E-handel: nowe rozdanie

Przed pandemią masowy zakup żywności przez internet był raczej pieśnią przyszłości niż standardem, a i prognozy co do rozwoju tej formy sprzedaży nie napawały optymizmem. COVID-19 zmienił zwyczaje zakupowe konsumentów. Czy na trwałe?

Na całym rynku e-commerce zakupy produktów z kategorii FMCG (w tym żywności) przed marcem 2020 r. stanowiły zaledwie 1% rynku. W najbliższych pięciu latach udział ten, i to pod warunkiem znacznych inwestycji, według prognoz instytutów badawczych wzrośnie maksymalnie do 5%.

Niewiele, ale w Polsce, a właściwie w rejonie Warszawy, działa jeden silny e-supermarket Frisco (choć i tak na razie przynosi straty), swoją pozycję buduje też m.in. Polski Koszyk. Był Bdsklep.pl, ale zbankrutował. E-handel żywnością rozwijają też sieci stacjonarne, lecz bardziej jako dodatek niż gros swojej działalności. I tak mamy e-sklepy funkcjonujące przy Tesco, Auchan, Carrefourze czy Piotrze i Pawle (w każdym przypadku tylko w wybranych większych miastach).

W marcu i kwietniu większość Polaków gwałtownie zmieniła nawyki zakupowe i kryteria wyboru produktu, a internetowy handel żywnością poszybował (e-sklepy były na tyle oblężone, że czas dostawy wzrósł nawet do tygodnia), cena produktu przestała zaś odgrywać znaczącą rolę. Takiej okazji nie można było przegapić. Do walki o e-klientów, którzy w obawie przed koronawirusem nie wychodzili z domu, przystąpiły kolejne sieci, w tym Biedronka. Nie zakładając oddzielnych e-sklepów, zaoferowali dowóz do domu zakupów zamówionych dzięki ich stronie internetowej. Ostatnio do grona takich sieci dołączyła Żabka, która w połowie sierpnia podpisała umowę z platformą do zamawiania jedzenia na wynos Uber Eats i wspólnie uruchamiają usługę dostaw zakupów z Żabki do domu.

Częściej jednak sieci stacjonarne decydują się na sposób dostawy „zamów i odbierz”, czyli klient zamawia produkty z ich strony internetowej, a odbiera i płaci za nie już samodzielnie w sklepie. Dzięki tego typu rozwiązaniom sprzedaż online produktów żywnościowych wreszcie nabiera rozpędu. Pamiętajmy jednak, z jak niskiej bazy rynek startuje i że obawa przed wirusem nie może trwać wiecznie (jak i sam lockdown). Dlatego gdy Polacy wyszli z domów, natychmiast wrócili do tradycyjnych zakupów.

Według różnych i wciąż ostrożnych prognoz „dzięki” lockdownowi handel produktami FMCG mógł wzrosnąć co najwyżej do 1,5%, a i tak nie wiadomo, czy ten skok się utrzyma. Z sierpniowych badań Deloitte wynika bowiem, że znów trudno konsumentów przekonać do zakupów w sieci artykułów spożywczych. Po nieznacznym wzroście w poprzedniej edycji badania zaledwie 4% z nas kupuje żywność online.

Podobnie alkohol. Za to trendem, który stopniowo zdobywa coraz większe zainteresowanie konsumentów według Deloitte, jest właśnie BOPIS (buy online, pick up in store), czyli wspomniane już zamawianie zakupów przez internet i osobisty odbiór. Cechą tej formy zakupów, która okazuje się dla badanych najważniejsza, jest przystępność cenowa. 55% respondentów uważa, że to tańsza forma zakupów, ponieważ oszczędza na opłacie za dostawę do domu.

CO DALEJ?
Można śmiało prognozować, że sklepy stacjonarne, które zdecydowały się przynajmniej na opcję „zamów odbierz”, nie stracą na tym rozwiązaniu nawet po całkowitym zniknięciu jakichkolwiek obostrzeń związanych z koronawirusem. Zwłaszcza że rynek się trochę poluźni. Po 12 latach działalności 31 października br. z polskiego rynku zniknie e-sklep Tesco. To efekt przejęcia marki Tesco przez Salling Group, właściciela dyskontowej sieci Netto.

– Zamknięcie kanału sprzedaży internetowej Tesco stanowi integralną część procesu przygotowań do przekazania naszego biznesu nowemu właścicielowi. Usługa e-zakupy wprowadzona w 2012 r. zmieniła polski rynek handlu i była bardzo ceniona przez klientów. Niezależnie od tej decyzji przed nami perspektywy nowych projektów w ramach większego, połączonego biznesu – zapowiedział 1 września Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska.

Nowe rozdanie czeka na klientów e-sklepu Piotra i Pawła, który – w przeciwieństwie do Tesco – nie znika z rynku po przejęciu marki przez Spara. Od 4 maja trwa rebranding, czyli „przepinanie” kodów miast ze strony e-sklepu Piotr i Paweł do domeny www.e-spar.com.pl. Pierwszym miastem, które zostało podpięte pod domenę www.e-spar.pl, była Warszawa i cyklicznie każdego dnia Spar, który przejął Piotra i Pawła, pracował nad wdrożeniem kolejnych miejscowości. Obecnie po wpisaniu kodu pocztowego na stronie e-piotripawel.pl klienci są już przekierowywani do nowej domeny.

A co z tymi, którzy w e-handel jeszcze nie zainwestowali? O nowych wyzwaniach mówi teraz m.in. Makro, właściciel lokalnych placówek spożywczych Odido. Cytując przedstawicieli Makro: „Z pewnością naturalnym kierunkiem jest wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań digitalowych, które staną się codziennością współczesnych sklepów”.

Ilona Mrozowska 3823 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.