Prohibicja nie uderzyła do głowy

Dla handlu, dla mieszkańców, dla turystów - różne są powody wprowadzania i likwidowania nocnej prohibicji w miastach. Wśród sprzedających alkohol - próżno szukać beneficjenta.

Na zdjęciu (Shutterstock): w Poznaniu nocna prohibicja obowiązuje na Starym Mieście

Nocna prohibicja nie schodziła z medialnych czołówek przez kilka miesięcy.  Z możliwości wprowadzenia zakazu alkoholu skorzystały niektóre miasta, niektóre już się z tego zdążyły wycofać, inne przepytują mieszkańców. Kto stracił, a kto zyskał? I o co chodzi? Sprawa dotyczy nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która weszła w życie w marcu 2018 r. Nadała ona radom gmin uprawnienia między innymi do zakazania sprzedaży alkoholu, przeznaczonego do spożycia poza miejscem zakupu (również na stacjach benzynowych), pomiędzy 22.00 a 6.00.

Z jednej strony detaliści ...

To właściciele sklepów demonstrowali największą niechęć do nowego prawa. Według wyliczeń CMR wszelkiej maści alkohole, głównie piwo i wódka czysta, są najważniejszą kategorią  produktową w placówkach małoformatowych i to zarówno pod względem ilości, jak i wartości sprzedaży. Im cieplej na dworze, tym alkoholu sprzedaje się więcej.

- Klienci sklepów do 300 mkw. najczęściej kupują alkohol w weekendy, szczególnie w piątki i soboty – w te dwa dni ma miejsce 40% transakcji zakupu wina, prawie 40% transakcji zakupu wódek czystych i 35% transakcji zakupu wódek smakowych – tłumaczy Elżbieta Szarejko z CMR.

Podaje, że alkohol najlepiej sprzedaje się w godzinach popołudniowych i wieczornych – kulminacja ma miejsce około 19-20. Późniejsze godziny cieszą się mniejszą popularnością, np. między 22.00 a 23.00 sprzedaż wódek czy piwa jest niższa niż między 6 a 7 rano, ale generalnie alkohol sprzedaje się całą dobę. Nocna prohibicja realnie zmniejsza więc przychód alkoholowych sklepów całodobowych, uderza też w sklepy spożywcze, które działają do 23.00.

- Zakazanie sprzedaży alkoholu małym sklepom spożywczym w godzinach ich otwarcia powoduje straty finansowe.  Rentowność takich placówek często nie przekracza 0,5-1%, a najwyższą marżą objęte są właśnie napoje alkoholowe – przyznaje Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu. - Warto także zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa pracowników. Od godziny 22.05, a więc wciąż w godzinach pracy sklepu, pracownicy muszą tłumaczyć klientom, że nie mogą sprzedać im towaru dostępnego na wyciągnięcie ręki. To pracownik jest odpowiedzialny za to, aby nie łamać przepisów – uważa Waldemar Nowakowski.

Inaczej jest w Żabce, sieci sklepów convenience liczącej ponad 5800 punktów prowadzonych przez ponad 4000 franczyzobiorców. Tu w strefach, w których obowiązują ograniczenia, wprowadzona została systemowa blokada na sprzedaż alkoholu między godziną 22.00 a 23.00. Dodatkowo lodówki i regały z alkoholem są zasłaniane, a na półkach wywieszana jest informacja o braku możliwości  zakupu tej kategorii. - Z sygnałów, które docierają od naszych franczyzobiorców wynika, że większość klientów reaguje ze zrozumieniem, natomiast zdarza się, że zdziwienie wyrażają turyści – usłyszeliśmy w biurze prasowym Żabka Polska. Biorąc pod uwagę skalę działania sieci, kwestia ograniczeń handlu alkoholem dotyczy niewielkiego odsetka sklepów Żabka, jednak jak zauważają jej przedstawiciele zwiększanie tych ograniczeń może odbić się negatywnie na sytuacji najmniejszych sklepów i drobnych przedsiębiorców, w których sprzedaż alkoholu stanowi istotną część przychodów.

Nocna prohibicja obowiązuje też stacje paliw. W nich nie ma jednak istniejących rozwiązań, które można by określić jako „systemowe”. - Stacja działająca na terenie obszaru objętego zakazem otrzymuje i wywiesza stosowne informacje w tym zakresie, a wszyscy pracownicy są dodatkowo przeszkalani oraz uświadamiani, co do zakresu obowiązującego zakazu – tłumaczy Adam Kasprzyk, rzecznik Grupy Lotos. I dodaje, że pomimo obowiązywania zakazu w wielu miejscach, stacje Lotos nie odnotowały incydentów stanowiących naruszenie tego ograniczenia ze strony pracowników stacji.

