Unitop: większa sprzedaż efektem boomu

Dla firm spożywczych kluczowe jest zapewnienie ciągłości produkcji oraz ciągłości dostaw - mówi Marek Moczulski, prezes Unitopu.

Po reorganizacji przeprowadzonej na początku roku łódzki Unitop zwiększył wydajność i elastyczność produkcji. Liczba zmian zależy teraz od zapotrzebowania. - W pierwszym kwartale tego roku pracujemy przy produkcji sezamków, jak i chałwy, na trzy zmiany. W styczniu wyprodukowaliśmy rekordowy w historii firmy wolumen produktów – mówi Marek Moczulski.

Na początku epidemii producent podjął działania, które mają zapewnić ciągłość produkcji w fabryce oraz pracy w biurach w bezpiecznych warunkach. Ograniczył do minimum możliwość wizyty w zakładzie przez osoby nie będące pracownikami. Każdy wchodzący na jego teren ma mierzoną temperaturę.

Podobna procedura dotyczy osób odwiedzających biura, którego pracownicy w większości pracują zdalnie. W fabryce wprowadzono procedurę minimalizującą możliwości krzyżowania się zmian oraz separacji pomiędzy wydziałami produkcyjnymi .

Epidemia koronawirusa spowodowała, że wielu pracowników mających dzieci musiało zostać w domu, inni z dnia na dzień biorą zwolnienia lekarskie, np. z powodu grypy. Według prezesa Unitopu dezorganizuje to produkcję w całej branży spożywczej. Zdarza się, że z powodu braku pracowników, którzy bez uprzedzenia nie przyszli danego dnia do pracy, trzeba ograniczyć liczbę zmian.

Odnosząc się do sytuacji na rynku, Marek Moczulski wskazuje na spowolnienie sprzedaży wynikające z zamknięcia szkół, kawiarni, hoteli, centrów handlowych itp. oraz jej wzrost będący efektem boomu zakupowego. - W jego wyniku bardzo dobrze sprzedają się także nasze produkty, co powinno nam zniwelować skutki spowolnienia – ocenia.

Unitop jest jednym z największych europejskich wytwórców chałwy i sezamków. Większość produkcji eksportuje, to 80% jego obrotów. Zamknięcie zagranicznych rynków stanowi dla producenta  duży problem. Dużym importerem jest m.in. Kuwejt, a także  Arabia Saudyjska, gdzie przed ramadanem rosła sprzedaż m.in. chałwy i sezamków. Również miliony pielgrzymów do meczetów Mekki i Medyny - obecnie zamkniętych, kupowało produkty Unitopu. Ponadto przerwane zostały łańcuchy logistyczne, szczególnie w Azji. Jako przykład Marek Moczulski podaje „ogromne” ilości kontenerów chłodzonych zatrzymanych w Chinach od końca grudnia ub.r. do końca lutego br., co uniemożliwiło dostawy produktów.

Rozlanie się epidemii w Europie spowodowało perturbacje z eksportem, ale i jest zagrożeniem dla utrzymania ciągłości produkcji w branży słodyczy. Marek Moczulski tłumaczy, że zamknięcie przez rząd Włoch fabryk już powoduje brak papieru do pakowania produktów spożywczych, zwłaszcza owijek do cukierków i innych słodyczy. Nie można go kupić także w Finlandii, bo tam jakiś czas temu strajkowali pracownicy.

Pojawiają się problemy z łańcuchem dostaw. Prezes Unitopu jako przykład podaje magazyny sieci szczelnie wypełnione papierem toaletowym, mydłem, detergentami, które z braku miejsca nie mogą przyjąć towaru dostarczonego przez producentów. Z kolei jako konsekwencję ograniczeń kontaktów między ludźmi wymienia zawieszenie przez sieci promocji, „aby nie przyciągać do sklepów tłumów” czy niewpuszczanie do sklepów przedstawicieli handlowych.

- Dla firm spożywczych kluczowe jest zapewnienie ciągłości produkcji oraz ciągłości dostaw, czyli odbioru przez sklepy – podkreśla Marek Moczulski.

Uważa, że szczególna sytuacja wymaga pilnego uproszczenia prawa. Jego zdaniem utrzymanie płynności finansowej przedsiębiorców to priorytet, stąd potrzeba obniżki podatków i danin ZUS. - Tego typu działania powinny być podjęte jak najszybciej, bowiem straty będą trudne do odrobienia. To okazja do radykalnych kroków ograniczenia przepisów krępujących działalność gospodarczą – mówi prezes Unitopu.

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.