Brexit w cieniu korony

Brytyjsko-Polska Izba Handlowa radzi, jak przygotować się na "twardy" brexit handlowy.

Choć oficjalnie Wielka Brytania opuściła Wspólnotę 31 stycznia 2020 r., w wymianie handlowej między obiema gospodarkami niewiele się zmieniło podczas okresu przejściowego, który kończy się 31 grudnia 2020. O wiele większe piętno wywarł lockdown związany z COVID-em. Teraz jednak coraz bardziej zanosi się na "twardy" brexit, w miarę jak nadzieje na osiągnięcie porozumienia w sprawie swobodnego handlu między Zjednoczonym Królestwem a Unią powoli gasną, a świat przypomniał sobie, że rozwód Londynu z Brukselą może być bolesny. Jakie będą jego konsekwencje?

– Obecny termin na osiągnięcie konsensusu, dwukrotnie już zresztą przesuwany, to 15 października – mówi Michael Dembinski, główny doradca w Brytyjsko-Polskiej Izbie Handlowej. – Jeśli umowy nie będzie, to od 1 stycznia zaczną obowiązywać reguły WTO, Światowej Organizacji Handlu, a to oznacza powrót ceł i kontroli na granicach. Tymczasem dwie największe branże eksportowe z Polski do UK to motoryzacja i żywność, a one nie mogą czekać na granicach. Już teraz firmy wysyłające do Wielkiej Brytanii mięso czy nabiał szukają agencje celne z chłodniami blisko brytyjskich portów, by nie stracić towaru – informuje.

Dodaje, że np. twaróg w ogóle nie jest produkowany w Wielkiej Brytanii i musi być sprowadzany z kontynentu, a obowiązująca na ten produkt taryfa około 75%. Tak samo jest w drugą stronę – cheddar także jest obłożony ponad 70-proc. opłatą.

Jak się przygotować

Jeśli firma do tej pory eksportowała wyłącznie na rynek wewnątrzunijny, a chciałaby kontynuować dostawy do Wielkiej Brytanii w 2021 r., musi zarejestrować się w unijnym systemie celno-skarbowym i uzyskać numer EORI (numer Economic Operators Registration and Identification ). Dzięki temu będzie rozpoznawana przez polskie i unijne organy celno-skarbowe. Rejestracji dokonuje się przez internet i trzeba jej dokonać bez względu na wynik negocjacji.

Kolejnym wymogiem jest uzyskanie świadectwa kraju pochodzenia danego produktu, co można załatwić w KIG-u lub urzędzie skarbowym.

Kwestią, która zacznie być istotna dopiero od 2022 roku są standardy. W przyszłym roku Wielka Brytania będzie jeszcze akceptować oznaczenia CE, ale potem obowiązującym standardem stanie się UKCA (UK Conformity Assessed). CE będzie akceptowane tylko na tych towarach, co do których wymagania w UE i Wielkiej Brytanii będą identyczne. Michael Dembinski radzi, by w razie wątpliwości skontaktować się z BSI (Brytyjski Komitet Normalizacyjny), który ma biura w Warszawie. Największą uwagę zaleca producentom okien i drzwi, a także wyposażenia sypialni (chodzi o łatwopalne produkty). Trzeba i tak jak poprzednie też oznakować wymiary niektórych produktów w stopach i calach.

Warto też poradzić się biura księgowego z doświadczeniem w handlu z krajami pozaunijnymi w sprawie podatku VAT, bo od 1 stycznia 2021 roku wywóz do Wielkiej Brytanii będzie traktowany jak eksport, a nie wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów (WDT).

Ostatnim punktem jest szczegółowe podliczenie kosztów logistyki i opracowanie planu B na wypadek np. zablokowania portów z powodu biurokracji czy kontroli.

Nie tylko polskie sklepy

W Wielkiej Brytanii działa około 800 polskich sklepów, prowadzonych zresztą nie tylko przez Polaków, a tiry wożą z Polski mięso, wędliny, nabiał czy soki na bazie marchwi, wcześniej na Wyspach nieznane, a dziś chętnie kupowane także przez brytyjskie mamy. Polskie produkty trafiają tam także np. poprzez sieć Tesco, która sprzedaje na rodzimym rynku polskie ziemniaki, marchew, cebulę czy jabłka i nie tylko.

– Wielka Brytania musi importować żywność, bo sama produkuje zaledwie połowę tego, co zjadają Brytyjczycy – mówi Michael Dembinski. – Dla porównania w Polsce udział produkcji przemysłowej w PKB stanowi 18%, w Niemczech 20%, a w UK tylko 9%. Brytyjczycy eksportują za to usługi, zwłaszcza finansowe, a największym ich odbiorcą jest Unia Europejska. 50 największych brytyjskich firm finansowych już przeniosło siedziby swoich unijnych operacji z City do Francji, Holandii, Niemiec, Belgii czy Republiki Irlandii – dodaje.

Zaznacza też, że o ile zimą Brytyjczycy mogą zaopatrywać się w warzywa i owoce w krajach półkuli południowej, to latem dotkliwie odczują braki w zaopatrzeniu, o ile nie dojdzie do podpisania umowy. Dla Polski z kolei ubiegły rok był rekordowy pod względem eksportu żywności do Zjednoczonego Królestwa, choć odnotowano już tylko niewielki wzrost wobec wcześniej uzyskiwanych dwucyfrowych.

Ważnym aspektem dla eksporterów jest kurs funta wobec złotego – im funt mocniejszy tym lepiej, bo odpowiada większej kwocie w złotych. Jednak brak porozumienia osłabi brytyjska walutę. Według głównego doradcy Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej w takim scenariuszu funt osłabi się do ok. 4,60 zł, natomiast w przypadku konsensusu wzmocni się do ok. 5,10 zł.

Przypomnijmy, że Wielka Brytania jest dla Polski trzecim największym odbiorcą towarów z udziałem na poziomie 5,7%. W I połowie 2020 roku polskie firmy wyeksportowały na Wyspy produkty o wartości 27,4 miliarda złotych, co odpowiada 6,3 miliarda euro lub 6,9 mld dol. Natomiast import z Wielkiej Brytanii po sześciu miesiącach br. wyniósł 9,7 mld zł, 2,4 mld dol. oraz 2,2 mld euro.

– Gdyby druga fala pandemii nałożyła się na brak porozumienia ws. brexitu, dla Wielkiej Brytanii byłaby to katastrofa – podsumowuje Michael Dembinski. – Ale Brytyjczycy i brytyjski rząd są tego świadomi, więc będą dążyć do zawarcia umowy, mimo tego, co mówią politycy.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 2712 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.