Na podatku cukrowym skorzystają najwięksi [OPINIA]

- O bankructwo proszę mnie zapytać pod koniec drugiego kwartału 2021 roku - mówi Michał Borecki, prezes spółki Wild Grass, produkującej napoje na bazie herbaty i yerba mate.

Mimo niemal rocznej walki organizacji przedsiębiorców i pracodawców, producentów napojów, przetwórców, sadowników i rolników oraz apeli do władz wszystko wskazuje na to, że tzw. "opłata cukrowa" wejdzie w życie od 1 stycznia 2021 r. Duzi producenci o rozpoznawalnych markach i działający także w innych kategoriach, mają szansę sobie poradzić. Natomiast mniejsze firmy, pozbawione silnego wsparcia PR-owego i marketingowego będą zmuszeni podnieść ceny, zrobi to także hurtownik czy detalista. Sprawi to, że dla części konsumentów produkty staną się niedostępne.
 
Ale jak tłumaczy Michał Borecki, CEO spółki Wild Grass, która produkuje colę z herbaty (ChaiKola i ChaiKola Green) oraz napój na bazie yerba mate (ChaiMate), mniejszym firmom grozi utrata płynności finansowej i w konsekwencji bankructwo. 
 
– Opłata musi, zgodnie z ustawą, zostać odprowadzona do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu w którym miała miejsce sprzedaż. Terminy płatności za fakturę to bardzo często 60 dni. Jeżeli ostatniego dnia miesiąca przedsiębiorca sprzeda, powiedzmy, sto tysięcy butelek o pojemności 1,5 l z maksymalną opłatą 1,2 zł za litr (1,8 zł opłaty do każdej butelki) i z terminem płatności 60 dni to na minimum 35 dni musi "założyć” 180 tysięcy złotych – wylicza Michał Borecki. – Ta sytuacja powtarza się w kolejnym miesiącu: znowu dokłada 180 tysięcy i dopiero po 5 dniach od tej drugiej opłaty otrzyma płatność za fakturę wraz z opłatą „cukrową” – za pierwszą fakturę. Przedsiębiorca musi więc wyczarować 360 tysięcy złotych. A co, jeżeli kontrahent spóźni się o 30 dni? A co, jeżeli nie zapłaci lub zbankrutuje? Co, jeżeli to nie 100 tysięcy butelek, ale milion? Przecież to są astronomiczne kwoty bardzo często porównywalne lub niewiele mniejsze niż obroty – komentuje.
 
Ustawa, zainicjowana przez Ministerstwo Zdrowia, ma służyć – jak głosi uzasadnieniu – zmianie szkodliwych wyborów konsumenckich. Jak jednak zwraca uwagę Michał Borecki w swoim pełnym ekspresji wpisie na Facebooku, objęto nią jedynie napoje, a nie wszystkie produkty zawierające dodatek czy chociażby nadmiar cukru. Przedstawiono ją do konsultacji tuż przed Bożym Narodzeniem 2019 roku, dając na zgłoszenie opinii czas do 10 stycznia, czyli zaledwie kilka dni po święcie Trzech Króli. Jako termin wejścia w życie podatku ustalono pierwotnie 1 kwietnia 2020 roku – niespełna trzy miesiące po zakończeniu konsultacji. Potem przesunięto go na 1 lipca, co zdaniem branży i tak nie rozwiązywało problemu. Jako przykład podawali Wielką Brytanię, gdzie przedsiębiorcy dostali dwa lata na przygotowanie się do nowych przepisów. 
 
– Jeżeli firma ma rezerwy, to po kilkunastu miesiącach sytuacja się ustabilizuje, ale cały czas te rezerwy będą musiały być w obiegu, a nie np. w inwestycjach. Jeżeli firma takich środków nie posiada w rezerwach, bo np. pandemia zjadła zapasy, są tylko dwie opcje – kredyt lub zamknięcie firmy. Oba dosyć fatalne i niestety bardzo utrudniające funkcjonowanie małym i średnim podmiotom. Przerażające, że autorom ustawy nie zapaliła się czerwona żaróweczka – kontynuuje Michał Borecki.
 
