Niemiecka prasa o ekspansji Lidla w Polsce

Lidl zwiększa wynagrodzenia w naszym kraju, aby zabezpieczyć swoje plany ekspansji. W innych krajach Europy Wschodniej dyskont prowadzi podobną politykę i tak jak w Niemczech jawi się pracodawca, który płaci lepiej niż większość konkurentów.

Od początku marca wynagrodzenie początkowe kasjerów w polskim Lidlu, w zależności od lokalizacji, wynosi od 3400 do 4500 złotych polskich brutto (800 do 1070 euro). Lidl płaci więc średnio o prawie 15% więcej wynagrodzenia podstawowego niż lider rynku Biedronka – pisze Sebastian Rennack z Lebensmittel Zeitung.

Na innych głównych rynkach regionu – w Czechach, Rumunii i na Węgrzech – wiadomości o podwyżkach wynagrodzeń przez sieć pojawiają się na pierwszych stronach gazet. Z drugiej strony niewiele jest dostępnych informacji o płacach u innych międzynarodowych lub krajowych konkurentów.

Lidl potrzebuje nowych pracowników, ponieważ rozbudowuje swój zasięg w regionie. W Polsce pięć lat temu w jednej placówce sieci pracowało około 20 pracowników, a w najnowszym sklepie w Warszawie o powierzchni ponad 1400 metrów kwadratowych planowanych jest 40 stanowisk pracy.

Firma planuje w tym roku stworzyć ponad 2000 nowych miejsc pracy, zarówno w nowo otwieranych, jak i już istniejących sklepach. Dlatego Lidl stara się pozycjonować jako atrakcyjny pracodawca. Podobnie jak w Niemczech, poziom wynagrodzeń wykorzystywany jest również w Europie Wschodniej jako środek do walki o nowych pracowników.

Według Eurostatu, który liczy bezrobocie według innej metodologii niż GUS stopa bezrobocia w Polsce stale spadała z ponad 10% w 2012 i 2013 roku do historycznie najniższego poziomu 3,2% w grudniu ubiegłego roku. Bezrobocie jest zatem na poziomie niemieckim. W dużych polskich miastach powszechnym językiem wśród pracowników handlu detalicznego jest już język ukraiński.

Polacy niechętnie podejmują prace w handlu. Jest to ogólnie wyzwanie w krajach przechodzących transformację w Europie Środkowej i Wschodniej, w których sektor ten był historycznie traktowany jako kanał dystrybucji bez znaczącej wartości dodanej i nadal ma złą reputację. Dlatego Lidl agresywnie reklamuje się w oddziałach i na billboardach jako nowoczesny pracodawca zorientowany na zdrowy tryb życia. Oprócz ponadprzeciętnego wynagrodzenia, Lidl podkreśla dodatkowe korzyści: pokazuje między innymi „prawdziwych” pracowników klubu fitness, a tym samym reklamuje swoje członkostwo w programie sportowym.

Wpisuje się to także w ogólną kampanię „Więcej na radość życia”. Strona internetowa pokazuje również znak certyfikacji jako najlepszego pracodawcy nie tylko w Polski, ale także w całej Europie.

Do tej pory Lidl mógł sobie pozwolić zarówno na podwyżki, jak i świadczenia. Dane finansowe pokazują, że rentowność brutto Lidla w Polsce w roku budżetowym 2017/2018 wyniosła 5,8%. W tym samym czasie bezpośredni konkurent i lider rynku Biedronka osiągnęła 5,0%, Netto (Salling Group) 2,8%, a Aldi Nord -6,3%.

Mniejsza rotacja
Aktywne budowanie wizerunku pracodawcy wydaje się opłacalne. Według raportu na temat zrównoważonego rozwoju Lidl był w stanie zmniejszyć rotację pracowników w Polsce o jeden punkt procentowy do 19% w poprzednim roku finansowym. W bieżącym rankingu 10 najlepszych pracodawców w Polsce Lidl jest jedynym sklepem spożywczym i zajmuje 8. pozycję. Według polskich ekspertów rynku pracy sytuacja będzie się nadal pogarszać. Między innymi niemieckie ustawodawstwo może pogłębić niedobór siły roboczej. Oczekuje się, że pakiet migracyjny przyjęty w Niemczech w połowie ubiegłego roku, który ma ułatwić osobom z krajów spoza UE podjęcie pracy w Niemczech, spowoduje odpływ niepolskich pracowników na zachód.

Podobne inicjatywy legislacyjne podejmowane są również na Słowacji i w Czechach. Ponadto dzięki reformom społecznym w Polsce rodziny o niższych dochodach są lepiej sytuowane. Z jednej strony liczba osób poszukujących pracy ma tendencję do zmniejszania się, a z drugiej wymagania wobec pracodawcy rosną.
Lidl skorzysta również pośrednio na podniesieniu płacy minimalnej o ponad 15% w Polsce na początku tego roku. Eksperci  szacują, że wzrost kosztów personelu odczują przede wszystkim niezależne małe sklepy. Spowoduje to wypchnięcie wielu niezależnych sprzedawców z rynku. Według Nielsena w ubiegłym roku zlikwidowało się 5 tys. niezależnych sklepów. Sprzedaż przeniesie się do sieci franczyzowych i dyskontowych – przewiduje Sebastian Rennack.

Magdalena Weiss 3268 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.