Super-Pharm szuka franczyzobiorców

O kilkunastu kolejnych punktach, rozwoju w mniejszych miastach i trendach w kosmetykach, które decydują o zawartości półek drogerii, rozmawiamy z Adamem Kołodziejczykiem, prezesem Super-Pharm Poland.

„Handel”: Apteka, drogeria, perfumeria, a od zeszłego roku również salon optyczny, czyli 4 w 1 – w tym najbardziej poszerzonym formacie działa 12 placówek Super-Pharm (z 78). Czy można coś jeszcze dołożyć do tego  konceptu?
ADAM KOŁODZIEJCZYK: Można, ale to nie ten moment. Przez ostatni rok pracowaliśmy równocześnie nad kilkoma projektami, m.in. właśnie salonu optycznego, i chcemy go rozwijać także dzięki powiększaniu dotychczasowych sklepów. Dopracowaliśmy również model franczyzy i szukamy franczyzobiorców farmaceutów, też w mniejszych miastach, tak aby Super-Pharm mógł uruchamiać kolejne apteki [w związku ze zmianą prawa w Polsce apteki mogą być otwierane wyłącznie przez farmaceutów – red.].

Jak duże miasta są ciekawe dla Super-Pharmu i jakie warunki proponujecie franczyzobiorcom?
Już tam, gdzie jest około 50 tys. mieszkańców, warto rozważyć prowadzenie apteki z perfumerią i drogerią, a zależnie od dostępnej powierzchni również salonu optycznego. Warunki franczyzy są ustalane indywidualnie z każdym franczyzobiorcą.

Ile placówek chcecie uruchomić łącznie w kolejnym roku?
Kilkanaście, część z salonem optycznym.

Jak do tego rozwoju stacjonarnego mają się plany sprzedaży przez internet?
Obecnie e-commerce to kilka procent naszych obrotów [czyli kilka procent z 800 mln zł – red.]. W perspektywie 3 lat chcemy, by stanowiły 20%. Inwestujemy w rozwój aplikacji i całkowite spersonalizowanie oferty, którą klient będzie przez nią otrzymywał, tzn. będzie dowiadywał się o produktach dopasowanych indywidualnie do jego aktualnych potrzeb już w przyszłym roku. Zmieniliśmy też program lojalnościowy, czyli nasz Klub Lifestyle przeznaczony dla klientów obu kanałów – stacjonarnego i internetowego: punkty naliczane są w sposób bardziej korzystny dla konsumenta, karty klubowe – jeśli ktoś potrzebuje je mieć w formie materialnej – bardzo niedługo staną się mineralne, ekologiczne, a nie plastikowe, a klienci mogą przekazywać punkty na organizacje charytatywne lub użyć punktów, by zmniejszyć wartość zakupów.

Inwestycje w sklepy czy e-sklep od strony technicznej i technologicznej to jedno, ale drugie to inwestycja w samą półkę, czyli ofertę. Jakie trendy pan tu widzi jako przybierające na sile i jak zmienia się zawartość tej sklepowej czy e-sklepowej półki?
Wzrost świadomości konsumentów to trend widoczny w każdej branży – jeśli chodzi o skład produktów, ich pochodzenie czy pakowanie. I na szeroko pojętym rynku kosmetycznym jest podobnie. Wpływa to np. na wysyp marek i popularności kosmetyków naturalnych, bio i wege, na zainteresowanie produktami od małych kosmetycznych manufaktur – tu widać kilka nowych marek, które wyrosły w ciągu ostatnich 2-3 lat od zera do biznesów o obrotach na poziomie kilku milionów. Jest też relatywnie nowy trend kosmetyków dirt beauty, czyli takich opartych na bazie popiołu, gliny i innych składników pochodzących z ziemi. Na to wszystko nakłada się jeszcze trend personalizacji w miejsce generalizacji. Tzn. kiedyś poszukiwaliśmy kosmetyku, który rozwiąże szereg naszych problemów, teraz szukamy produktu ukierunkowanego na jeden konkretny cel. I odpowiedź w postaci kosmetyków widać na półkach.