O makaronie, który jeździł koleją

Nie tylko papier toaletowy i maseczki oraz żele, ale także makaron stał się nową "walutą" podczas koronakryzysu. Aldi Süd przetransportował ponad 200 ton makaronu z Włoch do Niemiec w specjalnych pociągach.

Już w pierwszej dostawie do Norymbergi przybyło ponad 300 palet z ponad 400 tys. paczek fusilli (świderki), penne (pióra) i spaghetti. Ponad 250 kolejnych palet jest w drodze – informuje Lebensmittel Zeitung.

Kryzys związany z koronawirusem prowadzi do utrudnień w dostawach towarów. Transportów do Włoch jest obecnie coraz mniej, więc nie ma ciężarówek ani pociągów, które mogłyby zabrać z powrotem towar importowany.

– Ograniczone zdolności przewozowe oznaczają, że nie da się już przywieźć towarów z Neapolu do Niemiec, jak zazwyczaj – skomentowała sieć dyskontów.

Alternatywny łańcuch dostaw działa w ten sposób: samochody ciężarowe transportują towary z fabryki dostawcy „Cucina” Pastificio Guido Ferrara z Noli koło Neapolu do północnych Włoch, gdzie transport jest kontynuowany koleją. DB Schenker jest w tym zakresie dostawcą usług logistycznych. Transport trwa dłużej niż zwykle, ale zapewnia ciągłość dostaw.

– Nie jesteśmy już zależni od jednego spedytora i możemy elastycznie reagować na tworzące się "wąskie gardła" – mówi Andreas Kremer, dyrektor ds. zarządzania łańcuchem dostaw w Aldi Süd. – Producent ma pewność, że będziemy nadal kupować jego produkty, a nasi klienci mogą być pewni, że makaronu nie zabraknie – dodaje. Zapewnia też, że nie ma powodu, by gromadzić zapasy.

Magdalena Weiss 2525 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.