Pierwsza taka niedziela od miesięcy

30 sierpnia to wyjątkowa data na handlowej mapie Polski. Dlaczego?

30 sierpnia to niedziela handlowa, co oznacza, że bez przeszkód w tym dniu będą mogły pracować wszystkie sklepy, nie tylko te lokalne.

W 2020 r. jest 7 takich niedziel. W styczniu była jedna (26. I), w kwietniu - ze względu na Wielkanoc - dwie: 5 oraz 26 (IV), w czerwcu jedna - 28 (VI). Przez całe wakacje nie było ani jednej handlowej niedzieli, dopiero ta 30 sierpnia jest w pełni otwarta i dla sieci handlowych i dla konsumentów. Powód jest prosty - przygotowanie dzieci do powrotu do szkół.

Kolejne dwie handlowe niedziele w tym roku wypadają dopiero w grudniu i związane są z zakupami świątecznymi.

O PIERWSZEJ NIEDZIELI BEZ HANDLU W POLSCE PRZECZYTAJ TUTAJ.

Te 7 handlowych niedziel w 2020 r. oznacza, że ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele, która zaczęła obowiązywać w marcu 2018 r., funkcjonuje już w pełnym zakresie. Zgodnie z nią, od 2019 r. handel bez przeszkód dozwolony był tylko w jedną niedzielę w miesiącu - ostatnią, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą. W 2020 r. liczbę handlowych niedziel ograniczono do wspomnianych 7 i tak będzie w 2021 r. (handlowe niedziele wypadną wówczas: 31 stycznia, 28 marca, 25 kwietnia, 27 czerwca, 29 sierpnia, 12 i 19 grudnia).

Od czasu epidemii pojawiają się głosy, głównie ze strony przedstawicieli centrów handlowych, o przywrócenie - choćby czasowe - handlu w niedziele bez żadnych restrykcji. Miałoby to pomóc zmniejszyć ich najemcom negatywne skutki lockdawnu - wraz z zamknięciem centrów handlowych w okresie od 14 marca do 4 maja, większość sklepów stacjonarnych nie mogła działać.

Według Retail Institute, powrót do niedziel handlowych mógłby przełożyć się na 4-proc. wzrost liczby klientów i 1,8-proc. wzrost obrotów, co dla najemców oznacza zwiększenie przychodów ze sprzedaży rzędu kilkuset milionów złotych do końca 2020 r.

Rządzący są jednak nieugięci i o takim rozwiązaniu nie chcą słyszeć. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, m.in. TUTAJ.

Z najnowszych badań (CBRE) na ten temat wynika jednak, że obecnie aż 51% osób chciałoby, aby sklepy były otwarte w każdy dzień. Przeciwnego zdania jest co 3. respondent, a 16% nie ma wyrobionej opinii. Co ciekawe, zarówno na wsi, jak i w miastach do 500 tys. mieszkańców odsetek Polaków, którzy chcą powrotu do handlowych niedziel, utrzymuje się na tym samym poziomie - ok. 50%. Różnice widać wyłącznie w największych miejscowościach powyżej 500 tys. mieszkańców, gdzie aż 57% osób uważa, że wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę było błędem. To właśnie mieszkający w największych miastach mają często problem ze zrobieniem zakupów w inne dni niż weekend.

 

 

Ilona Mrozowska 3824 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.