Duże zmiany w produkcji w Polsce i to nie tylko makaronu

Za nami pandemiczne półrocze. Postanowiliśmy sprawdzić, jak koronawirus zmienił polskie przetwórstwo rolno-spożywcze.

Podobno nic nie będzie już takie samo. Po panicznych zakupach w połowie marca, gdy zabrakło drożdży, a półki z papierem toaletowym zaświeciły na moment pustkami, co dla pokolenia Z stało się zupełnie nowym doświadczeniem, podobnie jak dla przemysłu i handlu, które nagle zderzyły się z niespodziewanymi zmianami w popycie. Przyjrzeliśmy się, czy większość konsumentów powróciła do starych zwyczajów i jak minione półrocze różniło się od tego sprzed roku.

Rzeczywiście, były produkty, których ilość wzrosła dwucyfrowo. Pomijamy żele do dezynfekcji, bo tu wzrosty idą w tysiące procent, ale głównie dlatego, że wcześniej używaliśmy ich bardzo rzadko. A co z makaronem, cukrem, mąką? Okazuje się, że w skali całego półrocza różnice nie są porażające, zupełnie inaczej niż gdy porównujemy marzec z marcem ub. roku lub kwiecień z kwietniem. I tak na przykład między styczniem a czerwcem włącznie makaronu powstało o 15,04% więcej niż rok wcześniej – 96,4 tysiące ton. Ale w samym marcu wzrost sięgnął niemal 57%. Makaron zresztą wcale nie jest rekordzistą, wyprzedziło go parę innych kategorii. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że spośród podstawowych produktów spożywczych najmocniej zwiększyła się produkcja kasz i grysików gryczanych (ponad 50,5%) oraz... octu – w całym półroczu o 33,14%. Można to wytłumaczyć wolnym czasem i chęcią robienia przetworów, w sprzeczności z tym trendem stoją jednak wyniki produkcji dań gotowych: tych na bazie mięsa przybyło o prawie 19%, a warzywnych o ponad 26%. Kasz i mączek z pszenicy przybyło nam o niemal 32%, a tych z jęczmienia niewiele mniej, co 29,3%. Wzrosła produkcja masła i mleka (odpowiednio o 8,4% i 5,9%), natomiast w przypadku serów żółtych i śmietany różnice były minimalne, podobnie jak z drobiem. Mniej upiekliśmy świeżego chleba (chyba że samodzielnie) i tu spadek wyniósł 11,2% wobec I połowy 2019 roku, pomimo że w tym roku półrocze to było o jeden dzień dłuższe. Drastycznie spadła produkcja cukru, ale dla tego wyrobu znacznie bardziej istotne jest drugie półrocze.

A jak wyglądała produkcja papieru toaletowego i mydła? Nie najgorzej. Papierowych rolek powstało o niemal 10% więcej niż rok wcześniej, zaś mydła o przeszło jedną piątą.

Oczywiście wyprodukowanie towaru nie oznacza od razu, że zostanie on sprzedany, na ogół jednak przedsiębiorstwa dostosowują podaż do popytu.

Z danych zebranych w sklepach przez firmę Nielsen wynika, że Polacy zaczęli kupować więcej produktów lokalnych (co może mieć związek z patriotyzmem zakupowym, ale także z przejściowymi kłopotami w transporcie – przewozy ładunków były niższe o 8,3%) i zwracać uwagę na ich walory odżywcze. Sprzedaż żywności ogółem rosła wartościowo rok do roku i w marcu, i w kwietniu, i w maju (choć w kwietniu tylko dzięki inflacji), natomiast sprzedaż spożywczych produktów bio zwiększała się dwucyfrowo, a w maju była wyższa o 42% niż rok wcześniej. Klienci częściej sięgali też do specjalnych diet, kupując "nabiał" bez laktozy (wzrosty po 60-70% rdr) lub "mleko" roślinne (w górę o 40-50%). Spadła sprzedaż ilościowa używek – papierosów o 8%, alkoholi mocnych o 3%, wreszcie piwa o 2% (to ostatnie może być winą pogody). Nieznacznie zwiększyła się sprzedaż wina, ale tylko o 1%.

– Zakupy to narodowa specjalność i przyjemność Polaków. Wg badania “Shopper Trend” przed pandemią Polacy robili zakupy nawet 40 razy w miesiącu. W czasie kwarantanny konsumenci zakupy robili rzadziej, ale kupowali większe ilości i za większe kwoty - komentują Magdalena Piwkowska, trends and content development associate i Konrad Wacławik, client team manager w Nielsenie, autorzy badań. – Dlatego czas powrotu do “nowej normalności” może być ciekawą wskazówką, które z nowych nawyków zostaną z nami na dłużej. Dlatego czas powrotu do “nowej normalności” może być ciekawą wskazówką, które z nowych nawyków zostaną z nami na dłużej – podsumowują.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 2657 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.