Jan Kolański: Jesteśmy kreatorami, nie naśladowcami [WYWIAD]

- Inwestycja w nowoczesną technologię i automatyzację procesów produkcyjnych nie pokryje wzrostów cen surowców i kosztów pracy. Rzeczywistość jest taka, że prędzej czy później zmiany w cenach produktów będą nieuniknione - mówi w rozmowie z "Handlem" Jan Kolański, prezes zarządu Colian Holding.

„Handel”: Handel w Polsce jest dziś wielokanałowy – od tradycyjnych sklepów, przez mniejsze i większe sieci handlowe, franczyzowe oraz dyskonty, po e-commerce. Czy to koniec zmian?
Jan Kolański: Trudno powiedzieć. Rynek wciąż bardzo szybko ewoluuje. Polacy zmienili swój styl życia, zaczynają cenić wygodę. W tej sytuacji wygrywają sklepy, które pozostają bardzo blisko klienta i odpowiadają na jego indywidualne potrzeby. Liczy się też zaufanie do sprzedawcy, konkretnie operatora sieci czy sklepu. Tymczasem jeśli detalista prowadzi pojedynczy sklep, często przy okazji stojąc za ladą, jest mu nieporównywalnie trudniej funkcjonować ze względu na mały potencjał. Problem ten pogłębiło ograniczenie handlu w niedziele – duże zorganizowane placówki bez trudu komunikują się z klientem, ogłaszając, że sklep jest nieczynny w niedziele, ale zapraszają w piątki i soboty. Kuszą promocjami, zniżkami i niezmiennie przyciągają klientów. Wygrywa więc model biznesowy stosowany przez największe sieci, który można podsumować: „jesteśmy blisko ciebie i zaspokoimy twoje wszystkie potrzeby”. Tym sposobem w Polsce w ostatnich czterech latach z rynku zniknęło ok. 9 tys. sklepów małego formatu i nie są to moje wyliczenia, lecz wnioski z  badań Nielsena.

Jednocześnie rośnie sprzedaż przez internet. Jak to jest w przypadku mocno impulsowej kategorii słodyczy? 

E-commerce nadal będzie się rozwijał. Coraz więcej klientów kupuje w internecie, także słodycze. Dwa lata temu otworzyliśmy własną platformę internetową – islodycze.pl. Sprzedaż na niej rośnie bardzo dynamicznie, ale trzeba pamiętać, że startujemy z niskiej bazy. Kolejny e-sklep w naszej spółce – Lily O’Brien’s – działa w Irlandii i też szybko się rozwija. Produkty Coliana, m.in. Grześki, Jeżyki czy Śliwka Nałęczowska, są dostępne również w innych sklepach internetowych. Jak widać, e-commerce jest dla nas jednym z kanałów sprzedaży. Nasze produkty dostępne są we wszystkich możliwych kanałach dystrybucji, także w drogeriach, a nawet w powietrzu [Colian współpracuje z LOT-em – przyp. red.], a  sama Śliwka Nałęczowska jest najchętniej kupowanym  produktem na lotniskach w Polsce. Tak budujemy swoją dystrybucję, aby być jak najbliżej konsumenta.

Jak Colian radzi sobie z rosnącymi pozapłacowymi kosztami pracy?
Podczas gdy inflacja w Polsce rośnie w tempie 2-3%, w przypadku kosztów pracy jest to 7-8%. Drożeje energia, za chwilę będą drastycznie rosnąć koszty logistyki – na rynku już brakuje ok. 100 tys. kierowców. Średnia ich wieku wynosi 50+, a szkół zawodowych, które kształciłyby młodych w tym kierunku, brakuje. Tymczasem koszt zrobienia prawa jazdy kategorii C we własnym zakresie to nawet 11 tys. zł. Grupa Colian, uważnie przyglądając się sytuacji na rynku, w 2009 r. powołała siostrzaną spółkę Colian Logistic. Operator świadczy usługi logistyczne dla całej Grupy oraz klientów zewnętrznych. Posiada lokalizacje spedycyjno-magazynowe w  strategicznych dla logistyki regionach Polski, co zdecydowanie ułatwia nasze funkcjonowanie w tym zakresie. Obok kosztów pracy rosną także ceny  opakowań i surowców – te ostatnie głównie na skutek wyjątkowo suchego okresu letniego. No i płaca z każdym rokiem staje się wyższa.

Jak sobie z tym radzimy? Inwestujemy w coraz to nowszą technologię, w której linie produkcyjne mają lepszą wydajność i obsługuje je znacznie mniej osób. Obecnie jedna maszyna może pakować nawet 1200 cukierków na minutę, a cały proces obsługiwany jest przez jedną osobę. Inwestycja w nowoczesną technologię  i  automatyzację procesów produkcyjnych nie pokryje jednak wzrostów cen surowców i  kosztów pracy. Rzeczywistość jest taka, że prędzej czy później zmiany w  cenach produktów będą nieuniknione.

