Nisza na podatnym gruncie

Stacjonarną sprzedaż produktów spożywczych rzadko da się skutecznie połączyć z tą przez internet. Chyba że mamy do zaoferowania coś więcej niż tylko produkty pierwszej potrzeby dostępne na każdym rogu.

Jak wynika z badania Nielsena, zakupów online produktów spożywczych Polacy dokonują najczęściej w dużych i znanych już e-marketach jak Tesco, Auchan, Carrefour i Frisco (18%).

Czy w takim razie właściciele tradycyjnych sklepów spożywczych w ogóle powinni się obawiać rozwoju e-handlu? Tak – grzmią specjaliści. Nie – odpowiadają praktycy. Zatem gdzie leży prawda? Jak zwykle pośrodku.

Faktem jest, że szacowana wartość rynku e-commerce rośnie zarówno w Polsce, jak i na świecie, a w dorosłość wejdzie za chwilę pokolenie, które praktycznie od urodzenia ma dostęp do smartfonów i dla nich e-zakupy, także spożywcze, będą bardziej oczywiste. To jednak nie wystarczy, mówią praktycy rynkowi, aby zachęcić konsumentów do masowych zakupów spożywczych w internecie. Największą ich barierą, co wynika ze wszelkiej maści badań, wciąż jest brak zapachu i możliwości dotknięcia produktu przed zakupem oraz wysokie koszty dostawy. To dlatego e-handel żywnością nigdy nie zaspokoi wszystkich misji zakupowych. Może być co najwyżej uzupełnieniem dla placówek stacjonarnych, o czym ze szczegółami opowiadał w grudniowo-styczniowym wydaniu „Handlu” Jacek Palec, prezes Frisco.pl.

W tym kierunku idzie sieć Intermarché, umożliwiając klientom zamówienie produktów przez stronę internetową i ich odbiór w specjalnie wyznaczonej do tego strefie, znajdującej się przed supermarketem. Artykuły zakupione przez internet są pakowane i dostarczane przez obsługę supermarketu bezpośrednio do samochodu klienta. Zakupy mogą być gotowe do odbioru nawet po upływie dwóch godzin od momentu złożenia zamówienia, generalnie przygotowane produkty można odebrać w ciągu 24 godzin. Obecnie z usługi Intermarché 'drive' mogą korzystać mieszkańcy dziewięciu miast. Niedawno ta usługa została uruchomiona także w Kostrzynie nad Odrą, Trzebiatowie i Legnicy. – Zmieniające się nawyki zakupowe konsumentów przyczyniają się do wzrostu popularności sprzedaży przez internet. Grupie Muszkieterów zależy, aby odpowiadać na oczekiwania klientów, dlatego obecnie trwają przygotowania do wprowadzenia usługi drive w następnych supermarketach – tłumaczy Eliza Orepiuk-Szymura, dyrektor ds. komunikacji i informacji Grupy Muszkieterów. W 2020 r. usługa ma być dostępna co najmniej w 10 kolejnych sklepach.

Jeszcze dalej poszedł właściciel siedmiu tradycyjnych placówek spożywczych zrzeszony w grupie zakupowej, który nie chce podawać swojego nazwiska. Opowiada, że idąc z duchem czasu, ale przede wszystkim w ramach eksperymentu w grupie znaleziono środki, by chętni detaliści połączyli swoją sprzedaż stacjonarną z e-sklepem z prawdziwego zdarzenia. - Bez wsparcia „góry” w ogóle nie byłoby to możliwe – zaznacza od razu. – Jest to zupełnie inny rodzaj działalności, którego nie da się robić „przy okazji”. Jeśli komuś wydaje się, że prowadząc zwykły sklep spożywczy można równolegle rozwijać e-sklep, jest w błędzie – mówi.

I wskazuje na podstawowe wyzwania, z którymi trzeba się zmierzyć tzn. koszty logistyczne, a więc inwestycje w samochody dostawcze z funkcjami chłodzącymi i mroźnymi oraz koszty dowozu zamówionych artykułów. Do tego karta produktów, którą na bieżąco należy monitorować. W omawianym przypadku detalista korzysta z nowoczesnego, funkcjonalnego i specjalistycznego oprogramowania, które już działa w ramach grupy zakupowej i jest przez grupę opłacane. Jednocześnie pojawia się niespójność tego, co fizycznie znajduje się na półce, a co widać w karcie produktów.