W przypadku napojów firmy Wild Grass opłata w zaokrągleniu wyniesie około 30 groszy. Prezes firmy tłumaczy, że wszystkie podmioty w całym łańcuch dostaw będą „zaokrąglały” wysokość podatku, a dla konsumentów będzie to zawsze zaokrąglenie w górę, co sprawi, że ostateczny konsument zapłaci nie tylko podatek cukrowy, ale również marżę sprzedawcy od tego podatku i koszty obsługi podatku. Polska Federacja Producentów Żywności szacuje, że cena napojów wzrośnie o 40%.
 
– Uważam, że najsilniejsze podmioty w branży skorzystają na tej ustawie, a bez ich głosu i stojącymi za nimi potężnymi machinami PR-owo-marketingowymi ciężko wygrać taką bitwę. Nie mam też specjalnie wiary, że w obecnej sytuacji i atmosferze, ktokolwiek słucha głosu rozsądku – dodaje producent. – Ustawy i dyskusje wokół nich są bez względu na ich treść polem do politycznej rozgrywki. Kto nie z nami, ten przeciw nam. A my się przecież nie pytamy ani naszych klientów, ani kontrahentów, ani współpracowników, na kogo głosowali. Gospodarka wciągnięta do polityki nie kończy najlepiej, a ta ustawa przypomina pomysły prezydentów z bananowych republik – komentuje.
 
Ze względu na pandemię i procedowanie ustaw antykryzysowych Sejm nie zdążył zająć się ponownie odrzuconą przez Senat ustawą, i termin jej wejścia w życie minął. Rząd przedstawił więc szybko nowy projekt, niemal identyczny z poprzednim, zakładając jako termin rozpoczęcia jej obowiązywania 1 stycznia 2021 roku. Odrzucił też ponowny sprzeciw Izby Wyższej. Mimo apeli prezydent Andrzej Duda pod koniec sierpnia podpisał ustawę.
– Moim zdaniem już sam sposób egzekwowania opłaty powinien być podstawą do prezydenckiego weta i wniesienia poprawek do ustawy. Rząd się przed niczym nie ugina. Pan Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że nowe podatki są potrzebne, aby ratować gospodarkę. Nawet nie wiem, jak to skomentować – mówi prezes Wild Grass. – Nam jest potrzebne rozsądne zarządzanie wpływami do budżetu, a nie więcej środków w skarbcu. Nie mam wątpliwości, że obecny rząd jest w stanie wydać dowolną ilość pieniędzy, skoro na czas pandemii nie zawiesza megalomańskich inwestycji jak CPK tylko bezczelnie sięga do kieszeni konsumentów – dodaje.
 
Wyjaśnia, że receptury wytwarzanych przez firmę napojów nie da się zmienić, bo podatkiem objęte są napoje nie tylko z cukrem, ale i innymi substancjami słodzącymi, także naturalnymi, jak stewia. 
 
– Produkujemy dosyć unikalne napoje, opracowane od zera, oryginalne, dobre, naturalne. Nie zmienimy ich przecież nagle na nektary. Produkujemy colę z herbaty, napoje na bazie yerba mate i nie możemy tego przeobrazić w coś innego, chociaż z drugiej strony wiceminister Piotr Patkowski mówi, że jak nie idzie w biznesie to się trzeba przebranżowić – przypomina Michał Borecki.
  
Firma produkuje napoje w puszkach oparte na własnych recepturach. Zaopatruje głównie sieci handlowe, takie jak Żabka, Carrefour, Kaufland czy Eurospar, ale także gastronomię, m.in. sieć Bobby Burger.
 
Magdalena Weiss 2923 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.