Mówimy o podwyżkach?  
W Polsce słodycze są bardzo tanie w porównaniu z innymi krajami UE, często nawet 3-4-krotnie tańsze niż na Zachodzie. Tymczasem korzystamy z podobnych surowców – wszyscy kupujemy je na światowych giełdach. W Europie Zachodniej zarabia się więcej, ale biorąc pod uwagę wszystkie koszty, o których mówiłem wcześniej, podwyżki są konieczne. Zwłaszcza że musimy też inwestować w rozwój kapitału ludzkiego. Jeżeli chcemy jeszcze szybciej się rozwijać, potrzebujemy bardzo dobrze wykwalifikowanej kadry i własnych unikatowych rozwiązań. Tak dzieje się w spółce Colian. Mimo że usprawniamy procesy produkcyjne, cały czas zwiększamy zatrudnienie i podnosimy kwalifikacje naszych pracowników.

I przejmujecie inne spółki. Czy w planach są kolejne akwizycje?
Rzeczywiście w ubiegłym roku przejęliśmy w  Irlandii spółkę Lily O’Brien’s w kategorii lukratywnych pralin, która 50% swojej sprzedaży realizuje na rynku brytyjskim. Akwizycja ta dała nam większą możliwość wejścia na rynek UK, na którym już jesteśmy obecni z marką Elizabeth Shaw. Nasze produkty – a warto zaznaczyć, że mowa tu wyłącznie o naszych brandach – dostępne są w ponad 60 krajach. Obecnie nie prowadzimy żadnego procesu, ale spółka jest gotowa do nowych akwizycji. Rynki zagraniczne stanowią ponad jedną trzecią sprzedaży spółki.

Rynek spożywczy jest pełen dodatkowych wyzwań, jak choćby nowe trendy w składzie produktów.  
Tak. W sprzedaży pojawią się między innymi produkty wegańskie, bio i eko. Co prawda mają one śladowy udział na rynku, ale trend jest widoczny. Colian również zmienia swoje propozycje – redukujemy ilość cukru, do nadawania wyrobom atrakcyjnej barwy używamy coraz częściej żywności barwiącej zamiast barwników, częściej korzystamy z naturalnych aromatów, ograniczamy listę składników produktów, zwłaszcza substancji dodatkowych. Już 15 lat temu jako pierwsza firma w Polsce stworzyliśmy czekoladę wolną od glutenu. Warto podkreślić, że ze wszystkich wyrobów wyeliminowaliśmy szkodliwe tłuszcze typu trans.

Zmieniają się też oczekiwania konsumentów co do opakowań – najlepiej, aby miały możliwie najmniejszy wpływ na środowisko. To akurat proces długi, wieloletni. Najpierw latami zastępowaliśmy papier plastikiem, teraz ten trend się odwraca.

Kto powinien odpowiadać za rozwiązania bliższe środowisku? Są wyniki badań, które mówią, że konsumenci obwiniają producentów FMCG za wszechobecny plastik i to od nich oczekują bardziej zdecydowanych działań.  
W jaki sposób pojedynczy producent mógłby sobie na takie działania pozwolić? Żadnej firmy na to nie stać. Tu potrzebne są systemowe rozwiązania, zacznijmy od edukacji już w  przedszkolu, wtedy są szanse na powodzenie. Musimy zmieniać mentalność społeczeństwa, myśleć zbiorowo, a nie indywidualnie – nieważne, z czego jest butelka, jeśli wyrzucimy ją tam, gdzie trzeba, problemu dla środowiska nie będzie. Segregacja jest konieczna zarówno w domach, jak i w firmach.

Gdzie pan widzi spółkę Colian za 5, 10 lat?  
Chcemy być bardzo znaczącym graczem na rynku polskim i międzynarodowym z naszymi markami. Pozostać kreatorami, nie naśladowcami. Budować unikatową wartość firmy, na której inni będą się wzorować.  

Czy nowe kategorie, w których debiutuje spółka, w tym pomagają? Choćby lody?  
Tak. Już drugi rok z  rzędu jesteśmy obecni w kategorii lodów i segment ten dynamicznie się rozwija. W pierwszej kolejności podjęliśmy decyzję o wejściu w kategorię lodów impulsowych.    W ten sposób powstały lody inspirowane kultową Oranżadą Hellena, wafelkami Grześki i ciastkami Jeżyki. Następnie poszerzyliśmy ofertę lodów Jeżyki i Grześki o familijne 500-mililitrowe opakowania. W tym roku do portfolio lodów dołączyła Śliwka Nałęczowska w formacie impulsowym (na patyku). Ubiegły rok był zdecydowanie bardziej upalny, gorący, idealny na debiut. 2019 r. to był dobry sezon. Wierzymy w potencjał tej kategorii.  

Mimo jej olbrzymiej konkurencyjności?  
A zna pani taką, która nie jest konkurebcyjna? W tej chwili najłatwiej jest tam, gdzie nas nie ma. Mnie cieszy, że produkty Coliana rosną praktycznie w każdym ze swoich segmentów – od lodów, przez napoje, przyprawy, po produkty czekoladowe. Chcemy, żeby tak zostało.

Ilona Mrozowska 3344 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }