Wiceprezes VRG: jest popyt na złoto i zegarki, mniejszy na odzież formalną

- Spodziewamy się, że otrzymamy zwolnienie z czynszów. To minimum wsparcia od rządu jakiego byśmy oczekiwali - mówi Radosław Jakociuk, wiceprezes zarządu VRG (Vistula, Wólczanka, Bytom, W. Kruk, Deni Cler).

Czy po pierwszym lockdownie udało się renegocjować czynsze w centrach handlowych? Jak zmienił się ruch w salonach po zniesieniu wiosennych obostrzeń wobec tych przed pandemią?

Radosław Jakociuk, wiceprezes zarządu VRG: Tak. Po wiosennym lockdownie sklepów renegocjowaliśmy wszystkie umowy. Były to negocjacje indywidualne, każdorazowo braliśmy pod uwagę przede wszystkim sytuację danego sklepu i jego potencjał sprzedażowy. Proces ten nałożył się na realizowany przez spółkę program optymalizacji sieci. Zanim doszło do aktualnego administracyjnego zamknięcia sklepów mieliśmy wynegocjowane wszystkie umowy do końca roku 2020.

Dziś, w sytuacji kiedy nasze sklepy są zamknięte na trzy tygodnie, będziemy prawdopodobnie musieli wrócić do tych rozmów. W naszej ocenie, wypracowanej na podstawie opinii prawnych, obecnie obowiązują reguły z pierwszej tarczy i spodziewamy się, że otrzymamy zwolnienie z czynszów. To minimum wsparcia od rządu jakiego byśmy oczekiwali wobec zakazu handlu w kluczowym dla wyników spółki i całej branży okresie.  

Jeśli chodzi o to, jak kształtował się traffic w centrach handlowych w tym roku: według naszych obserwacji, potwierdzanych przez dane rynkowe, co piąty klient nie wrócił do centrów handlowych. Mimo wszystko, trzeci kwartał, jak pokazały nasze wyniki, był okresem wzmożonego ruchu. Wraz z wprowadzanymi od początku października przez rząd kolejnymi obostrzeniami administracyjnymi, ruch w centrach handlowych spadł skokowo – mieliśmy do czynienia de facto z pełzającym lockdownem. Oceniamy, że przed decyzją o zamknięciu sklepów w galeriach handlowych ruch był porównywalny do okresu bezpośrednio po otwarciu sklepów w maju. Jest to mniej więcej połowa ruchu, jaki centra handlowe i nasze salony odnotowywały w analogicznym okresie w latach poprzednich.

A jeśli chodzi o zakupy klientów? Jak bardzo różnią się w porównaniu do kresu sprzed pandemii?

Pod kątem asortymentu bieżący rok przyspieszył obserwowane wcześniej trendy rozluźniania dress code i zmiany definicji stroju formalnego. Widzimy spadek sprzedaży odzieży formalnej i powiązany z nim wzrost udziału casual we wszystkich naszych markach odzieżowych. W Vistuli i Bytomiu asortyment formalny to dziś mniej niż połowa sprzedaży. Trend ten został przyśpieszony przez wpływ COVID-19 i wymuszone przejście na pracę zdalną. Dlatego rozszerzamy asortyment, dzięki czemu dziś klient może w naszym sklepie (na dzień dzisiejszy online) Bytom czy Vistula zaopatrzyć się w każdy element „total look” – od eleganckich i wygodnych zestawów do pracy czy na weekend, przez koszule po dresy. Do tego buty, bielizna, t-shirty, jeansy, kurtki, spinki do mankietów, torby czy perfumy.

Nie chcemy i nie możemy zapominać jednak, że mimo dynamicznego rozwoju segmentu casual oraz e-commerce pozostajemy firmą, która w DNA ma odzież formalną. Po taką odzież klienci wciąż chętniej przychodzą do salonów stacjonarnych. Mniejszy ruch klientów oraz ograniczenia blokujące możliwość organizacji uroczystości rodzinnych czy okazji do spotkań formalnych w pracy był kluczowym czynnikiem wpływający negatywnie na naszą sprzedaż w październiku w segmencie odzieżowym, w szczególności w zakresie mody formalnej. W.Kruk odczuwał ten spadek ruchu w mniejszym stopniu, w salonach pojawiało się ok. 30% mniej klientów niż rok wcześniej i marka utrzymywała relatywnie dobry poziom sprzedaży (w październiku ok. 5% mniej r/r). Powodzeniem nadal bardzo mocno cieszy się złoto i ekskluzywne zegarki.

Po stronie pozytywów warto odnotować, że klienci, którzy już docierali do salonów naszych marek odzieżowych, byli bardziej zdecydowani na zakup, co skutkowało wyższym poziomem konwersji. Nasze wyniki, jeśli chodzi o marżowość pokazują również, że konsumenci którzy dotarli do salonów w październiku, dobrze przyjęli naszą ofertę i byli gotowi zapłacić za towar pełną cenę.

Mamy obecnie 566 sklepów (-20 r/r) w 102 miastach, 145 salonów franczyzowych (+3 r/r).

Najpierw firma oszacowała możliwy spadek sprzedaży na 15%, teraz na 25%. Czy przewidują Państwo dalszą rewizję w razie utrzymania lockdownu także na grudzień?

W momencie aktualizacji scenariusza bazowego w październiku, mieliśmy za sobą bardzo dobry trzeci kwartał i obserwowaliśmy odbudowę traffiku w sklepach. Wiedzieliśmy, że mamy dobre kolekcje, z asortymentem dopasowanym do aktualnych oczekiwań konsumentów. Sytuacja zmieniała się fundamentalnie z dnia na dzień w październiku, wraz z dynamicznym przyspieszeniem epidemii, wprowadzanymi przez rząd kolejnymi ograniczeniami, w  końcu objęcie całej Polski strefą czerwoną. To wszystko powodowało ograniczenie ruchu i załamanie sprzedaży w salonach. 

Zmiana szacunków spowodowana była przede wszystkim brakiem możliwości obsługi klientów w dużych obiektach handlowych, gdzie zlokalizowana jest przeważająca ilość salonów sprzedaży, w okresie – na ten moment – od 7 do 29 listopada. Nie pozostanie to bez wpływu na wynik naszej spółki. Jesteśmy w stanie wspierać większy ruch klientów online, ale bez sprzedaży stacjonarnej nie wypracujemy takiego obrotu, jaką uzyskujemy, kiedy możemy pracować z wykorzystaniem wszystkich naszych kanałów. Dla handlu stacjonarnego okres przed świętami jest zbyt istotny. Dlatego 9 listopada zaktualizowaliśmy scenariusz bazowy, który zakłada obecnie utratę do 25% sprzedaży w całym 2020 r. Scenariusz ten zakłada, że w grudniu salony stacjonarne będą otwarte dla klientów.

Magdalena Weiss 2833 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.