Przetasowania w handlu - to jeszcze nie koniec?

To był intensywny handlowy tydzień: zamknięcia i zwolnienia grupowe oraz debiut harddyskontu, który przypomina sklepy z lat 90.

Z medialnych czołówek nie schodzi Mere – szyld dyskontu, który zawitał po długich zapowiedziach do Polski i w poprzedni weekend ruszył w Częstochowie. Dlaczego budzi aż takie zainteresowanie? Po pierwsze to harddyskont, format, którego Polacy mogą już nie pamiętać (a zdaniem niektórych branżowych ekspertów aż tak dyskontowego formatu w Polsce nie było nigdy). Towar sprzedawany jest z palet, kartonów, metalowych koszy, wybór jest ograniczony, znanych marek praktycznie nie ma. Trudno też mówić o jakimkolwiek wystroju sklepu czy odmienianym przez wszystkie przypadki przez inne sieci handlowe w Polsce „customer experience”.

Po drugie Mere należy do rosyjskiej firmy Torgservis, prowadzącej sklepy Mere w UE i sieć Svietofor w Rosji, a także w Kazachstanie, Białorusi i Chinach. Dokładniej rzecz ujmując - wywodzi się z Krasnojarska na Syberii i… nie sposób się z nią skontaktować.

A pytać byłoby o co, bo – po trzecie - tylko dwaj liderzy ogromnego rynku, jakim jest Rosja, czyli X5 Retail i Magnit, rozwijali się szybciej niż Torgservis. Co oznacza szybki rozwój? Gdy sieć Torgservisu liczyła 731 placówek, a więc około połowę tego, co obecnie, to jej przychody oscylowały wokół 1,3 mld USD, a od tego czasu Rosjanie ogłosili i rozpoczęli ekspansję m.in. w Niemczech i Rumunii, na jej mapie znajduje się jeszcze m.in. Azerbejdżan. Co ciekawe, gdy za naszą zachodnią granicą ruszył pierwszy sklep w Lipsku, to szybko został zamknięty na kilka dni, bo… zabrakło towaru… tak masowo wykupionego przez klientów.

Po czwarte to właśnie ceny, które aż tak przyciągają. Torgservis szczyci się 20 proc. niższymi cenami niż konkurencja, a tak dobre stawki mają być zasługą bezpośredniej kooperacji z producentami, ostrej polityki kosztowej i bardzo niskiej marży.

Po piąte to wybór Polski jako kraju ekspansji. O planach debiutu nad Wisłą słychać od 2-3 lat. Osiem sklepów miało ruszyć w 2018 r. na południu Polski. Ostatecznie ruszył jeden, tydzień temu, w Częstochowie, ale domena internetowa Mere (również ta przetłumaczona na polski) cały czas jest… wystawiona na sprzedaż. W branży też nikt, przynajmniej na razie, nie traktuje Mere poważnie, tym bardziej po obejrzeniu zdjęć z pierwszej, siermiężnej placówki. Czołowe dyskonty – jak Lidl, Aldi czy Biedronka od dłuższego czasu aspirują już do bycia bardziej supermarketami z urozmaiconą ofertą, zgodną z wszelkimi aktualnymi trendami – jak półka wegańska, eko czy żywności „bez” (bez glutenu itd.) Jednocześnie z takim formatem sklepu i modelem biznesowym Mere niewątpliwie będzie się wyróżniać.

I o ile perspektywy harddyskontu budzą jeszcze dyskusje, o tyle co do zmierzchu hipermarketów nikt nie ma już wątpliwości. Marka-legenda tego formatu, czyli Tesco ogłosiło niedawno wyjście z Polski i sprzedaż sklepów właścicielowi Netto, ten zaś od razu zaznaczał, że w miejscu po Tesco nie zostawi hipermarketów. Kolejne hipermarkety zamyka też Auchan (sieć ma też inne formaty w swoim portfolio) – w czerwcu poinformowało, że zamknie dwa hipermarkety (w Dąbrowie Górniczej i Mysłowicach), a w minionym tygodniu dołożyła do tego kolejne dwa - w Grudziądzu i Lubinie, w których pracuje ponad 280 osób. Powód za każdym razem jest ten sam „wnikliwa analiza finansowa i organizacyjna placówek, przeprowadzona pod kątem możliwości osiągnięcia przez nie trwałej rentowności", która nie dała pozytywnego wyniku.

Co w miejscu hipermarketów?

Co będzie po hipermarketach? Eksperci sugerują sprzedaż działki deweloperowi mieszkaniowemu bądź przekształcenie placówki w dark store, a więc sklep-magazyn. To format sprawdzony – notabene – właśnie przez Rosjan i rozwijany przez wspominanego już rosyjskiego giganta, konkurenta Mere na handlowym rynku - grupę X5 Retail.

W dark store nie ma klientów – to „sklep” będący magazynem-centrum logistycznym do realizacji zamówień z pobliskiego miasta. X5 obsługuje w ten sposób swój e-sklep Perekrestok i inwestuje od jakiegoś już czasu w kolejne takie miejsca. Z kolei koronawirus skłonił do podobnych rozwiązań Amerykanów – przypomnijmy, że w ten sposób funkcjonuje e-commerce m.in. sklepów Kroger czy Whole Foods.

Szerzej o przyszłości hipermarketów pisaliśmy m.in. tu.

Zdjęcie: Shutterstock

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.