Z kolei Leszek Wiwała, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego zapewnia, że docelowo wszystkie stacje paliw będą miały systemowe rozwiązania zgodne z przepisami prawa miejscowego.

... z drugiej gastronomia

Potencjalnym beneficjentem prohibicji powinni być właściciele restauracji, pubów itp. lokali, których typowano na tych, którzy przejmą ruch klientów poszukujących alkoholu w sklepach. Tu sprawa nie jest jednak oczywista. Czy widzą różnicę w zamówieniach w miastach objętych prohibicją i bez niej?

- Na sprzedaż w poszczególnych lokalach gastronomicznych wpływają bardzo różne czynniki jak np. pogoda, to co dzieje się w lokalach dookoła, to jak ułożą się dni handlowe w danym miesiącu, odległość od obszaru objętego prohibicją i jeszcze kilka innych można by wymienić. W tym kontekście więc trudno byłoby nam się wypowiedzieć – słyszeliśmy w odpowiedziach od restauratorów operujących w miastach z prohibicją i bez niej.

Rzeszów się wycofuje

O to, czy i jak największe miasta w kraju skorzystały z nowego prawa zapytała Polska Izba Handlu (branżowa organizacja zrzeszająca ok. 30 000 sklepów) wysyłając ankiety do 39 miast liczących ponad 100 tys. mieszkańców. Okazało się, że ograniczenia godzinowe w sprzedaży alkoholu wprowadzone na podstawie wspomnianej ustawy obowiązują tylko w ośmiu z nich (22% badanej grupy). Są to: Sosnowiec, Tychy, Olsztyn, Tarnów, Katowice (Śródmieście), Kielce, Chorzów i Poznań (Stare Miasto). Były też w Rzeszowie, ale to już przeszłość.

 - W Rzeszowie obecnie nie ma ograniczeń dotyczących handlu alkoholem. Był to krótki epizod, od 1 lutego do 25 lipca br., kiedy to rzeczywiście zakaz obowiązywał w godz. 22.00 – 06.00 w centrum miasta – przypomina Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. Handlowcy złożyli jednak skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, która została uwzględniona i zakaz musiał przestać obowiązywać.

Żadnych ograniczeń w sprzedaży alkoholu nie ma w Warszawie, choć starała się o to na przykład dzielnica Targówek, na której terenie działa ponad 40 sklepów z alkoholem, a interwencje policji są tam niemal codziennością. Ze względu na różne procedury formalne uchwały w tej sprawie nie przedstawiono nawet na spotkaniu rady miasta Warszawy.

Nocna prohibicja działa w Sosnowcu (ograniczenia w sprzedaży alkoholu obowiązują tu w całym mieście w godzinach 24-6), ale jak usłyszeliśmy od lokalnych urzędników zdarzają się zapytania czy zakaz można by znieść. Wiadomo jednak, że odkąd obowiązuje, w mieście jest znacznie mniej nocnych awantur, dlatego na razie takich planów nie ma.

... Katowice konsultują zakaz w kolejnych dzielnicach

W Katowicach prohibicja obowiązuje na razie tylko w Śródmieściu, ale mieszkańcy kolejnych dzielnic – Załęże i Szopienice-Burowiec – chcą takich ograniczeń również u siebie. Obecnie trwają konsultacje społeczne - mieszkańcy tych dzielnic wypełniają ankiety, i do końca grudnia powstanie raport, który prezydent przedstawi radzie miasta. Miasto nie mówi „nie”, bo odkąd w centrum Katowic obowiązują ograniczenia w nocnej sprzedaży alkoholu mniej jest przypadków łamania przepisów, wystawania w bramach, a w ślad za tym burd i awantur.

Na nocną prohibicje zakusy miał Kraków, ale ostatecznie uchwała w tej sprawie nie zdobyła większości głosów. W zamian w czerwcu br. została podpisana umowa społeczna pomiędzy krakowskimi przedsiębiorcami a miastem. Krakowskie Porozumienie – Dobre Praktyki w Zakresie Odpowiedzialnej Sprzedaży, bo o nim mowa, weszło w życie 1 września br. i polega na wypracowaniu dobrych praktyk w zakresie detalicznej sprzedaży alkoholu, ze szczególnym uwzględnieniem dobrowolnego ograniczenia godzin jego nocnej sprzedaży (od 24.00 do 5.30).

