Wczasy po lockdownie: nie Sardynia, nie Majorka, tylko Bieszczady i Mazury

Zmiany w trendach na rynku turystycznym w Polsce wynikały nie tylko z niepewnej sytuacji, ale również z wprowadzenia bonu turystycznego 500+.

Początek 2020 r. zapowiadał się obiecująco zarówno dla turystycznych kierunków zagranicznych, jak i krajowych – w styczniu szukaliśmy informacji o nich o 25% częściej niż w analogicznym miesiącu 2019 r. Już w lutym można było jednak zauważyć pierwsze oznaki niepokoju i niepewności, a marzec przyniósł drastyczne spadki. Popularność kierunków krajowych w trzecim miesiącu 2020 r. spadła aż o połowę w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Tymczasem zainteresowanie informacjami o zagranicznych wyjazdach spadło aż o 2/3 w stosunku do analogicznego okresu roku 2019.

Drastyczne spadki z marca pogłębiły się w kwietniu, gdy nastąpił szczyt turystycznej zapaści. Zagraniczne wojaże straciły na popularności aż o 80,5%, podczas gdy krajowe o 71,3%.

–  Sytuacja szybko uległa zmianie. Kierunki zagraniczne dalej traciły na popularności, jednak okazało się, że Polacy nie zamierzają rezygnować z planów urlopowych. Po prostu zmieniliśmy cele podróży – komentuje Mateusz Najman, junior SEM specialist w Deva Group. – Już w maju o połowę częściej szukaliśmy informacji o wyjazdach krajowych. Podczas gdy kierunki zagraniczne, mimo ponownego otwarcia granic międzypaństwowych i połączeń z wieloma krajami, przez cały sezon odnotowywały mniejszą popularność w porównaniu z ubiegłymi latami (spadek o prawie połowę), zainteresowanie urlopami w kraju nie słabnie.

–  Zmiany w trendach na rynku turystycznym w Polsce wynikały nie tylko z niepewnej sytuacji, ale również z wprowadzenia bonu turystycznego 500+. Przewidywaliśmy, że projekt ten będzie miał wpływ na decyzje wakacyjne Polaków – chcąc dokładnie sprawdzić jego skalę, przeprowadziliśmy badania. Zgodnie z naszym raportem - 15% ankietowanych turystów stwierdziło, że gdyby nie bon w ogóle nie zdecydowałoby się na wakacje. W sierpniu co czwarta transakcja odbywała się z jego wykorzystaniem, natomiast teraz jest to co piąta rezerwacja – mówi prezes klubu travelowego Travelist.pl, Tomasz Piszczako.

W obliczu pandemii polskie destynacje są postrzegane jako bardziej bezpieczne i atrakcyjne. W Polsce najchętniej wybieraliśmy wakacje nad morzem (40%) w górach (30%) lub decydowaliśmy się na krótkie wypady do turystycznych miast (15%). Zauważalną zmianą na rynku jest też fakt, że rezerwujemy wakacje krótsze i z mniejszym wyprzedzeniem – średnia długość urlopu w sezonie wynosiła 3-3,5 dnia, natomiast planując wakacje, rzadko rezerwujemy noclegi później niż w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

W tym sezonie wakacyjnym kierunkom zagranicznym nie udało się ani razu wrócić do poziomu popularności z zeszłego roku, chociaż powoli do łask wraca Chorwacja (wzrost o 8,4% w porównaniu z lipcem 2019 r.). Najbardziej w tym samym miesiącu spadło zainteresowanie Turcją  (-74%), Włochami (-70,2%) i Hiszpanią (-71,5%).

W kraju z kolei rekordowe poziomy zainteresowania odnotowywały Bieszczady – po skoku zainteresowania o 211% w maju, utrzymały one konsekwentnie popularność do końca lipca. Polaków interesowały również Mazury – z rekordowym wzrostem zainteresowania w maju –  o 103% rok do roku. Kraina Tysiąca Jezior była również niezwykle popularna w czasie wakacji – w lipcu utrzymywał się zauważalny, około pięćdziesięcioprocentowy wzrost wyszukiwań w stosunku do roku ubiegłego.

Przez całe wakacje rzadziej niż w zeszłym roku myśleliśmy za to o wyjeździe do niektórych kurortów nadbałtyckich, np. do Krynicy Morskiej czy Łeby.

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.