Retail Institute: to czas silnych turbulencji

W marcu obroty najemców prowadzących działalność w 140 centrach handlowych monitorowanych przez Retail Institute spadły o 62% r/d/r/. W kwietniu było jeszcze gorzej.

W maju nastąpił restart centrów i sieci handlowych w nowych warunkach. Wcześniej resort zdrowia wydał dwa rozporządzenia na mocy których, od 14 marca do 4 maja, na terenie centrów handlowych mogły działać jedynie: sklepy spożywcze, drogerie, apteki, sklepy budowlane, zoologiczne, z zabawkami, a także pralnie i sklepy optyczne. Dla skupionych wokół Retail Institute ekspertów, zarówno najemców jak i wynajmujących, oczywistym stało się, że wraz z wprowadzonym zakazem handlu, branża retail wchodzi w okres silnych turbulencji.

OBROTY

W marcu obroty najemców prowadzących działalność w 140 centrach handlowych monitorowanych przez Retail Institute spadły o 62% r/d/r/, a zagregowana wartość obrotów na koniec I kw. była o 18,9% niższa niż w tym samym czasie 2019 r. W marcu średni obrót spadł z 767,7 do 290,7 zł na m.kw. pow. najmu, przy czym największe spadki odnotowała branża modowa (73% r/d/r), którą w dół ciągnęły najmocniej: odzież i akcesoria sportowe (80,1% r/d/r), obuwie (75,9%) oraz moda męska (74,2%).

W marcu spadły również obroty specjalistycznych sklepów spożywczych (-16,6% r/d/r) oraz najemców z kategorii zdrowie i uroda (-24,3% r/d/r). Warto tu dodać, że metodologia badania RI, obejmuje w przypadku obu kategorii branże, które zostały objęte zakazem handlu jak i te, które przez cały czas były otwarte - po analizie okazały się, że i tak obroty za kwiecień były bliskie zeru.

Poza branżą modową pod kreską są również: usługi, kawiarnie, restauracje i sektor rozrywkowy. Niestety ponowne otwarcie kawiarni i restauracji przy obecnych restrykcjach i limitach wejść do lokalu (1. osoba na 15 m.kw), może oznaczać, że dla wielu firm dalsze prowadzenie działalności w takich warunkach będzie nieopłacalne.

W równie trudnej sytuacji znaleźli się przedstawiciele centrów handlowych, których przychody w okresie od 14. marca do 4. maja spadły praktycznie do zera. W tym czasie centra były otwarte i ponosiły wszystkie koszty tj. podatki od nieruchomości, użytkowanie wieczyste, serwisy sprzątające, zobowiązania w stosunku do banków i wiele innych. Począwszy od 4. maja, przez kolejne 3. miesiące, wynajmujący i najemcy, w toku indywidualnych rozmów, będą musieli wypracować nowe warunki najmu. Deklaracja 16-tu firm zarządzających centrami handlowymi gotowości wsparcia najemców w tym trudnym czasie jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Retail Institute już na początku kryzysu sygnalizował, że wypracowanie uniwersalnego rozwiązania czynszowego dla wszystkich branż operujących w centrach handlowych jest niemożliwe.

ODWIEDZALNOŚĆ

Odwiedzalność centrów handlowych w I. kw. spadła o 21,7% r/d/r, przy czym marzec był o 51,6%, a kwiecień aż o 74,9% słabszy niż te same miesiące 2019 r. Od początku roku do 3 maja włącznie odnotowano 34,4% mniej wejść do centrów handlowych niż w tym samym okresie 2019 r. Eksperci Retail Institute przewidują w kolejnych tygodniach nie tylko ograniczenie liczby wizyt w centrach handlowych, ale również ich częstotliwość i czas trwania.

Od 4 do 10 maja włącznie żadne centrum handlowe w Polsce nie przekroczyło wyznaczonego przez rząd limitu wejść (1 osoba na 15 m.kw.). Parametr ten jest kontrolowany na bieżąco przez nowoczesne systemy liczące zainstalowane przy wszystkich wejściach do obiektu handlowego (te same, w oparciu o które Retail Institute od wielu lat tworzy analizy odwiedzalności).

W tygodniu od 4 do 10 maja odwiedzalność 140. centrów handlowych monitorowanych przez Retail Institute wzrosła o 111,5% w porównaniu do poprzedniego tygodnia. Wyniki były jednak o 41,6% niższe niż w tym samym tygodniu (6 do 12 maja) 2019 r. Największe spadki odnotowały centra duże (mające powyżej 40 000 m.kw pow. najmu, 49%), średnie (mające od 20 000 do 39 999 m.kw. pow. najmu 39,7%), małe (mające od 5000 do 19 999 m.kw. pow. najmu 31,4%) oraz bardzo małe (do 4999 m.kw. pow. najmu 29,7%).

- Wyniki świadczą nie tylko o tym, że Polacy lubią centra handlowe, ale również o naszej silnej potrzebie powrotu do normalności. To optymistyczny prognostyk na przyszłość. Dalecy jednak jesteśmy od tego, aby nadawać wynikom z ostatniego tygodnia nadmierne znaczenie. Z oceną zmian zwyczajów i nawyków zakupowych musimy wstrzymać się minimum kilkanaście tygodni, powiedziała Anna Szmeja.

Na powrót klientów do centrów i sieci handlowych ma wpływ wiele czynników. Wśród najważniejszych wymienia się dziś bezpieczeństwo zatrudnienia i stabilności przychodów oraz panujące nastroje społeczne. Polacy ograniczają wydatki – z powodu utraty pracy, obniżenia otrzymywanego wynagrodzenia czy nieco na wyrost, w obawie przed możliwością pogorszenia sytuacji życiowej w przyszłości. Tym samym spora grupa klientów wstrzyma się z zakupami lub ograniczy je do unormowania się sytuacji.

Skupione wokół Retail Institute sieci handlowe sygnalizują poprawę wskaźników konwersji (stosunek liczby wejść do sklepu do liczby transakcji) oraz ROPO (research online, purchase offline). Nie oznacza to jednak ożywienia handlu, a to, że zakupy są przemyślane i zaplanowane.Nadal liczba wejść do sklepów jest o kilkadziesiąt procent niższa niż w tym samym okresie 2019 r.



Ilona Mrozowska 3586 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.