Koronawirus a detaliści: od paniki po spokój

Jedni są zaskoczeni gwałtownie rosnącym popytem na wybrane produkty w sieciach, dla drugich to zupełnie naturalne. Są też sieci, które w przestrzeni publicznej słowa "koronawirus" unikają jak ognia i w ogóle nie chcą wypowiadać się na ten temat.

Na zdjęciu: Janusz Stroka, prezes Netto

Wszystkie e-sklepy działające na terenie Warszawy mają wyprzedane tzw. okna dostaw na tydzień do przodu, co oznacza, że realizacja zamówienia z dnia na dzień jest praktycznie niemożliwa.

Spokojniej jest za to w lokalnych, tradycyjnych placówkach spożywczych. Monika Kosz-Koszewska, dyrektor marketingu i rzecznik prasowy Grupy Chorten mówi, że od ubiegłego tygodnia sklepy Chorten obserwują „delikatny” wzrost zainteresowania produktami suchymi i konserwami. Nie jest to jednak na tyle dużo skala, by placówki musiały robić znacząco większe zamówienia.

W sklepach E.Leclerc Polacy kupują więcej produktów spożywczych z dłuższym terminem przydatności do spożycia, jednak wszystkie sklepy działają „w normalnym trybie i firma nie przewiduje, aby nie była w stanie odpowiedzieć na zwiększony popyt”.

Także z obserwacji lokalnych detalistów z Zielonej Góry, gdzie wykryto pierwszy potwierdzony przypadek koronawirusa w Polsce wynika, że choć widać większe zapotrzebowanie na produkty suche, to generalnie w ich sklepach konsumenci zachowują zimną krew. - Zobaczymy, co będzie działo się w weekend. Póki co słyszymy, że na przykład w Lidlu półki bywają puste – przyznają.

Tymczasem zapytana przez nas Aleksandra Robaszkiewicz, head of corporate communications Lidl Polska, zapewnia, że „dostępność artykułów spożywczych i przemysłowych niezmiennie odpowiada na bieżące potrzeby klientów”. - Firma opracowała procedury, zapewniające możliwość stałej, nieprzerwanej pracy centrów dystrybucyjnych i sklepów – przekonuje.

W podobnym tonie wypowiada się Kaufland: „Niezależnie od sytuacji nieustannie obserwujemy bieżącą sprzedaż oraz zapotrzebowanie i dbamy o to, aby produkty, których aktualnie szukają konsumenci, były dostępne w naszych sklepach”. Sieć przyznaje co prawda, że w ostatnim czasie sklepy Kaufland notują „wzrost sprzedaży”, lecz przedstawiciele biura prasowego „nie mogą potwierdzić, aby miało to związek z chęcią robienia zapasów przez klientów”.

Głosu w sprawie koronawirusa nie chcą zabierać Biedronka, Auchan, Tesco, Carrefour czy nawet polski Polomarket.

Za to Janusz Stroka, prezes Netto wprost przyznaje, że wielu klientów tej sieci robi u nich zapasy żywności. - Od ubiegłego tygodnia obserwujemy wzrost sprzedaży produktów trwałych, jak na przykład konserwy, kasze, ryże, makarony, mleko UHT, woda, produkty dla dzieci oraz produkty higieniczne i sanitarne. Największy wzrost sprzedaży dotyczy artykułów do dezynfekcji – mówi. I podkreśla, że firma pozostaje w stałym kontakcie z dostawcami. - Zwróciliśmy się do nich z prośbą o zabezpieczenie się na wypadek rosnącego popytu na wybrane produkty. W ten sposób dajemy jasny sygnał klientom, że wraz z dostawcami, w obliczu obecnej nadzwyczajnej sytuacji, związanej z zagrożeniem koronawirusem, dokładamy wszelkich starań, aby zadbać o ich komfort oraz zapewnić dostęp do najpotrzebniejszych produktów – deklaruje Janusz Stroka.

Polska Grupa Supermarketów z uwagą śledzi obecną sytuację w swoich placówkach. - Na bieżąco otrzymujemy raporty stanów zaopatrzenia. Dołożymy wszelkich starań, aby w naszych sklepach nie zabrakło towarów, w szczególności artykułów pierwszej potrzeby – komentuje Przemysław Gaszewski, dyrektor handlowy Polskiej Grupy Supermarketów.

Grupa PGS maksymalnie zwiększa zatowarowanie magazynu centralnego, starając się przygotować na reakcje klientów obserwowane na zachodzie i południu Europy.

Z komunikatów części polskich sieci i sklepów internetowych wynika, że popyt na niektóre kategorie produktowe wzrósł nawet dwukrotnie. - Jesteśmy zaskoczeni relacjami niektórych przedstawicieli handlu o tak wysokim wzroście popytu. Na dane te patrzymy jednak z dozą podejrzliwości. Jak na razie nie zaobserwowaliśmy, by nasi klienci dokonywali dużych zapasów. Owszem, w przypadku produktów sypkich i pierwszej potrzeby dostrzegliśmy wyższy niż oczekiwany wzrost sprzedaży, jednak płynność z pewnością zostanie zapewniona – dodaje Przemysław Gaszewski.

Za to w Aldim, jak wynika z wypowiedzi Agata Biernackiej, kierownik działu komunikacji i PR, na razie nie odnotowano większych niż zwykle zakupów ze strony klientów. Firma pozostaje jednak w ścisłym kontakcie z dostawcami i pozostałymi krajami Grupy Przedsiębiorstw Aldi Nord na wypadek nagłego wzrostu zainteresowania konkretnymi produktami. - Stale monitorujemy temat – zapewnia Agata Biernacka.

Sieci nie planują raczej wprowadzania do oferty maseczek na twarz, podczas gdy w przypadku lokalnych sklepów ich przedstawiciele pozostawiają tę decyzję prowadzącemu placówkę detaliście. Jedynie Kaufland dość enigmatycznie wyjaśnia, że "niezależnie od sytuacji nieustannie obserwuje bieżącą sprzedaż oraz zapotrzebowanie i dba o to, aby produkty, których aktualnie szukają konsumenci, były dostępne w sklepach sieci".

- Zgodnie z wytycznymi instytucji specjalizujących się w dbaniu o zdrowie publiczne, nie zaleca się używania masek na twarz przez zdrowych ludzi w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu się koronawirusa - przypomina Janusz Stroka. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje takie środki zapobiegawcze, jak odpowiednia higiena rąk oraz przestrzeganie zasad ochrony podczas kaszlu czy kichania.

Zgodnie z tymi wytycznymi sieci handlowe stworzyły pakiety materiałów informacyjnych przeznaczonych zarówno dla klientów, jak i pracowników wszystkich szczebli, w tym pracowników sklepów oraz magazynów.

Ilona Mrozowska 4642 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.