Niedziele na stacjach paliw: rząd dementuje

"Rząd nie przyjął takich rozwiązań i nie ma takich planów. Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd" - tak skomentował na Twitterze rzecznik rządu informacje o rzekomych planach ograniczenia handlu w niedziele na stacjach paliw.

Jest to reakcja na doniesienia medialne z ubiegłego tygodnia oraz związany z tym wpis na Twitterze Dariusza Rosatiego. Ten ekonomista i polityk, były minister spraw zagranicznych, napisał: „Kolejny absurd PiS - rząd chce żeby stacje benzynowe były w niedziele zamknięte. Wy też tego chcecie?”.

Piotr Müller, rzecznik rządu, odpisał mu: „Rząd nie przyjął takich rozwiązań i nie ma takich planów. Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd”.

Skąd to całe zamieszanie? W ubiegłym tygodniu serwis Prawo.pl podał, że Państwowa Inspekcja Pracy chce zaostrzenia zakazu handlu w niedziele, o czym poinformowała już rząd w swoim sprawozdaniu. Chodzi o wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele dla sklepów posiadających status placówek pocztowych oraz tych, które sprzedają głównie alkohol i artykuły spożywcze, ale także papierosy. Pojawiły się zatem interpretacje, że to próba ograniczenia sprzedaży na stacjach paliw w niedziele. Media podchwyciły ten wątek i to do niego właśnie odniósł się rzecznik rządu.

Przypomnijmy, w 2019 r. inspektorzy pracy przeprowadzili 5944 kontrole dotyczące przestrzegania przepisów o ograniczeniu handlu (w 2018 r. – 11416). Za naruszenie art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni, inspektorzy wypisali mandaty karne w łącznej wysokości 207 300 zł.

Więcej grzywien, bo na kwotę 386 350 zł, nałożono od 11 marca 2018 r. do końca 2018 r. W 2019 r. za naruszenie ustawy nałożono 189 mandatów, podczas gdy w 2018 r. - 348 mandaty. Do sądów skierowano 56 wniosków o ukaranie (w 2018 r. w takich wniosków skierowano 447).

Według Państwowej Inspekcji Pracy, niedzielne kontrole wykazały, że przedsiębiorcy wykonujący zarobkową działalność handlową w większości dostosowali się do nowych przepisów. Dotyczy to głównie placówek wielkopowierzchniowych. - Wszystkie większe placówki handlowe w dniach objętych zakazem handlu są zamknięte. Dlatego też można stwierdzić, że główne zamierzenie wprowadzenia zakazu handlu odniosło spodziewany skutek – twierdzi PIP, cytowany przez serwis.

Mimo to PIP uważa, że należałoby jednak rozważyć wprowadzenie stosownych zmian w ustawie z 10 stycznia 2018 r., tak aby typowe placówki handlowe, które korzystają z wyłączenia spod zakazu handlu z uwagi na posiadany status placówki pocztowej, czy sklepy sprzedające głównie alkohol i artykuły spożywcze, ale posiadające w swoim asortymencie także wyroby tytoniowe, nie mogły prowadzić handlu w dni objęte zakazem handlu.

Według PIP, wskazane byłoby także ustawowe dookreślenie kręgu osób, z których nieodpłatnej pomocy mógłby w takie dni skorzystać przedsiębiorca prowadzący działalność osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek.

 

Katarzyna Pierzchała 3346 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.