Green Caffè Nero nie składa broni, ale jest ciężko

- Zmagamy się z najgorszym okresem w historii gastronomii. Pomoc państwa jest minimalna, w sumie wpływa tylko śladowo na naszą sytuację - przyznaje Adam Ringer, prezes Green Caffè Nero.

Zdjęcie: Olga Kazimierczak

Marka Green Caffè Nero została stworzona przez Gerry’ego Forda – właściciela marki Caffè Nero i Adama Ringera – założyciela i szefa Green Coffee. Pierwsza wspólna kawiarnia została otwarta w 2012 r.

Handelextra.pl: Ile obecnie jest kawiarni Green Caffè Nero w Polsce i czy wszystkie prowadzą działalność na wynos?

Adam Ringer, prezes Green Caffè Nero: W sumie mamy 70 kawiarni, przy czym otwartych jest 47.

Czy którakolwiek z kawiarni zniknęła z mapy Polski w związku z marcowym lockdownem?

Nie. Żadne nie zostały trwale zamknięte, w czerwcu doszły nawet dwie nowe - jedna w Krakowie, jedna w Warszawie. Proces budowy i wykończenia był w trakcie realizacji, gdy nastała pandemia. Ale wiele nowych inwestycji, pomimo wcześniejszego podpisania umów najmu, jest w zawieszeniu i czeka na lepsze czasy.

Mobilność Polaków jest obecnie bardzo ograniczona. Spora część osób pracuje zdalnie, brak jest imprez rodzinnych/towarzyskich, rząd nie zaleca wychodzenia z domu bez potrzeby. Jak w tej sytuacji odnajdują się takie miejsca, jak kawiarnie Green Caffè Nero, których misją jest przecież nie tylko sprzedaż dobrej kawy czy deserów, ale i wspólnie spędzony czas?

A jak się mogą odnajdować? Oczywiście że źle, ponosimy duże straty. Sprzedaż od połowy października – do wprowadzenia strefy czerwonej, a potem drugiego lockdownu gastronomi jest o 60-70% niższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Obecny czas jest najtrudniejszym z jakim przyszło się zmagać całej gastronomii, nie tylko w Polsce. Czy  pomoc państwa dla przedsiębiorców jest wystarczająca?

Rzeczywiście jest to najgorszy okres w historii gastronomi, a pomoc państwa jest minimalna, w sumie wpływa tylko śladowo na naszą sytuację. W tej chwili mowa jest tylko o pewnych dopłatach 40%-wych do wynagrodzeń pracowniczych. Nie do końca jest jasne dla kogo będą przeznaczone i w jakiej wielkości. Jeśli sprzedaż jest na poziomie 30% tego co było, to skąd mamy wziąć na te pozostałe 60% wynagrodzeń, nie mówiąc już o innych kosztach jak czynsze, media, produkty?

Zostaliśmy zakwalifikowani jako tzw. duża firma i nie mogliśmy jeszcze skorzystać z tarczy finansowej. Według informacji medialnych tylko kilkunastu firmom udało się z tarczy dla dużych firm coś uzyskać, w tym jedna (Jastrzębska Spółka Węglowa) dostała 90% całości wypłaconej pomocy. My dalej czekamy na decyzje. W porównaniu do pomocy jaką uzyskuje gastronomia w innych krajach europejskich, Polska jest nad wyraz skąpa. W innych krajach wprowadzono 80% dopłaty do wynagrodzeń, bardzo duże obniżki VATu na usługi, zakaz wypowiadania umów najmu przez wynajmujących i zakaz pobierania środków z gwarancji bankowych (np. Wielka Brytania), dopłaty do czynszów (miedzy innymi Francja, Szwecja, Niemcy), dopłaty do kosztów (Austria, Słowacja itp.).

Jak w obecnej sytuacji widzą Państwo przyszłość marki?

Walczymy, tniemy koszty, negocjujemy czynsze, liczymy na rozsądek rządzących i na szybki dostęp do szczepionki.

PRZECZYTAJ TAKŻE: GREEN CAFE NERO KOMENTUJE SPRAWĘ ODSZKODOWAŃ DLA KLIENTÓW SWOICH KAWIARNI, KTÓRZY W 2018 ROKU ZATRULI SIĘ SALMONELLĄ

Joanna Hamdan 13652 Artykuły

Z redakcją „Handlu” związana od 1996 r. Na rynku FMCG nie umknie jej żadna nowość produktowa, kampania reklamowa ani akcja promocyjna. Pasjonatka podróży stopem.