Sklepy bezobsługowe a pandemia. Jak im idzie?

Można przypuszczać, że obawa przed spotkaniem z drugim człowiekiem podczas pandemii spowodowała zwrócenie się klientów w stronę sklepów bezobsługowych. Czy rzeczywiście tak się stało? Wyniki zaskakują.

O pierwszych w Polsce sklepach bezobsługowych głośno było kilka miesięcy temu. Miały zrewolucjonizować rynek handlu - zwłaszcza, że w związku z brakiem obsługi - mogą być otwarte w niehandlowe niedziele. W związku z pandemią - przynajmniej teoretycznie - zyskały dodatkowy impuls do rozwoju. Na ile na tym skorzystały?

Surge Cloud to firma, która prowadzi w Poznaniu dwa całkowicie zautomatyzowane sklepy bezobsługowe pod nazwą Take&GO. Jeden z nich działa przy ul. Półwiejskiej, drugi przy ul. Katowickiej.

Na początku wprowadzania obostrzeń społecznych w Polsce większość sklepów zanotowała wzrost, w tym również Take&GO. W tym pierwszym okresie, gdy Polacy jeszcze w nerwowy sposób gromadzili zapasy na czas kwarantanny średnia liczba produktów w koszyku klienta wzrosła w sklepach sieci o 30%, a średnia wartość koszyka zwiększyła się o 20%. Tak jak w innych placówkach klienci w tamtym okresie kupowali więcej, odwiedzając sklepy rzadziej.

- Ten wzrost zresztą utrzymał się do dziś, i średnia wartość koszyka w Take&GO ustabilizowała się na poziomie 10-20% wyższym niż średnia wartość charakterystyczna dla sektora convenience – mówi portalowi HandelExtra.pl Marcin Popiak, dyrektor handlowy Surge Cloud.

Ujawnia, że np. między 23 a 29 marca odwiedzało ich sklepy średnio ponad 10% więcej klientów niż przed ograniczeniami - Notowaliśmy również duże tygodniowe przyrosty nowych klientów, co prawdopodobnie jest związane z brakiem obsługi w Take&GO i tym, że natychmiast wprowadziliśmy dodatkowe zabezpieczenia – tłumaczy Marcin Popiak.

Przyznaje, że wraz z pierwszymi informacjami o wprowadzaniu obostrzeń zmieniły się zachowania zakupowe ich klientów. Poranny peak sprzedaży związany z zakupami w drodze do pracy zanikł, a ruch przesunął się na godziny popołudniowe – najwięcej klientów zaczęło odwiedzać Take&GO w godzinach 17-21. Jak się dowiedzieliśmy, spadła natomiast liczba transakcji po godzinie 22.

Z analiz sprzedażowych operatora wynika, że największą popularność w tamtym okresie zanotowały drożdże, których miejscami brakowało na rynku, pieczywo pakowane oraz naturalnie płyn do dezynfekcji. Wyraźnie było też widać, że konsumenci częściej wybierali produkty fabrycznie zapakowane. Zanotowano również tradycyjny skok sprzedaży produktów związanych ze świętami wielkanocnymi.

- Obecnie sytuacja wraca do normy, na szczyt listy sprzedaży wróciły również produkty ready to go, które cieszyły się największą popularnością przed pandemią – tłumaczy dyrektor handlowy Surge Cloud, który zanotował ponadto utrzymujący się wzrost sprzedaży w piątki oraz w niedzielę. - To interesujące, bo niedziela już wcześniej cieszyła się dużą popularnością wśród klientów w związku z ograniczeniami dotyczącymi handlu w tym dniu, ale jak widać był tam wciąż potencjał do wzrostu. Stale wzrasta również liczba naszych użytkowników – podkreśla Marcin Popiak.

Firma więc się rozwija i zbiera nowe doświadczenia. - Obecnie jesteśmy na etapie dalszego rozwijania technologii – po pół roku funkcjonowania naszych sklepów zebraliśmy dużo danych od klientów. Dzięki temu wiemy czego oczekują od sklepów bezobsługowych i możemy dalej usprawniać nasze rozwiązania. Myślę, że już wkrótce będziemy mogli zdradzić więcej na ten temat – tak dyrektor handlowy Surge Cloud odpowiedział tajemniczo na nasze pytanie, czy możemy w najbliższej przyszłości spodziewać się nowej placówki Take&Go.

A jak sobie radzi sieć Bio Family Supermarket, prowadząca sześć bezobsługowych placówek sprzedających tylko i wyłącznie produkty ekologiczne? Działają one w dużych miastach - trzy w Poznaniu i po jednym w Swarzędzu, Wrocławiu i najmłodszy w Warszawie.

- Oczywiście, początek pandemii wpłynął na większą liczbę transakcji i zwiększenie się koszyków zakupowych. Jednak w miarę upływu czasu sytuacja powoli wracała do normalności sprzed pandemii – mówi nam Natasza Świtalska, współwłaścicielka sieci Bio Family Supermarket.

Zauważa, że intensywność zakupów się zmniejszyła, gdyż klienci sieci zostali zapewnieni, że dostępność produktów i ciągłość dostaw zostanie zachowana. Widząc jednak zwrócenie się kupujących w stronę e-commerce sieć postanowiła nie pozostać w tyle i z początkiem maja wystartowała z nową usługą: dowóz e-zakupów do klienta. Na razie w trzech miastach: Poznań, Wrocław, Warszawa. - Jesteśmy jeszcze na wczesnym etapie rozwijania usługi dowozu do domu, ale nasi klienci chętnie korzystają z zakupów online – przyznaje współwłaścicielka sieci.

Jej zdaniem obecna sytuacja z pewnością wpłynie na zwiększenie się świadomości związanej z odżywianiem się, które ma wpływ na nasze zdrowie. I ma nadzieję, że tak już pozostanie. Wiadomo bowiem, że w zależności, jakie produkty spożywamy, ma to przełożenie na prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

Natasza Świtalska podkreśla, że w produktach z certyfikatem Bio klient ma pewność, że jest to żywność wytworzona zgodnie z rozporządzeniem Unii Europejskiej z zachowaniem praw natury. Nie zawiera sztucznych konserwantów, pestycydów, wzmacniaczy wzrostu czy smaku szkodliwych dla zdrowia, nie jest też modyfikowana genetycznie ani w żadnym stopniu przetworzona.

Kusząc się na małe podsumowanie nasuwa nam się jeden wniosek: klienci sklepów - przy początkowym jego zachwianiu - zachowali zdrowy rozsądek. Gros tradycyjnych placówek handlowych zanotowało w marcu i kwietniu również zdecydowanie większe obroty niż zwykle, a to oznacza, że konsumenci nie przestawili się nagle na sklepy bezobsługowe w obawie przez zarażeniem wirusem. Ci, co lubią nowinki technologiczne, wciąż wybierają Take &GO czy Bio Family, a ci, którzy potrzebują kontaktu z drugim człowiekiem, mimo oddzielającej ich pleksy, nadal wybierają sklepy z obsługą.

Sklepy bezobsługowe prowadzą w Polsce jeszcze dwie sieci: Carrefour na warszawskiej Białołęce oraz Lewiatan w Krakowie. Ich przedstawiciele niestety nie udzielili nam odpowiedzi na przysłane pytania.

Katarzyna Pierzchała 3488 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.