Porozumienie ma charakter otwarty i można do niego przystąpić w dowolnej chwili – obecnie na taki ruch zdecydowały się 154 sklepy spośród ok. 300 całodobowych funkcjonujących w Krakowie.  Do akcji włączyły się jednak nie tylko sklepy działające całą dobę, a łącznie w stolicy Małopolski funkcjonuje ok. 1400 punktów sprzedaży napojów alkoholowych. Porozumienie obejmuje bowiem kilka zagadnień i tylko jednym z jego elementów jest ograniczenie godzin sprzedaży trunków. Kupcy zobowiązują się też m.in. do stosowania wewnętrznego i zewnętrznego monitoringu wizyjnego, wraz z monitoringiem widocznym dla klientów oraz zawarcia umowy z firmą ochroniarską, która zapewni instalację w punkcie sprzedaży przycisku antynapadowego oraz możliwości powiadamiania i przywoływania grupy interwencyjnej.

- Jest stanowczo zbyt wcześnie, aby dokonać wiążącej oceny Porozumienia [co nastąpi po 1 września 2020 r. - przyp. red.], aczkolwiek na podstawie nieoficjalnych informacji można przyjąć, że liczba skarg i interwencji dot. całodobowej sprzedaży alkoholu uległa zmniejszeniu – usłyszeliśmy w Wydziale Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Kraków.

... a w Poznaniu prohibicję cenią turyści

W Poznaniu ograniczenia obowiązują na Starym Mieście. Jak usłyszeliśmy w biurze prasowym miasta, w tym rejonie często dochodziło do „zakłóceń porządku publicznego”, w szczególności w bezpośrednim sąsiedztwie sklepów monopolowych. Uchwałę  przygotowano zatem na wniosek mieszkańców, którzy podczas konsultacji społecznych twierdzili, że taki zakaz jest przez nich bardzo pożądany. Efekty już są.

- Jak wynika z otrzymywanych sygnałów ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu na terenie osiedla Stare Miasto wpłynęło pozytywnie na wizerunek Poznania w oczach turystów oraz znacznie poprawiło komfort życia i bezpieczeństwo mieszkańców w tym rejonie – zapewnia Kazimierz Śliwiński, zastępcy dyrektora Wydziału Działalności Gospodarczej i Rolnictwa, UM Poznań.

Według lokalnych mediów nie jest jednak aż tak kolorowo. Opisywane są sytuacje, gdy w weekendy wieczorem w Poznaniu grupy młody ludzi urządzają sobie „alkoholowe wycieczki”, a więc ze Starego Miasta przemieszczają się na stację benzynową znajdującą się na rondzie Śródka, aby kupić alkohol. Zjawisko to miało nasilić się właśnie po wprowadzeniu nocnego zakazu sprzedaży alkoholu, który w Poznaniu obowiązuje od 31 maja 2018 r. Kazimierz Śliwiński zastrzega jednak, że do miasta nie wpłynęły żadne sygnały o ewentualnych negatywnych następstwach ograniczeń.

Procenty w statystykach

W Polsce od lat mówi się o konieczności ograniczenia spożywania alkoholu wśród dorosłych i młodzieży, ale wciąż brakuje rozwiązań systemowych. Wśród postulatów najczęściej wskazywanych przez ekspertów od uzależnień jest prosty wydawać by się mogło zabieg - ograniczenie dostępności alkoholu w ogóle. Według badań PARPA średnio na 1 punkt sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży w Polsce w 2018 r. przypadały ok. 443 osoby. - Porównanie z ostatnich trzech lat pokazuje nieznaczną tendencję wzrostową liczby osób przypadających na jeden sklep – mówi dr Katarzyna Okulicz-Kozaryn, kierownik działu edukacji publicznej, analiz i współpracy z zagranicą, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). To jednak nadal dużo, bo według zaleceń WHO na jeden punkt powinno przypadać ok. 1500 mieszkańców.

Według PARPA, w 2018 r. ograniczenia w zakresie nocnej sprzedaży alkoholu wprowadziło łącznie 167 samorządów lokalnych. - Monitorowana będzie kwestia korzystania z narzędzia, jakim jest możliwość ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu – zapewnia dr Katarzyna Okulicz-Kozaryn z PARPA.

Artykuł został przygotowany przez redakcję miesięcznika Handel i portalu Handel Extra. Więcej informacji o handlu i FMCG na:  http://www.handelextra.

 Zdjęcie: Shutterstock

 

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }