Firmom handlowym coraz trudniej uzyskać płatność od kontrahenta

Połowa przedsiębiorstw informuje, że w ostatnich 6 miesiącach czekało na spływ płatności od kontrahentów ponad 60 dni po terminie. W zdecydowanie najtrudniejszej sytuacji znajduje się handel.

Tak wynika z badania wśród mikro, małych i średnich firm przeprowadzonego w trzecim kwartale przez BIG InfoMonitor.

Sytuacja jest nieznacznie lepsza niż wiosną, ale nie dla wszystkich. Z każdym kwartałem więcej problemów z kontrahentami mają handel i przemysł, mimo poprawy wciąż kiepsko jest w transporcie. Branżami, którym pozostali mogą pozazdrościć są usługi i budownictwo. Odbiorcy nie płacą, bo sami czekają na pieniądze lub kredytują się cudzym kosztem.

W porównaniu z II kw. firm, których kontrahenci zawodzą w terminowym regulowaniu zobowiązań i opóźniają przelewy przez ponad dwa miesiące, ubyło o 2,4 pkt. proc. Obecnie na problemy skarży się 49,6% – wynika z cokwartalnego badania Instytutu Keralla Research, wykonywanego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, wśród 500 mikro, małych i średnich firm handlujących z odroczonym terminem płatności.

– Niesolidni dłużnicy skrócili termin opóźnień i ubyło firm, którym kontrahenci przeciągają płatności przez ponad 60 dni, a przybyło takich, którym płatności opóźnianie są krócej – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

W zdecydowanie najtrudniejszej sytuacji znajduje się handel. Trzecia tegoroczna fala badania pokazuje, że z każdym kwartałem coraz więcej firm zajmujących się sprzedażą na rzecz innych firm musi miesiącami czekać na płatności. Już niemal dwie na trzy firmy (63%) czekają na uregulowanie wystawionej faktury przez ponad dwa miesiące; na początku roku była to co druga. Biorąc pod uwagę, że w badaniu uczestniczą tylko firmy, które dają odroczone terminy płatności, problem dotyczy głównie handlu hurtowego uzależnionego m.in. od sklepów detalicznych, a te jak widać w statystykach Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK nie są w najlepszej formie pod względem solidności płatniczej.

– W ciągu roku kwota zaległości handlu detalicznego wobec kontrahentów i banków wzrosła o 25% podczas gdy zaległości handlu hurtowego o 17%, a firm we wszystkich sektorach gospodarki o mniej niż 16% – zauważa Sławomir Grzelczak.

– Mniejsze sklepy, aby nawiązać walkę konkurencyjną z dyskontami, muszą konkurować między innymi szerszym asortymentem, a to niesie ryzyko, że część towaru będzie rotowała wolniej, co z kolei zamraża fundusze. Przy niskiej rentowności może przyczyniać się do pogorszenia płynności i opóźnień płatności tłumaczy Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. – Nie bez znaczenia jest też polityka producentów, którzy często oferują mniejszym sklepom znacznie gorsze warunki cenowe niż dyskontom, co niekorzystnie wpływa na ich rentownośćdodaje.

Nieterminową płatność podają dalej

Dla kontrahentów branż z największymi problemami: handlowej, transportowej i przemysłowej, oznacza wyższe ryzyko współpracy. Jeśli przedsiębiorca nie dostaje płatności, to w wielu przypadkach nie jest w stanie uregulować swoich zobowiązań.

Zdaniem sześciu na dziesięciu badanych firm sektora MSP, przedsiębiorstwa nie regulują terminowo swoich zobowiązań, ponieważ sami również mają przeterminowane należności. Pojawiają się problemy z utrzymaniem płynności finansowej i brakuje pieniędzy na obsługę zobowiązań.

Czterech na dziesięciu uważa jednak, że przyczyną jest chęć kredytowania się kosztem innych firm. Najgorsze zdanie o swoich dłużnikach mają transport i budownictwo, większość przedsiębiorstw z tych branż jest przekonana, że są wykorzystywane przez kontrahentów.

Wcale niemało, bo 15% przedsiębiorców uważa też, że ich firma nie otrzymuje płatności w terminie, bo odbiorca źle prowadzi swój biznes, a kolejne 15% realizuje kontrakty na rzecz firm sezonowych, a te nie w każdym miesiącu mają z czego zapłacić.

Co więcej, mała jest szansa na szybką poprawę sytuacji.

– Raczej nie należy na to liczyć, ponieważ zamknięcie roku powoduje, że wiele firm chce wykazać możliwie najkorzystniejsze wskaźniki finansowe i wolą m.in. zatrzymać więcej gotówki w kasie niż uregulować zobowiązania – podsumowuje Sławomir Grzelczak.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }