Sprzedaż rośnie, ale nastroje spadają

Producenci żywności wciąż patrzą w przyszłość z niepewnością. Do tego rosnącą.

Zniesienie obostrzeń epidemiologicznych nie polepszyło nastrojów w sektorze rolno-spożywczym. Szanse dla rozwoju przetwórstwa w najbliższych miesiącach są oceniane jako umiarkowane, mniej firm określa swoją sytuację jako dobrą, pojawiają się głosy mówiące o planowanym zmniejszeniu produkcji – to wnioski płynące z najnowszej, trzeciej fali badania Indeks IBŻ, zrealizowanego przez Food Research Institute i przeprowadzonego w lipcu 2020 roku na próbie 200 przedsiębiorstw.

Jeszcze przed ogłoszeniem stanu epidemii przedsiębiorcy z tego sektora liczyli na wysoki popyt wewnętrzny, deklarując w badaniu gotowość do zmierzenia się z kryzysem. W szczycie pandemii co trzeci z nich prognozował pogorszenie sytuacji w firmie w ciągu najbliższych 12 miesięcy, ale 61% badanych nadal określało ją jako dobrą. Po zniesieniu obostrzeń grupa ta zmalała do 53%.

– Polska branża spożywcza bazuje głównie na krajowym surowcu, dostarczanym przez polskich producentów rolnych, dlatego wydaje się, że jest jedną z niewielu, która w niewielkim stopniu odczuła skutki pandemii oraz zamrożenia gospodarki w drugim kwartale br. – mówi dr Agnieszka Tłuczak z Food Research Institute.Mając na uwadze bezpieczeństwo żywnościowe kraju jest to sytuacja bardzo pozytywna, ponieważ konsumpcja wewnętrzna przewyższa produkcję surowców rolnych. Jednak zamknięcie granic i ograniczenie możliwości eksportowych polskich produktów rolno-spożywczych w II kwartale 2020 roku znalazło swoje odzwierciedlenie w bieżącej ocenie sytuacji przez przetwórców. Ponad połowa z nich oceniła sytuację finansową jako złądodaje.

Lepsza koniunktura bez przełożenia na nastroje

Przetwórcy ankietowani w badaniu Indeks IBŻ w lipcu 2020 r. nie odnotowali w ciągu trzech ostatnich miesięcy znaczących wahań wielkości ani opłacalności produkcji. 43% badanych zanotowało wzrost produkcji, a co trzeci z nich zadeklarował wzrost przychodu z działalności w porównaniu do poprzednich lat. Jednocześnie wskaźnik IBŻ odzwierciedlający koniunkturę w branży rolno-spożywczej spadł w ostatniej fali badania o kolejne 8,3 pkt. proc. w stosunku do pomiaru z końca kwietnia. Jak oceniają analitycy, stopniowa odbudowa popytu w branży spożywczej nie ma przełożenia na polepszenie nastrojów.

Sytuacja branży spożywczej stopniowo poprawia się, po kwietniowo-majowym dołku – mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk sektora rolno-spożywczego w Santander Bank Polska. – Sektor mierzy się jednak z wieloma wyzwaniami, co znajduje swoje odbicie w indeksie IBŻ. Z jednej strony widzimy stopniową odbudowę popytu. Jak wynika z danych GUS, w czerwcu i lipcu miesięczna dynamika sprzedaży detalicznej żywności  była dodatnia, a wartość sprzedaży detalicznej żywności  wyższa również w relacji rocznej. O ile w czerwcu wzrost r/r wyniósł 0,2%, to już w lipcu był wyraźniejszy, a dynamika osiągnęła 3% – dodaje analityk.

Podkreśla też, że również miękkie wskaźniki wskazują na stopniową poprawę. W sierpniowym badaniu koniunktury, realizowanym przez GUS, przedsiębiorcy z branży spożywczej lepiej niż w poprzednich miesiącach ocenili bieżący portfel zamówień krajowych i zagranicznych. Nadal jednak saldo odpowiedzi było ujemne (-3,7 pkt.). Podobną tendencję odnotowano również w przypadku bieżącej produkcji oraz sytuacji finansowej 

Wciąż wysoka skala wyzwań

Ekspert Santander Bank Polska wiąże nastroje panujące w branży przetwórczej z niepewną przyszłością oraz obciążeniami, z którymi muszą mierzyć się przedsiębiorcy.

– Badanie pokazuje skalę wyzwań, przed jakimi stoi obecnie branża spożywcza. Dodatkowe obowiązki względem pracowników oraz klientów, zmiana organizacji prac, nadal dosyć wysoka niepewność, powodują presję na funkcjonowanie krajowych firm. Potwierdzeniem tego są również wyniki badania nastrojów realizowane w ramach indeksu IBŻ – pointuje Rykaczewski.

Sami przedsiębiorcy do listy najbardziej odczuwalnych obciążeń dodają koszty prowadzenia działalności, które w ocenie aż 88% z nich wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Jednocześnie podczas pandemii z 18 do 22% zwiększyła się grupa przetwórców, którzy ten wzrost odczuli szczególnie mocno.

Jaka przyszłość przed polskim przetwórstwem?

– Nieustanny wzrost kosztów produkcji, w tym szczególnie kluczowych dla przetwórstwa nośników energii oraz dodatkowe obciążenia wynikające z polityki społecznej i fiskalnej, takie jak wzrost płacy minimalnej czy zapowiadane dodatkowe opodatkowanie umów-zleceń, powodują szybkie pogarszanie się warunków finansowych przedsiębiorstw – tłumaczy Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. – Część z nich nie jest w stanie skompensować tych kosztów poprzez dalsze oszczędności lub podwyżki cen. To pułapka groźna przede wszystkim dla średnich polskich przedsiębiorstw, które dokonały w ostatniej dekadzie dużych inwestycji. Widać to wyraźnie po wzbierającej fali bankructw w branży mięsnej. Planowane na 2021 kolejne obciążenia, chociażby podatek cukrowy, którego wielkość jest niedopasowana do realiów polskiego rynku, uderzy bardzo mocno w branżę napojową – prognozuje.

Przypomina także, że w perspektywie dwóch lat cały przemysł żywnościowy czekają również nowe obciążenia dotyczące wdrażania systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, które spowodują wzrost kosztów opakowań oceniany na około 3 do 4 miliardów zł. Od 2021 roku zacznie obowiązywać unijny podatek od nieodzyskanego plastiku. Szacunkowo będzie on wynosił dla Polski minimum 2,5 miliarda złotych.

– Te obciążenia oraz te, które mogą pojawić się praktycznie z dnia na dzień, a także niestabilność prawa, jego zła jakość, brak realnych ocen skutków wprowadzanych regulacji, w tym dla małych i średnich przedsiębiorstw, nie pozwalają na bezpieczne planowanie działalności gospodarczej, nie mówiąc o inwestycjach w branży spożywczej – ocenia Andrzej Gantner. – Sytuację niewątpliwie ratuje eksport, którego wyniki za I półrocze są mimo pandemii lepsze niż w 2019 r., jednak sytuacja na rynkach eksportowych nie jest do końca stabilna i nikt w tej chwili nie jest w stanie przewidzieć, czy druga fala COVID-19 nie wpłynie na poziom eksportu. Warto pamiętać, że szybko rosnące koszty przedsiębiorstw powodują również stopniową utratę konkurencyjności na rynkach eksportowych, szczególnie krajów trzecich, i dla wielu firm jego poziom stanowi o być albo nie być – prognozuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Wśród odpowiedzi po raz pierwszy pojawiają się przetwórcy, którzy planują zmniejszyć rozmiar produkcji bądź ewentualnie zmienić jej kierunek.

– Mierząc wskaźnikiem IBŻ poziom nastrojów wśród przetwórców rolno-spożywczych od początku 2020 roku, obserwujemy systematyczne pogorszenie się sytuacji. Obecnie wartość wskaźnika (50,8 pkt.) jest na granicy optymistycznych nastrojów. Zakładając dotychczasową tendencję, w następnym badaniu należy się spodziewać pogorszenia nastrojów – komentuje wyniki badań dr Agnieszka Tłuczak z Food Research Institute.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.