Eisberg: sprzedaż do gastronomii się załamała

- Sieci detaliczne powoli wracają do poziomu zamówień naszych produktów sprzed koronawirusa - mówi Jarosław Korman, dyrektor handlowy w firmie Eisberg, która sprzedaje m.in. umyte i już pokrojone sałaty i gotowe sałatki.

Firma oferuje m.in. pakowane sałaty, sałatki i lunch boxy. Jak w obecnej sytuacji sprzedają się te produkty?

W pierwszej fazie kryzysu związanego z koronawirusem zanotowaliśmy znaczny spadek we wszystkich kanałach, jednak po kilku dniach sprzedaż wzrosła, choć wciąż nie jest na poziomie sprzed kryzysu.

W których kanałach dystrybucji sprzedaż spadła najbardziej znacząco?

Najbardziej, czemu trudno się dziwić, załamała się sprzedaż właśnie do gastronomii, natomiast zapotrzebowanie ze strony sieci marketów utrzymuje się nieznacznie poniżej okresu sprzed kryzysu. Na chwilę obecną nie mamy żadnych problemów z dostępnością surowców oraz realizacją zamówień.

Rynek spożywczy zmieni się po koronawirusie?

Z pewnością nie będzie już taki sam, choć liczymy że wszystko szybko wróci do normy. Konsumenci będą zwracać jeszcze większą uwagę na czystość etykiety. Tym samym wzrośnie zaufanie do firm, które udowodnią, że produkują w oparciu o najwyższe standardy higieniczne dbając o bezpieczeństwo żywności.

Jak wygląda obecnie działalność firmy, jeśli chodzi o środki zabezpieczające produkcję?

Nasza produkcja zawsze spełniała bardzo wysokie standardy higieniczne, jednak w obliczu ostatnich wydarzeń, w celu możliwie najlepszego zabezpieczenia zarówno pracowników jak i produktu przez zakażeniem, wprowadziliśmy wiele dodatkowych działań.

W zakładzie zadbaliśmy o dodatkowe punkty dezynfekcji rąk przy wejściu, wszyscy pracownicy zostali też przeszkoleni z zasad higieny, przy czym główny nacisk został położony na właściwe mycie rąk i zabezpieczanie innych podczas kaszlu czy kichania. Zadbaliśmy o to, aby osoby znajdujące się w grupach ryzyka zostały w domu, codziennie kontrolujemy stan zdrowia wszystkich  pracowników, a na obszarach produkcyjno-magazynowych personel wyposażyliśmy w dodatkowe środki higieny osobistej. W celu uniknięcia kontaktów między pracownikami wprowadziliśmy godzinną przerwę między poszczególnymi zmianami.  Chciałbym też zaznaczyć, że nasza produkcja w dużym stopniu jest zautomatyzowana i na liniach produkcyjnych, po kilkuetapowym myciu gotowych surowców nie mają już one styczności z ludźmi.

 

Ilona Mrozowska 3586 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.