E-sklepy nauczyły się sprzedawać na Instagramie

"Miała 2 miliony fanów, nie sprzedała 36 koszulek" - taki nagłówek obiegł niedawno sieć, sugerując, że influencerzy z Instagrama nie potrafią sprzedawać. Czy tak jest naprawdę?

Głośna historia 18-letniej influencerki Arii i jej nieudanej próby zarobienia na popularności w sieci może być omawiana na studiach - jako przykład, jak nie używać mediów społecznościowych. Gwiazda Instagrama najwyraźniej uwierzyła, że 2,6 miliona fanów profilu zastąpi jej dobrą strategię marketingową. Wypuściła “własną” kolekcję ubrań z nadrukami, która jednak nie pasowała do stylu prezentowanego na jej profilu, a potem prawie jej nie promowała. W efekcie w przedsprzedaży nie zdobyła minimalnej liczby zamówień wymaganej przez producenta ubrań do rozpoczęcia produkcji.
 
Nie dowodzi to jednak, że Instagram nie sprzedaje, ale pokazuje, że dostarczanie fanom rozrywkowych treści to co innego niż angażowanie ich do działania. - Kluczowymi aspektami są: nazwa profilu, zdjęcie profilowe, konkretne bio, link do witryny, włączenie funkcji zakupów, spójna strategia prowadzenia konta - podpowiadają eksperci Shopera w poradniku dla sprzedawców. Tymczasem profil Arii pełen jest przebojowych zdjęć, ale brak mu opisu konta czy linka do powiązanej strony, przez co nie budzi zaufania potencjalnych kupujących.
 
- O tym, że promocja na Instagramie ma sens, przekonuje zaangażowanie w ten serwis właścicieli sklepów internetowych. Z przeprowadzonego przez nas badania wynika, że aż 41% sklepów na platformie Shoper ma swoje profile na Instagramie. Z kolei 29% sprzedawców prowadzi tam płatne kampanie reklamowe. Warto pamiętać, że co prawda zwiększają one zasięg, ale nie zastąpią strategii sprzedaży - zauważa Dominik Cisoń, customer success specialist platformy Shoper.

Przede wszystkim społeczność

Modelowym przykładem rozwoju instagramowego profilu powiązanego ze sprzedażą w sieci jest sklep Nancy Accessories. W jego ofercie znajdują się kolorowe etui na smartfony, tablety i laptopy, nadające podobnym do siebie gadżetom indywidualny wygląd. Zainteresowane nimi są głównie kobiety, więc idealnym kanałem komunikacji jest Instagram - badanie NapoleonCat - pokazuje, że 59% jego polskich użytkowników to płeć piękna.

Magdalena Kucia-Ochal uruchomiła profil @nancyaccessories zanim jeszcze ruszył jej obecny sklep internetowy. Przez pewien czas głównym kanałem do składania zamówień były więc wiadomości prywatne na Instagramie. Aby dotrzeć do nowych osób nawiązała współpracę z influencerami.

- Influencerki same podejmowały decyzje które produkty z asortymentu sklepu mam im wysłać. Mi zależało na tym aby produkty ukazały się na ich profilu w ustalonych wcześniej datach. W ten sposób codziennie na Instagramie pojawiało się zdjęcie z jednym z unikatowych hasztagów. Wraz ze wzrostem rozpoznawalności marki klientki zaczęły same oznaczać moje produkt na swoich zdjęciach, tworząc społeczność wokół marki - opowiada Magdalena Kucia-Ochal.

Po uruchomieniu właściwego sklepu sprzedaż dramatycznie… spadła. Zdaniem właścicielki winny był wygląd witryny, zwłaszcza zdjęcia produktów na sterylnym białym tle, które upodobniły jej sklep do innych biznesów w sieci, gubiąc wypracowany wcześniej indywidualny charakter.

- To była dla mnie nauczka, że gdy tworzy się społeczność i przyzwyczaja ją do danej stylistyki, a moje klientki były oswojone z lifestyle’owymi zdjęciami przedstawiającymi akcesoria Nancy w codziennym życiu, nie wolno tego radykalnie zmieniać - mówi Magdalena Kucia-Ochal. - W tym czasie dojrzałam też do tego, by na Instagramie pokazywać samą siebie. Zaczęłam się dzielić z moimi klientami doświadczeniem dotyczącym zakładania firmy i prowadzenia sklepu. Co niedzielę robiłam pogawędki, w których opowiadałam o tym i zrobiłam z nich wyróżnione relacje na profilu. Dzięki nim dziewczyny zaczęły się ze mną utożsamiać, zaangażowanie pod publikowanymi postami wzrosło a sama społeczność powiększyła się - wspomina Magdalena.

Zbudowane w mediach społecznościowych relacje stały się też motorem rozwoju sklepu Nancy Accessories. Dzięki opiniom klientek został zwiększony asortyment na etui z innych tworzyw niż te które występowały dotychczas.

- Choć na profilu firmowym można oznaczać produkty, a po zdobyciu 10 tys. obserwujących kierować ruch ze stories bezpośrednio do sklepu, zdecydowanie odradzamy nadużywanie tych funkcji. Uczynienie profilu przesadnie sprzedażowym wcale nie pomaga w sprzedaży, sprzyja jej jednak nawiązanie bliższych relacji z klientami. Widzimy, że coraz więcej sprzedawców dostrzega tą zależność. Pozostałych zapraszamy na Uniwersytet Shopera - zachęca Dominik Cisoń.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }