Trzy wieki handlu [WYWIAD]

Dziś Społem to ok. 3 tys. sklepów, dla porównania w 1999 r. było ich 5,2 tys. - Ale teraz spółdzielczość ma się nieźle i rysuje się przed nią interesują perspektywa - zapewnia Ryszard Jaśkowski, prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem.

Na zdjęciu: Ryszard Jaśkowski, prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem, świętującego rocznicę 150-lecia spółdzielczości w naszym kraju

"Handel": W Polsce jest 300 spółdzielni spożywców. Gdybyście działali razem, bylibyście jedną z największych sieci w kraju. Czy rozproszenie spółdzielni to wasza bolączka?
Ryszard Jaśkowski: I bolączka, i atut. Patrząc z perspektywy wspólnych działań zakupowych, to większą siłę mamy, działając razem. Jednak nie wszystkie decyzje podejmowane centralnie sprawdzają się w terenie, więc patrząc od strony lokalnych potrzeb, samodzielne prowadzenie działalności jest atutem. W Krajowym Związku Rewizyjnym Spółdzielni Spożywców „Społem” zrzeszonych jest 240  spółdzielni, pozostałe są samodzielne. Widzimy jednak rosnącą potrzebę zrzeszania się. W ub.r. przystąpiło do naszego związku kolejnych siedem spółdzielni. Regularnie wysyłamy zaproszenia do tych niezrzeszonych z nami. Wymieniamy nasze atuty: 255 produktów marki własnej, ogólnopolski program lojalnościowy „Społem znaczy razem”, niezbędne szkolenia, większa siła zakupowa itp. Przypominamy też, że znak „Społem” jest zastrzeżony i  należy do Krajowego Związku „Społem” i zrzeszonych w nim spółdzielni.  

Które spółdzielnie są największe pod względem przychodów?
Od lat niekwestionowanym liderem jest Społem w Białymstoku z przychodami blisko 400 mln zł rocznie. Jest to spółdzielnia z nowoczesnymi sklepami, z działalnością produkcyjną, gastronomiczną i hurtową. Na drugim miejscu jest Społem w Szczecinie z przychodami prawie 200 mln zł, a na trzecim Społem Zgoda Płock, notująca prawie 170 mln zł obrotów rocznie. W pierwszej dziesiątce są też Społem Częstochowa, Kielce, warszawski Mokpol, a także spółdzielnie w Olsztynie, Rzeszowie, Kaliszu i Poznaniu. Nawiasem mówiąc, staram się, aby do logo stołecznego Mokpolu wróciła nazwa Społem.
 
Jakiś czas temu wspominał pan, że prowadzicie rozmowy na temat wspólnego zaopatrywania się w mleczarskie marki producenckie. Na jakim etapie jest ten projekt?
Wdrożyliśmy go w życie w 2018 r., zaakceptowało go około 100 spółdzielni. Polega on na wytypowaniu w każdym miesiącu 3, 4 produktów danego producenta i  aktywnym promowaniu ich na plakatach. Artykuły te są w cenach dyskontowych, więc sprzedają się bardzo dobrze. Aż jesteśmy zaskoczeni tak dobrym odbiorem, podobnie jak producenci. Poprzez ten program utrwalamy też u  klientów przekonanie, że w naszych sklepach nie jest drogo wbrew utartym stereotypom.
 
Czy jest pomysł wspólnych działań zakupowych innych kategorii produktów markowych?
Rośnie wola wspólnych zakupów, więc pracujemy nad tym intensywnie. Wydaje mi się, że do końca bieżącego roku uda nam się wypracować wspólny konsolidacyjny pomysł. Na razie nie mogę powiedzieć o nim nic więcej. Nie wiemy, czy będzie to sp. z o.o., czy komandytowa. Wiadomo, że powstanie w oparciu o naszą Krajową Platformę Handlową.

Prób wspólnych zakupów i konsolidacji spółdzielni Społem było już wiele, chociażby w 2015 r. powstała sieć Społem Znajomy Sklep. Jakie były losy tej inicjatywy?
To był fajny projekt, który niestety szybko upadł. Nie spotkał się z większym poparciem spółdzielni. Jego „ojcami” byli Krajowa Agencja Handlowa (KAH) będąca centralą zakupową dla sklepów Społem oraz Zbigniew Komorowski, założyciel BZK Group (m.in. Bakoma, Polskie Młyny, BZK Alco). Przejął on KAH wraz z synem Piotrem Komorowskim. Z czasem jednak inwestor wycofał się, KAH została postawiona w stan likwidacji. Muszę jednak przyznać, że ta inicjatywa zbliżyła spółdzielnie do siebie, co zaowocowało powstaniem w  2010  r., Krajowej Platformy Handlowej  która oferuje markę własną oraz inne działania okołohandlowe.  
 
