Roślinny burger jest ok, nabiał - nie

Parlament Europejski nie przychylił się do zdania branży mięsnej i odrzucił projekt zakazu używania określeń "burger" czy "kiełbaski" w produktach roślinnych. Zaostrzył jednak kurs wobec nabiału.

Roślinne zastępniki mięsa i przetworów mięsnych stają się coraz popularniejsze, nie tylko ze względu na trend wegański, ale też wegetariański i fleksitariański. Konsumenci w bogatych krajach Europy starają się ograniczyć spożycie mięsa zarówno ze względu na własne zdrowie i samopoczucie oraz wygląd, jak i na kwestie związane z ochroną środowiska i dobrostanem zwierząt.

Ponadto technologia zaszła już tak daleko, że produkty te, niegdyś niezbyt smaczne, obecnie rzeczywiście przypominają smakiem swoje mięsne pierwowzory. Dlatego też europejscy producenci mięsa postulują zakazanie używania nazw stosowanych do wyrobów ich branży, takich jak burgery czy kiełbaski. Parlament Europejski jednak odrzucił proponowany przez nich projekt.

Niepodziewanie za to - jak pisze portal Food Ingredients First - europosłowie ograniczyli możliwość nawiązywania na etykietach do nazewnictwa nabiałowego w produktach pochodzenia roślinnego bądź z dodatkiem składników roślinnych. Do tej pory nie można było nazwać "serem" przypominającego go wyrobu z dodatkiem olejów roślinnych, czy "mlekiem" napojów z ryżu, soi czy owsa. Teraz jednak nie będzie można używać także określeń w pośredni sposób odnoszących się do produktów z mleka, takich jak "à la jogurt" czy "zamiast śmietany", co niektórych producentów może zmusić do zmiany opakowań.

- Określenia związane z nabiałem, takie jak „mleko”, „masło”, „serwatka”, „jogurt” i tym podobne, są zarezerwowane wyłącznie dla produktów mlecznych, a produkty inne niż mleczne nie mogą przejmować naszych terminów - skomentował na pytanie portalu Food Ingredients First Alexander Anton, sekretarz generalny Europejskiego Stowarzyszenia Mleczarskiego. - To dobra wiadomość dla branży w UE, dla naszych europejskich konsumentów i obywateli - dodał. 

Koronnym argumentem branży jest unikanie wprowadzania konsumentów w błąd. Przedstawiciele branży wegańskiej zastanawiają się jednak, jak to możliwe, by w tak podobnych przypadkach europosłowie podjęli tak skrajnie różne decyzje.

- Chociaż z zadowoleniem przyjmujemy głos Parlamentu Europejskiego przeciwko wprowadzeniu ograniczeń nazewnictwa dla roślinnych alternatyw dla mięsa, gdzie zwyciężył zdrowy rozsądek, głęboko żałujemy, że głosował za daleko idącymi i całkowicie niepotrzebnymi ograniczeniami w opisach produktów pochodzenia roślinnego, zastępujących produkty mleczne - mówi Jasmijn de Boo, wiceprezes ProVeg International. - Nie możemy sobie wyobrazić, w jaki sposób Parlament Europejski mógłby zająć tak różne stanowiska w sprawie podobnych propozycji. Chociaż rzekomo zakaz ma na celu zapobieżenie dezorientacji konsumentów, jasne jest, że nie przynosi on konsumentom nic poza wprowadzaniem ich w błąd - dodaje na łamach portalu.

Komentatorzy wskazują, że zaostrzenie ograniczeń może prowadzić np. do zakazu umieszczenia na opakowaniu informacji typu "przy wytwarzaniu tego produktu powstaje o połowę mniej dwutlenku węgla niż przy produkcji klasycznej kostki masła".

Zdjęcie: Shuterstock

Magdalena Weiss 2832 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.