież i obuwie, czy skorzystać z drobnych usług. Muszą działać w ścisłym reżimie sanitarnym. W sklepach i galeriach handlowych będzie obowiązywał limit osób – maksymalnie 1 os. na 15 mkw. Nadal jest obowiązek zasłaniania nos i ust. Przy wejściu do sklepu - radzi Główny Inspektorat Sanitarny - warto zdezynfekować ręce lub używać rękawiczek ochronnych.

Po 27 grudnia nastąpić ma tzw. etap stabilizacji, który oznacza powrót do podziału Polski na trzy nowe strefy – czerwoną, żółtą i zieloną (najwcześniej od 28.12 – zależnie od sytuacji epidemicznej).

Katarzyna Pierzchała 4037 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.