Koronawirus inspiruje powstawanie myjni wózków sklepowych

Coraz większa liczba detalistów należących do grup Rewe i Edeka w Niemczech inwestuje w myjnie wózków. Chcą zachować zwyczaj automatycznej dezynfekcji także po ustąpieniu pandemii.

Zdjęcie: Twitter Edeka Hunold, Lebensmittel Zeitung

W czasie epidemii nikogo nie dziwi widok pracownika sklepu ręcznie dezynfekującego przy pomocy sprayu i ściereczki uchwyty wózków czy koszyków. Jednak w niektórych sklepach ludzi zastępują niebieskie maszyny przy wejściu podjęły się tego zadania. Na razie są to modele demo. Pierwszy seryjny model ma się pojawić na początku lipca.
W celu dezynfekcji klient wpycha wózek na zakupy do „myjni” w kształcie pudełka. Tam jest on jest spryskiwany środkiem dezynfekującym ze wszystkich stron za naciśnięciem jednego przycisku.

Klient może też zdezynfekować ręce płynem z przymocowanego na zewnątrz dozownika, aby wirusy nie dostały się z jego rąk na oczyszczony wózek.

– Obecnie zainstalowaliśmy 60 automatów o nazwie „Deso Cube” w sklepach z napojami i supermarketach sieci Rewe i Edeka w dziewięciu landach Niemiec – informuje Baris Karadas, dyrektor zarządzający start-upu Saiko Maschinentechnik z Herford. – W tym tygodniu zostanie dostarczonych jeszcze dziewięć „Deso Cubes”. Jak dotąd wszystkie maszyny są wersjami demo, jednak firma rozpoczęła już produkcję seryjną. W sumie 15 sklepów korzystających z modelu demo „Deso Cube” chce przejść na model produkcyjny i już złożyło zamówienie. Jak mówi Baris Karadas, dostawa powinna się dokonać na początku lipca.

Podczas gdy cena modelu testowego wynosi 1500 euro, cena jednostkowa wersji produkcyjnej wynosi od 3900 do 4900 euro. Jednak przy większej liczbie zamówień koszt ten będzie się zmniejszać, twierdzi Karadas. Zaletami droższego modelu są okładziny wyższej jakości (przód ze stali nierdzewnej zamiast aluminiowych paneli kompozytowych), bardziej wydajne użycie środka dezynfekującego i bezdotykowe sterowanie. Wcześniej klienci supermarketów musieli zainicjować proces dezynfekcji za naciśnięciem przycisku, w seryjnym modelu rozpoczyna się on automatycznie za pomocą czujnika.

Jednym z pierwszych detalistów, który użył „Deso Cube” na początku kwietnia, jest Edeka Hunold w Paderborn.

– Maszyna została bardzo dobrze przyjęta przez naszych klientów. Niektórzy już pytali, czy może pozostać na stałe po koronakryzysie – powiedział portalowi Lebensmittel Zeitung kierownik sklepu Leon Lüke. – Odpowiedź brzmi: tak. Planujemy działanie maszyny w perspektywie długoterminowej.

Nie jest jeszcze jasne, czy sklep zainwestuje w model seryjny.

– Współpracujemy z Saiko od kilku lat. Dostarczyło nam również suwaki do dezynfekcji na uchwytach naszych wózków sklepowych, których używamy od około czterech lat. Ale są one stopniowo demontowane. Maszyna jest po prostu bardziej wydajna – wyjaśnia Leon Lüke.

Niezależny kupiec Rewe, Nurhan Uras, który prowadzi dwa sklepy w Hesji, w Grossen-Buseck i Reiskirchen, już korzysta z „Deso Cube” w obu placówkach. Anastasia Mityukova, kierowniczka sklepu mówi o pozytywnym odzewie ze strony klientów.

– Na początku było małe zamieszanie: klienci przyjechali przetestować maszyny – mówi. Teraz niemal wszyscy korzystają z automatu. – Musimy uzupełniać środek dezynfekujący co godzinę lub dwie – dodaje kierowniczka sklepu. Klienci chcą także, aby maszyny zostały nawet po ogłoszeniu końca pandemii.

– Wielu naszych klientów zwraca szczególną uwagę na higienę podczas zakupów i nosiło już rękawiczki przed wybuchem koronawirusa – informuje.

Magdalena Weiss 2696 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.