Marnowanie żywności: weszło nowe prawo

Od 1 marca wielkopowierzchniowe sklepy spożywcze muszą oddawać niesprzedaną żywność specjalnym organizacjom, zamiast ją wyrzucać. Na razie regulacja dotyczy placówek mających powyżej 400 metrów kw., ale docelowo obejmie też mniejsze sklepy.

Ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności podpisana we wrześniu ub.r. przez Prezydenta RP obliguje sklepy wielkopowierzchniowe (powyżej 250 mkw.) do przekazywania niesprzedanej żywności organizacjom charytatywnym. Chodzi wyłącznie o żywność wciąż dobrą do spożycia, czyli będącą w terminie ważności. Przez pierwsze dwa lata nowe prawo będzie jednak obejmować wyłącznie „największe z największych”, czyli jednostki handlowe powyżej 400 mkw. powierzchni. Ostatnie pół roku było czasem intensywnych negocjacji i ustaleń dotyczących dalszej współpracy.

Banki Żywności współpracują z sieciami handlowymi już od wielu lat, systematycznie zwiększając ilość odbieranej w ten sposób żywności. W ubiegłym roku, jeszcze bez Ustawy, zebrały ponad 13 tys. ton artykułów spożywczych z około 1300 sklepów. To wzrost o 30% w stosunku do 2018 r.

- Spodziewamy się, że teraz te wzrosty będą jeszcze bardziej dynamiczne; oczywiście o ile sklepy będą wywiązywać się z obowiązków nowego prawa i zapisów zawartych umów. Całościowo jednak obserwujemy znaczący wzrost świadomości zarówno wśród konsumentów, jak i wśród biznesu, w zakresie marnowania jedzenia. – komentuje Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Półki z przecenioną żywnością

Według różnych źródeł od 30 do nawet 50% produkowanej żywności rocznie trafia na śmietnik. Według badań ponad połowa żywnościowych śmieci trafia na wysypiska z rąk konsumentów, jednak u podstawy problemu leży przepełnianie rynku nadmiarem żywności. Dlatego – według Banki Żywności - przy obecnej nadprodukcji sytuacja, w której sklepy wyprzedadzą wszystkie produkty i tym samym ograniczą marnowanie żywności do zera jest nierealna.

Zdaniem ekspertów sklepy zamawiają więcej niż są w stanie sprzedać, a konsumenci kupują więcej niż są w stanie zjeść – i koło się zamyka. Czy w takim schemacie półki z przecenioną żywnością o zbliżającym się terminie ważności zlikwidują problem marnowania jedzenia przez sklepy?

– To ciekawy pomysł z aspektem edukacyjnym: klienci zachęceni niższą ceną częściej będą sięgać po towary z krótkim terminem ważności, dzięki czemu przekonają się, że w niczym nie ustępują jakością i smakiem tym z np. tygodniową datą przydatności – uważa Borowski.

Czy jednak ten sposób ma szansę zniwelować zjawisko marnowania jedzenia przez sklepy do zera? - Niestety nie. Żywności i tak jest za dużo, a sklepy chcą oferować klientom duży wybór asortymentu. Dlatego nawet w przypadku wprowadzenia tzw. półek zero waste potrzebny jest mechanizm przekazywania niesprzedanej żywności, bo ona najzwyczajniej w świecie nie zniknie – tłumaczy prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Kary za marnowanie

Sklepy, które nie zastosują się do postanowień nowego prawa, mają przekazywać 10 groszy za każdy kilogram zmarnowanej żywności. Jeśli supermarket w ogóle nie podejmie takiego zobowiązania, czyli nie podpisał umowy z organizacją charytatywną do 18 lutego, będzie zmuszony zapłacić karę w wysokości 5 tysięcy złotych.

Wejście w życie Ustawy stanowi wyzwanie logistyczne i finansowe dla wszystkich stron objętych nowym prawem. Okazuje się, że niemal połowa organizacji pomocowych funkcjonujących w Polsce nie ma jednak podstawowego wyposażenia w postaci chociażby lodówki, w które można byłoby przechowywać we właściwych warunkach otrzymaną żywność.

- Dlatego też współpraca z dużymi organizacjami, które zajmują się koordynacją odbiorów ze wszystkich sklepów sieci, wydaje się być najwygodniejszą opcją dla handlu – uważa Borowski.

Taka obsługa wiąże się jednak z wysokimi kosztami, m.in. transportu i dystrybucji żywności, które leżą po stronie takiej organizacji. Pierwsze wsparcie finansowe płynące z opłat związanych z niewywiązaniem się z zapisów Ustawy, wpłyną jednak dopiero w kwietniu 2021 r., dlatego przez pierwszy okres obowiązywania nowego prawa większość OPP będzie zmuszona korzystać z własnych środków pieniężnych. Tymczasem już na dniach rozpocznie się przekazywanie żywności z tego tytułu.

– Nasze wewnętrzne koszty to niemal 600 zł za obsługę jednego sklepu. W tę wartość wliczone są chociażby koszty transportu, magazynowania czy ewidencjonowania żywności – tłumaczy prezes Borowski. - Ustawa przewiduje możliwość partycypacji sieci w kosztach obsługi ustawowego obowiązku i do takiej formy współpracy dążymy. Szukamy wsparcia w naszych partnerach, którzy rozumieją specyfikę i wagę problemu. – dodaje.

Po 1,5 roku przewidziana jest ewaluacja projektu, czyli ponowna rozmowa o kształcie ustawy na podstawie dotychczasowej praktyki. Wtedy też będzie można wprowadzić ewentualne poprawki.

 

Katarzyna Pierzchała 4886 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.