Ten ostatni problem detalista określa mianem „zmory sprzedaży internetowej”. W skrócie chodzi o to, że jeśli e-klient zamówi ananasa, a chwilę potem ten ananas zostanie fizycznie kupiony przez konsumenta w sklepie, e-klientowi nie można już zrealizować zamówienia i trzeba proponować zamiennik. W tym przypadku e-sklep spożywczy przypisany jest bowiem do konkretnej placówki stacjonarnej, co oznacza, że towar po prostu szybko się kończy. – Prowadzę łącznie siedem sklepów, ale e-sprzedaż udało się „podpiąć” tylko do jednego, oczywiście największego. Inaczej w ogóle nie dalibyśmy sobie rady z logistyką – wyjaśnia. I dodaje: – Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której Kowalski z ulicy 1 A zamawia dostawę z naszego e-sklepu na godzinę 16.00. Nagle wskakuje zamówienie od jego sąsiada, ale już na godzinę 19.00. Zatem na jedną ulicę kierowca musi pojechać dwa razy, ale o różnych godzinach, koszty rosną.

Zdaniem naszego rozmówcy e-commerce to oddzielny kanał sprzedaży, który rządzi się swoimi prawami, a trendy na nim wyznaczają najwięksi, np. Amazon. Nie jest to też kanał stworzony do sprzedaży produktów spożywczych, a przynajmniej nie tych pierwszej potrzeby. – Dziś na każdym rogu w Polsce stoi sklep. Nie oszukujmy się, w tym przypadku e-sklep może być dobrym rozwiązaniem tylko dla osób, które nie mogą samodzielnie poruszać się po okolicy, a takich wbrew pozorom nie ma wielu. No chyba, że znajdziemy swoją niszę, a to już inna historia – dodaje.

Tak dla specjalizacji

Rzeczywiście. Tu dobrym przykładem jest Zakład Mięsny Wasąg - firma rodzinna zlokalizowana na Lubelszczyźnie (od niedawna z certyfikatem ‘Marka Lubelskie’), która prowadzi 21 stacjonarnych sklepów firmowych, m.in. w Biłgoraju, Zamościu, Tarnogrodzie i Janowie Lubelskim. Pięć lat temu rodzina postanowiła dotrzeć do klientów z najdalszych zakątków Polski i zachęcić ich do spróbowania wyrobów ekologicznych firmy, dlatego korzystając z oprogramowania Shoper powstał sklep internetowy www.wedliny-ekologiczne.pl. To był strzał w 10. – Z każdym rokiem popularność e-sklepu oraz sprzedawanych tu ekologicznych mięs i wędlin rośnie. Mamy coraz więcej lojalnych i powracających klientów – zapewnia Aneta Pelc z www.wedliny-ekologiczne.pl. Zamówienia przychodzą z całego kraju. Odpowiednio zabezpieczone i schłodzone produkty zakład dostarcza najdalej w ciągu doby, korzystając zarówno z transportu własnego, jak i usług firm zewnętrznych. Jak mówi Aneta Pelc, uruchomienie sprzedaży internetowej nie wiązało się ani z dużymi kosztami, ani drastyczną zmiany struktury firmy, za to korzyści są ogromne. – Nie inwestujemy dużo w marketing; wystarczy sam fakt, że jesteśmy bardzo wysoko pozycjonowani w wyszukiwarce – dodaje.

Jak mówi nam Artur Halik, head of sales w Shoper, badanie, które firma przeprowadziła wśród właścicieli sklepów internetowych działających na platformie Shoper, pokazało, że ponad 40% z nich prowadzi jednocześnie sklep stacjonarny. – W wielu przypadkach to właśnie tradycyjny handel był pierwszy, a wejście do sieci stało się sposobem na dotarcie do klientów spoza najbliższej okolicy, do tego stosunkowo łatwym, bo taki sklep zwykle ma już działalność gospodarczą, biuro czy magazyn – nie trzeba wszystkiego robić w przysłowiowym garażu – tłumaczy Artur Halik.

Okazuje się jednak, że ledwie garstka z tych przedsiębiorców para się sprzedażą produktów spożywczych przez internet i niekoniecznie są to artykuły pierwszej potrzeby. Tak jest w przypadku Jakuba Krężela, właściciela e-sklepu serowar.pl. – Nie sprzedajmy serów, ale akcesoria do ich wyrobów, a więc preparaty bardzo specjalistyczne typu barwniki, kultury bakterii, podpuszczki – mówi Jakub Krężel. – W internecie działamy od ośmiu lat i obecnie zaopatrujemy klientów nie tylko w Polsce, ale także w całej Europie. Realizujemy zarówno kompleksowe zlecenia na wyposażenie całych zakładów, jak i małe zamówienia dla hobbystycznych serowarów. Nie wyobrażam sobie inaczej prowadzić tej działalności – dodaje.

Serowar.pl dostarcza też produkty do minimleczarni farmerskich, zagrodowych oraz domowych serowarów, którzy w skali mikro sami wytwarzają sery, a następnie – obok lokalnych targów czy bazarów – sprzedają je… w internecie.

 

Ilona Mrozowska 3513 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.