Sprzedaż bezpośrednia rośnie i daje pracę

Mimo kryzysu branża sprzedaży bezpośredniej notuje w 2020 r. rekordy obrotów. Od miesięcy stale rekrutuje nowych konsultantów.

Na zdjęciu: Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.

Po początkowym wahnięciu w marcu sprzedaż bezpośrednia zaczęła szybko rosnąć, i to nie tylko w Polsce. 

– W przeciwieństwie do oczekiwań z początku roku branża sprzedaży bezpośredniej ma się bardzo dobrze. Większość firm raportuje dwucyfrowe wzrosty, rzędu nawet 60- 80%, przy czym dotyczy to nie tylko firm sprzedających np. suplementy czy płyny do dezynfekcji, bo tutaj wzrosty są oczywiste, ale również dystrybutorów innych produktów, w tym np. high tech z dziedziny AGD – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej. – Dalsze perspektywy na razie są dobre. Tym bardziej że raporty z innych krajów europejskich i pozaeuropejskich wskazują, że u nich sytuacja jest bardzo podobna.

Zgodnie z danymi Światowej Federacji Stowarzyszeń Sprzedaży Bezpośredniej (WFDSA), przytaczanymi przez PSSB, w ubiegłym roku wartość sprzedaży bezpośredniej na świecie wyniosła ponad 180,5 mld dol. To rekordowy wynik, który – zgodnie z szacunkami – w tym roku zostanie pobity. Według danych PSSB od marca do maja branża odnotowała średnio 30-proc. wzrost wobec tego samego okresu w ubiegłym roku.

– Minione miesiące dowodzą, że pandemia nie jest w stanie zahamować rozwoju sprzedaży bezpośredniej, ale musimy wziąć pod uwagę czynniki zewnętrzne. Jeżeli w zakładach produkcyjnych, które już nie nadążają z zamówieniami, zostałaby zdziesiątkowana załoga, to będą problemy z dostarczaniem odpowiedniej ilości produktu. Jeżeli firmy kurierskie będą miały problemy z ludźmi, to my będziemy mieć problem z dostarczaniem produktów do klientów. Trzeci element to zasobność portfeli ludzi. Wiele osób straciło pracę, ma zmniejszone pobory, więc pytanie, czy będzie ich stać na kupowanie w takiej ilości, w jakiej oni by chcieli – mówi ekspert.

Na dobre wyniki w branży wpłynęło m.in. to, że ten model sprzedaży, uważany za bardzo tradycyjny, w ciągu ćwierćwiecza wypracował sobie różnorodne, także zaawansowane technologicznie i wirtualne formy i kanały sprzedaży. Dzięki temu w momencie lockdownu branża była o krok przed innymi na drodze do digitalizacji.

– Już od paru lat 75% transakcji i komunikacji między sprzedawcami, klientami a firmami odbywa się w świecie wirtualnym, w związku z tym pandemia nie zaskoczyła branży. Kierownictwa i biura bardzo szybko przeszły na pracę zdalną, ale postarały się również, żeby odpowiednio wyedukować swoich współpracowników, czyli sprzedawców – mówi Mirosław Luboń. – Organizowano setki, jeśli nie tysiące webinariów, konferencji czy spotkań online, gdzie mówiono, co i jak należy robić, jak się zachować w tym okresie. To wszystko zaczęło procentować.

Sprzedaż bezpośrednia jest też jedną z niewielu branż, które zawsze potrzebują ludzi. Osoby, które w tej chwili tracą pracę, mogą tutaj znaleźć zajęcie. Nie ma takiej sytuacji, że ktoś przychodzi, mówi: „chciałbym zostać konsultantem, przedstawicielem handlowym”, a firma mówi: „nie, nie potrzebujemy”. Zawsze znajdzie się praca – podkreśla dyrektor generalny PSSB. – Jako jedna z nielicznych branż nie wstrzymaliśmy rekrutacji. Przeciwnie, rozpoczęliśmy współpracę z tysiącami nowych osób chętnych do działania w tym biznesie.

Co roku 17 października obchodzony jest Dzień Sprzedaży Bezpośredniej. Hasłem tegorocznego jest „Krok we własny biznes”, którym firmy chcą przyciągnąć do siebie nowe osoby. Dane WFDSA wskazują, że blisko 120 mln osób działa obecnie w sektorze sprzedaży bezpośredniej na całym świecie. W Polsce jest to blisko milion.

 

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.