Dziś Społem to około 3 tys. sklepów, w tym 2,5 tys. zrzeszonych w Związku. Dla porównania w „Handlu” w 1999 r. pisaliśmy, że działało wówczas 5,2 tys. placówek z logo Społem. Z czego wynika tak duży spadek liczby sklepów?
Znokautowała nas specustawa o zmianach w organizacji spółdzielczości z 1990 r., wskutek której spółdzielnie utraciły 50-70% majątku i sklepów. Musiały wypłacać horrendalne odprawy pracownikom, były rugowane z przetargów na lokale, a pozbawione centrali rozbite i  osamotnione. Nierentowne sklepy były likwidowane. Jednocześnie spółdzielnie zaczynały modernizować placówki handlowe, powiększając ich powierzchnie o  zaplecza magazynowe, gdyż nowoczesny handel wymuszał takie działania, a sklepy samoobsługowe w zdecydowanej większości stały się normą.

Czy można więc stwierdzić, że przetrwały te spółdzielnie, które dysponowały własnymi terenami?
Tak. Mamy wiele własnych bardzo atrakcyjnych lokalizacji, na których teraz zyskujemy. Na pani pytanie odpowiem jednak tak: wygrały te spółdzielnie, które inwestowały w swoją przyszłość, nie pozbywając się gruntów. Część bowiem sprzedało grunty w bardzo dobrych lokalizacjach, bo nie wierzyły, że spółdzielczość ma swoje miejsce w Polsce. Zabrakło im trzeźwego spojrzenia na sytuację.  
 
Czy upadki spółdzielni zostały już zastopowane?
Na szczęście tak, choć wciąż są spółdzielnie, które borykają się z wieloma problemami. To normalny proces. W ubiegłym roku postawiono dwie w stan likwidacji, a jedną w stan upadłości. W bieżącym roku jedna spółdzielnia hurtowa weszła na drogę likwidacji.

Przez ostatnie lata spółdzielczość postrzegana była jako tradycyjna, nie tak nowoczesna jak kiedyś. Jak Społem radzi sobie ze zmianą takiego wizerunku?
W dawnych czasach rzeczywiście byliśmy postrzegani jako postępowi. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie mieliśmy wtedy konkurencji, więc tak naprawdę nie było nas z kim porównywać. Później nastał taki moment, gdy nieliczne spółdzielnie zrzucały znak Społem z szyldów, bo wówczas nie kojarzył się zbyt dobrze z uwagi na braki towarowe i  brak ciągłości zaopatrzenia w latach ‘80. Teraz staramy się „odbrązowić” naszą historię, odzyskać utracone pozycje. W oczach klientów zyskujemy gwarancją bardzo dobrej obsługi, dobrymi produktami, często od lokalnych producentów, mamy własne piekarnie pracujące na starych recepturach, garmażernie oraz ok. 130  restauracji i barów mlecznych, a artykuły świeże stanowią około 60% naszego asortymentu. Chyba nam się to „odczarowywanie” udaje. Dziennik „Rzeczpospolita” wycenił wartość naszego znaku Społem na 500 mln zł.  
A wracając do pani pytania, uważam, że teraz jesteśmy coraz bardziej nowocześni. Pracujemy nad poprawą wizerunku. Przede wszystkim modernizujemy obiekty, nie tylko sklepy, ale również zakłady produkcyjne, budujemy nawet galerie handlowe. Wszystko ze środków własnych. Nam nie przysługują dotacje unijne, dlatego też proces modernizacji czy budowy trwa dłużej. Inaczej jest np. w Grupie Schwarz, która regularnie dostaje wsparcie z  banku EBOiR.  
 
Jakie powierzchnie sklepów dominują w spółdzielczości?
W naszym portfolio większość sklepów jest samoobsługowa, znaczna część ma powierzchnię 400-600 mkw., choć mamy też w spółdzielni w Bochni hipermarket o powierzchni prawie 5 tys. mkw. Dominują jednak sklepy małe, których nie pomijamy w planach modernizacyjnych.
 
Czy te remonty mają wam pomóc w zdobyciu klientów młodego pokolenia?
Ależ oczywiście. Ponadto jesteśmy aktywni na Facebooku, mamy nowoczesną stronę internetową, w każdym sklepie można płacić kartą, wprowadzamy kasy samoobsługowe, rozszerzamy markę własną m.in. o produkty premium i  ekologiczne, których młode pokolenie poszukuje. Wprowadzamy właśnie nową markę Smak Społem. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy tak widoczni reklamowo, jakbyśmy chcieli. Ogólnopolska reklama telewizyjna kosztuje ogromne pieniądze. Będę zabiegał jednak, aby spółdzielnie zjednoczyły się wzorem innych sieci i składały na wspólne ogólnopolskie reklamowanie się. Jestem przekonany, że wiele możemy zyskać dzięki temu. Liczę, że jeszcze w tym roku uda nam się porozumieć w tym zakresie. A 50. Zjazd Społem, który odbędzie się w listopadzie, da temu zielone światło.
 
