Aplikacje zdrowotne: wolność kontra bezpieczeństwo

W pierwotnych propozycjach zasad luzowania ograniczeń w handlu pojawił się m.in. pomysł montowania w centrach handlowych kamer termowizyjnych przy wejściach w celu identyfikowania osób w stanie gorączki. Podobne rozwiązania są w innych krajach.

Takie rozwiązanie ma miejsce m.in. w Dubaju, gdzie każdy wchodzący do centrum ma mierzoną temperaturę, a planowane wyjścia z domu należy zgłaszać w aplikacji. Inną propozycją było promowanie rządowej aplikacji ProteGO Safe, której pierwsza wersja powstała w kwietniu 2020.

– Ostatecznie z powyższych opcji się wycofano, co można uznać za właściwą decyzję, biorąc pod uwagę poziom świadomości technologicznej w biznesie, w tym zabezpieczenia zbieranych w ten sposób danych wrażliwych ocenia Agnieszka Winkler, ekspert ds. strategii i rozwoju projektów handlowych w Colliers International. Właściciele dużych galerii handlowych, przygotowując swoje obiekty do otwarcia, pokazali, że powyższe pomysły nie były niezbędne w naszym kraju.

Śledzenie użytkowników w innych krajach

Propozycje Ministerstwa Rozwoju stały się jednak impulsem do dyskusji na temat wprowadzania aplikacji zdrowotnych zwłaszcza, że podobne rozwiązania służące do monitorowania rozprzestrzeniania się pandemii działają już w wielu krajach. Systemy śledzenia kontaktów (contact tracing) w założeniu mają służyć monitorowaniu interakcji ludzi, aby w przypadku zachorowania szybko odtworzyć sieć kontaktów danej osoby i skutecznie dotrzeć do potencjalnych zarażonych.

Do najbardziej restrykcyjnych należy Alipay Health Code w Chinach. Aplikacja stworzona m.in. przez chińskiego giganta, firmę Alibaba, początkowo mogła być ciekawostką, ale z czasem stała się obowiązkowa. Kolorowe kody nadawane użytkownikom określają, czy dana osoba jest zdrowa i bez przeszkód może poruszać się po mieście, korzystać z transportu publicznego, wchodzić do sklepów i restauracji. Ze względu na indywidualny charakter kodów, aplikacja łatwo pozwala na śledzenie użytkowników, którzy skanują swoje kody w wielu miejscach publicznych, m.in. przy wejściu do centrum handlowego. Co więcej, użytkownicy, rejestrując się w systemie, podają wiele danych osobowych: miejsce zamieszkania, historię podróży, najbliższe kontakty i stan zdrowia, a system stale monitoruje przemieszczanie się ludzi.

Tego typu rozwiązania wprowadziły Singapur i Rosja.

Również destynacje turystyczne, takie jak Wyspy Kanaryjskie rozważają wprowadzenie aplikacji, dzięki której w razie potwierdzenia zachorowania, władze posiadać będą konkretne dane o zarażonych – gdzie przebywali, w jakich restauracjach jedli, jakie muzea, galerie handlowe, bazary i inne atrakcje kulturalne odwiedzili. Uruchomienie ruchu turystycznego do wielu krajów może być realne przy wsparciu właśnie takich rozwiązań technologicznych.

– Stawia to pytania o zachowanie anonimowości i ochronę prywatności, zwłaszcza w przypadku, gdy aplikacje są tworzone przy wsparciu rządów – dodaje Agnieszka Winkler.

Inne rozwiązanie technologiczne śledzenia kontaktów zostało zaproponowane przez Apple i Google, których systemy operacyjne obsługują praktycznie wszystkie smartfony. Ma to pozwolić na skuteczne powiadamianie tych, którzy nieświadomie zetknęli się z osobą chorą. System ma się opierać się na sygnałach Bluetooth do wykrywania kontaktów (w promieniu ok. 2 m) i nie wykorzystywać geolokalizacji, ani nie zapisywać danych GPS. Jest to istotne, ponieważ, jak twierdzą eksperci ds. prywatności, każde dane dotyczące problemów zdrowotnych powiązane z lokalizacją, mogą narazić na ostracyzm zarówno osoby prywatne, jak i firmy, w przypadku ich ujawnienia czy wycieku.

System ma być całkowicie dobrowolny, a dane zaszyfrowane i przechowywane nie dłużej niż 21 dni. Głównym celem twórców jest zapewnienie prywatności użytkownikom i uniemożliwienie rządom korzystania z systemu do kompilacji danych o obywatelach.

Wprowadzanie nowych rozwiązań prewencyjnych w miejscach publicznych w postaci aplikacji czy innych środków weryfikujących stan zdrowia ma plusy i minusy. Z jednej strony może zwiększyć kontrolę nad rozprzestrzenianiem się koronawirusa, czy też innych potencjalnych wirusów w przyszłości, zapewniając większe bezpieczeństwo i możliwość szybszej reakcji. Jednak z drugiej strony niesie za sobą wiele pytań natury etycznej.

 Czy jako użytkownicy przestrzeni publicznej będziemy czuć się komfortowo, mając świadomość, że jesteśmy stale „śledzeni”, a nasze działania są rejestrowane w postaci danych? I co ważniejsze, kto do takich danych ma dostęp i w jakim celu może je wykorzystywać? Jak, w połączeniu z nowymi zasadami korzystania z obiektów handlowych, wpłynie to na komfort spędzania w nich czasu i nasze misje zakupowe? – pyta Agnieszka Winkler. – Na pewno zachowania konsumenckie w perspektywie krótkoterminowej ulegną zmianie, co będzie miało bezpośredni wpływ na ofertę i funkcjonowanie centrów handlowych.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.