[TYLKO U NAS] Sfinks Polska: są cięcia kadrowe, zostają kluczowi pracownicy

- Czekamy aż tarcza nabierze realnego kształtu - mówi dla handelextra.pl Dorota Cacek, wiceprezes zarządu, Sfinks Polska. Podaje też szacunkową datę, kiedy gastronomia może liczyć na powrót do poziomu przychodów sprzed czasów epidemii.

Zdjęcie: otwarcie jednej z restauracji pod szyldem Sphinx (przed koronawirusem)

Gastronomiczna spółka Sfinks Polska, do której należą sieci restauracji Sphinx (najczęściej operujące w galeriach handlowych), Piwiarnia Warki, Chłopskie Jadło, Fabryka Pizzy i Wook, nie zatrudnia personelu restauracyjnego. Pracownicy lokali zatrudniani są bezpośrednio przez restauratorów – operatorów bądź franczyzobiorców prowadzących własną działalność gospodarczą, na podstawie różnego rodzaju umów. 

- Kwestia zatrudnienia w restauracji leży całkowicie w gestii restauratorów. Wiemy, że część z nich w obecnej sytuacji zdecydowała się na cięcia kadrowe - przyznaje Dorota Cacek, wiceprezes zarządu, Sfinks Polska. - Dotyczy to głównie osób na umowach cywilno-prawnych. Trzeba bowiem pamiętać, że tylko niektóre restauracje są otwarte, oferując dowóz do klienta, ale wiele lokali pozostaje zamkniętych. Restauratorzy starają się jednak zachować kluczowych pracowników, takich jak szefowie kuchni czy menedżerowie, bo to od nich również będzie zależeć sprawny powrót do działalności - mówi Dorota Cacek.

Póki co spółka Sfinks Polska, do której sieci restauracji Sphinx, Piwiarnia Warki, Chłopskie Jadło, Fabryka Pizzy i Wook, stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Spółka w całości skoncentrowała się zatem na usłudze delivery, przy zapewnieniu bezkontaktowej dostawy zamówień. Jednocześnie obserwując zapotrzebowanie ze strony klientów na różne grupy dań w dowozie, firma systematycznie uzupełni portfel o nowe brandy, zwiększając atrakcyjność i różnorodność oferty w kanale online. - Liczymy, że najnowsze propozycje Kebapi i Yolo Chicken bazujące na lubianych przez Polaków daniach i dodatkach tak samo jak w przypadku The Burgers szybko zyskają zwolenników, zwłaszcza wśród tych klientów, którzy poszukują różnorodnych smaków w dowozie – mówi Dorota Cacek.

I dodaje, że firma czeka także aż tarcza nabierze realnego kształtu, by móc ocenić jak różne formy wsparcia będą wyglądały w praktyce.

Gastronomia podobnie jak inne branże może korzystać już z takich rozwiązań jak dofinansowanie do wynagrodzenia pracowników czy odłożenie składek na ZUS. - Na pewno pozostaje jeszcze do uregulowania kwestia współpracy z galeriami handlowymi, bo przyjęte w tarczy rozwiązania są niewystarczające, by zapewnić restauracjom przetrwanie skutków epidemii. Z naszego punktu widzenia ważne jest m.in. to, by wypracować z wynajmującymi kompromisowe rozwiązania w zakresie wysokości czynszów w galeriach, które będą obowiązywać także po wznowieniu działalności przez restauracje i uwzględniać znacznie niższą skalę biznesu. Według szacunków powrót do poziomu przychodów sprzed czasów epidemii może bowiem zająć rok, a nawet i dwa lata - przyznaje Dorota Cacek.

Restaurator o koronawirusie - czytaj tutaj.

O tym jak gastronomia radzi sobie (bądź nie) w dobie pandemii czytaj na portalu Ouichef.pl.

 

Ilona Mrozowska 3591 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.