To dobry moment na wspólne działania – w br. spółdzielczość spożywców w Polsce obchodzi 150-lecie. Patrząc z perspektywy tych lat – czy forma spółdzielni to nie błąd? Może lepiej było przekształcić się w spółki?
To pytanie retoryczne. Jeśli przez trzy wieki przetrwaliśmy, to znaczy, że pomysł na spółdzielczość jest dobry. Mała część spółdzielni przekształciła się w spółki, jednak konsumencka spółdzielczość ma się dobrze i rysuje się przed nią interesująca perspektywa na kolejne lata. Oczekujemy jednocześnie większego wsparcia polskiego handlu ze strony rządzących i parlamentarzystów i  uchwalenia wreszcie ustawy o handlu, której bardzo brakuje. Pozostało już tylko niecałe 30% rodzimego handlu z polskim kapitałem. Trzeba ten proces rozrostu obcych kapitałów zastopować.
 
Jakie są teraz największe wyzwania stojące przed spółdzielczością?
Konsolidacja działań. Już nawet duże spółdzielnie nie uzyskują takich cen od producentów jak kiedyś. Mniejsze też oczekują wspólnych działań zakupowych. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeżeli w ciągu najbliższych miesięcy nie dojdzie do porozumienia w tym zakresie, to trudno nam będzie pozyskać nowych klientów, zwłaszcza tych młodszych.  

Która konkurencja wymusza na was taką konsolidację?
Dyskonty i sklepy convenience, szczególnie te, które podają się za placówki pocztowe. Jest to nieuczciwe zagranie z ich strony, które jako związek spółdzielców staramy się naprawić poprzez przekonanie posłów do nowelizacji ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta.
 
Jesteście członkiem Międzynarodowej Organizacji Spółdzielczej Coop. W czym przejawia się to członkostwo i jakie ma przełożenie na sklepy Społem?
Jest to światowa organizacja zrzeszająca spółdzielców znana wśród klientów. Jeśli więc obcokrajowiec przyjeżdża do Polski, to szyld Społem nic mu nie mówi, za to nazwa Coop już tak. Dlatego coraz więcej spółdzielni dodaje do szyldu Społem logo Coop. Poza tym członkostwo w Coopie daje nam możliwość wymiany doświadczeń, warto być w tak dużej i różnorodnej rodzinie. Myślimy nad szerszą współpracą z EuroCoop, czyli stowarzyszeniem spółdzielców ze Słowacji, Czech i Węgier. Oni  negocjują wspólnie z wielkimi koncernami kontrakty ponadnarodowe dla swoich sklepów. Gdy wdrożymy u  nas wspólne zakupy, rozszerzymy naszą działalność o możliwości z EuroCoop.
 
Kto może zostać spółdzielcą?
Każdy klient, który robi zakupy w naszych sklepach. Wystarczy pobrać deklarację członkowską, uiścić wpisowe (różne stawki w zależności od spółdzielni), zadeklarować minimum jeden udział. W zamian zyskuje się zniżki w  programie lojalnościowym, ma się też realny wpływ na działalność spółdzielni. Bez względu na to, czy ma się 1, czy 100 udziałów, każdemu ze spółdzielców przysługuje jeden głos na walnych zgromadzeniach. W najbliższej przyszłości będziemy starali się zabiegać o nowych członków, szczególnie zależy nam na klientach sklepów. Oni przecież najlepiej wiedzą, co kupują i czego im potrzeba.  
 
Może pomocne w pozyskaniu nowych członków będą obchody jubileuszu. Jak będą one przebiegały?
Świętowanie zaczęliśmy już w lutym. Organizujemy różne konferencje naukowe, historyczne, prasowe, otworzyliśmy wystawę w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej „150  lat Spółdzielczości Spożywców w Polsce”, na którą wstęp jest wolny. Punktem kulminacyjnym będzie uroczystość na warszawskim Zamku Królewskim 12 września, którą patronatem objął już prezydent RP Andrzej Duda. Ale na tym nie koniec. W październiku złożymy kwiaty na grobie Stefana Żeromskiego, pomysłodawcy nazwy Społem. Obchody zakończy 50., a więc również jubileuszowy Zjazd KZRSS Społem, na którym delegaci podejmą strategiczne decyzje co do naszego ruchu spółdzielczego. Wyróżniającym się spółdzielniom wręczymy statuetki. Odbędą się też wybory nowej rady nadzorczej KZRSS Społem. Chciałbym, aby było to wielkie święto naszej organizacji i podsumowanie 150-letniej działalności Społem w naszym kraju.

Rozmawiała Katarzyna Pierzchała

Katarzyna Pierzchała 2838 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }