Marek Moczulski o trendach FMCG i przejęciach [WYWIAD]

Jesteśmy w trakcie ruchów tektonicznych - mówi Marek Moczulski, szef Unitopu. - Należy spokojnie przeczekać kilka miesięcy i bacznie obserwować rynek - dodaje.

„Handel”: Jak zmienia się właśnie świat z punktu widzenia producenta branży FMCG?
MAREK MOCZULSKI: Zmienia się dramatycznie. Zapewne po pół roku zobaczymy, czy pewne przystosowanie, które nastąpiło, jest tymczasowe, ale świat już nie wróci do stanu sprzed pandemii. Do tej pory mieliśmy pewne megatrendy światowe: przekąskowości (snackingu), wygody (convenience) oraz prostych składów.

Część z nich będzie zachowane. Które? Proste składy – tak, ale convenience może nie być już trendem kontynuowanym w tak szerokim zakresie. W moim odczuciu gotowe wyroby piekarnicze czy kulinarne są zagrożone. W ostatnich miesiącach wszyscy zaczęli samodzielnie gotować i piec. Sklepowa półka ze składnikami do pieczenia nagle stała się za mała, zaczynało brakować konkretnych produktów. Nawet w Australii, która jest – czy też była – jedną z najbardziej zaawansowanych na świecie pod względem jedzenia na mieście, mówi się o gigantycznym zainteresowaniu gotowaniem i pieczeniem w domu.

Do tego wiadomo, że wielu pracowników już nie wróci do biura, więc pytanie, czy będą wychodzić jeść na mieście, czy gotować sobie lunch w mieszkaniu?Praca w domu drastycznie zmienia popyt na część produktów, a więc i to, co będzie na sklepowych półkach. Przecież snacking rozwijał się aż tak silnie dzięki temu, że wszystko było on-the-go – w korku, w drodze do pracy. Jak będzie za miesiąc czy dwa – tego nie wie nikt. Jesteśmy teraz w czasie ruchów tektonicznych i nie wiemy, którą górę te ruchy wypiętrzą. Będą kategorie wygrane i przegrane.

Ale będąc graczem na tym rynku, trzeba coś zdecydować – zmieniać portfolio, czekać, przepakowywać produkty w opakowania typu multipack? Jak pan do tego podchodzi?
Obecnie mamy do czynienia z mniejszą częstotliwością zakupów, ale większy jest koszyk zakupowy. Lockdown się zakończył, ale klienci mają cały czas obawy. I o ile jeszcze niedawno detaliści martwili się zmniejszającym się koszykiem zakupowym, o tyle teraz jest wręcz przeciwnie. Konsumenci wprawdzie już nie kupują makaronu na zapas, ale wciąż nie wrócili do swoich poprzednich list zakupów.

Jak długo tak będzie, tego nie wiadomo. Uważam, że należy spokojnie poczekać jeszcze kilka miesięcy i bacznie obserwować rynek. Czyli Unitop nie zmienia portfolio?
Nie, chałwa, krówki czy sezamki będą zawsze. Jesteśmy w trendzie health, fitness, prostych składów, na które zawsze będzie popyt. Pytanie tylko, czy te trendy się wzmocnią, czy utrzymają na dotychczasowym poziomie. Jeśli ktoś będzie spędzał więcej czasu w domu, a pracę wykonywał sprzed prywatnego komputera, to nadal będzie sięgał po różne przekąski, w tym słodycze, skoro robił to wcześniej.

Przy czym to kategorie impulsowe, jeśli ten ktoś nie kupi na zapas, to może nie zechce teraz wyjść po jeden produkt do sklepu.
Połączenie prozdrowotności i słodyczy, czyli np. sezamki, powinno się obronić. Właśnie dzięki tym właściwościom. Oczywiście konsumenci potrzebują nauczyć się kupować ów produkt w większej liczbie na kilka dni. Problemem teraz nie są jednak wybory konsumentów, ale ponadrywane łańcuchy dostaw. Choć obecnie się one poprawiają, to jest wciąż duża niepewność co do surowców, opakowań i materiałów pomocniczych.

Jednocześnie jednak przemysł spożywczy postrzegany jest jako jeden z niewielu wygranych w sytuacji pandemii.
Tak, przy czym jest to bardzo zróżnicowane. Niektórzy musieli robić 200 czy 300% normy, a niektórzy 20 czy 30%, a to oznacza ogromną niestabilność. Jedni i drudzy musieli znacznie się zmienić i przystosowywać biznes. Ci pierwsi mają pokusę zintensyfikowania inwestycji w moce produkcyjne, ci drudzy zastanawiają się, czy i kiedy pozbywać się pewnych aktywów, żeby przetrwać. Ta sytuacja wprowadziła ogromną niepewność.

Zatem spodziewa się pan wysypu przejęć?
Dopiero po dłuższym czasie. Bo jak wycenić firmę, która robi 300% normy. Tzn. ile będzie robić w przyszłym roku?

A ile za dwa lata? A jak się Unitop przystosował do nowej sytuacji?
Bezpieczeństwo produkcji zostało zapewnione. Załogę z długim stażem zostawiliśmy, z częścią pracowników zatrudnianych niebezpośrednio musieliśmy się pożegnać. Wprowadzamy jeszcze kilka zmian biznesowych, ale na razie za wcześnie na szczegóły.

Jak wygląda eksport? Bo to przecież dzięki niemu duża część polskiej branży spożywczej rosła, również tej słodyczowej.
Nowe kontrakty eksportowe są zawieszone, wszyscy dystrybutorzy i detaliści dokonują wielkiej analizy portfolio i tego, czego będą potrzebować. Jeśli wprowadzają nowe indeksy, to raczej podstawowych produktów, które przez ostatnie tygodnie dobrze rotowały. Pracujemy więc intensywnie nad sprzedażą zagraniczną, ale spodziewam się, że nabierze ona większego tempa dopiero jesienią.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.