Vistula, Bytom i W.Kruk po odmrożeniu [WYWIAD]

Ruszyły wszystkie sklepy VRG. Odzieżowa grupa szuka franczyzobiorców, a liczy tu zwłaszcza na część jubilerską - opowiada Grzegorz Pilch, prezes VRG.

Wraz z odmrażaniem gospodarki ruszyły wszystkie sklepy VRG, czyli pod szyldami Vistula, Bytom, Wólczanka, Lambert i Deni Cler, podczas gdy gros innych firm zdecydowało się uruchomić ponownie tylko część placówek. To znaczy, że nie będziecie rezygnować z żadnej lokalizacji?

Nie. Otworzyliśmy 580 sklepów, ale przyglądamy się ich funkcjonowaniu i należy spodziewać się, że te mniej rentowne adresy zostaną zamknięte. Bacznie obserwujemy, jak odbudowuje się ruch. W tych mniejszych miejscowościach, w których można by uznać, że lokalizacja sklepu jest gorsza niż w centrum Warszawy, ten ruch jest teraz wyższy. Na razie nie podejmujemy więc żadnych gwałtownych decyzji.

Tzn. jak duży jest ruch?

To około 30-40%, a w przypadku tych teraz najlepszych lokalizacji to 50%.

Czyli należy spodziewać się jeszcze większych przecen w branży, która i tak już wiele ich miała?

Należy spodziewać się utrzymania obecnego poziomu rabatów, ale dalsze pogłębianie nie powinno następować, bo ruch do galerii handlowych stopniowo wraca.

Jak to wszystko wpłynie na obroty?

Zakładamy, że jesień będzie już na poziomie 90% jesieni zeszłorocznej. W skali całego roku założyliśmy na teraz, że przychody będą o 20% niższe niż w 2019 r.

A jak wygląda obecnie sprzedaż?
Założyliśmy 50% spadek w maju, obecnie wynosi on 40%.

Jak wpływa to na plany otwarć salonów?
Cały czas szukamy franczyzobiorców. Liczymy tu zwłaszcza teraz, tzn. w czasie pandemii i po pandemii, na część jubilerską. Obecna sytuacja pokazała, że w tak niepewnych czasach rośnie wśród niektórych klientów zainteresowanie złotem – część kupuje sztabki złota, ale część decyduje się na złoto pod postacią biżuterii – traktując to, jako lokatę kapitału.  Zachęcamy więc i obecnych franczyzobiorców do otwierania kolejnych placówek, i nowych – do dołączenia. Aktualnie w ramach naszej sieci 580 sklepów około 140 jest franczyzowych.

Naturalnym zwycięzcą, jeśli w ogóle można tak powiedzieć, obecnych czasów jest jednak nie offline a e-commerce. Jak więc pandemia zmieniła planu rozwoju tego kanału sprzedaży?

W 2019 r. e-commerce odpowiadało za 14% naszych przychodów, w tym roku będzie to 25%. Od stycznia do kwietnia 2020 r. stanowiło natomiast jedną trzecią.

Jak koronawirus wpłynął na branżę eleganckiej odzieży męskiej? Raczej trudno się spodziewać, żeby był popyt na koszule i garnitury, zresztą i przed pandemią wszyscy gracze mówili, że kolejne kolekcje mają w sobie coraz więcej casualowych ubrań.

Jestem przekonany, że popyt i na garnitury się odrodzi, ale rzeczywiście casual był już wcześniej obecny w kolekcjach, teraz ten trend będzie się umacniał. Jednak po „wyjściu”, tzn. powrocie do biur itp. Spodziewam się potrzeby odreagowania siedzenia w domu w stroju nieformalnych i wzrostu zainteresowania również koszulami, marynarkami itd.

Jakie jeszcze trendy widać w branży?

Rezygnowanie z naturalnych futer, sięganie po bawełnę organiczną czy wytworzone w laboratorium diamenty. Rośnie grupa klientów skupiona wokół problemów środowiska i dla niej też mamy ofertę.

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.