Za 40 lat może zabraknąć ryb na naszych talerzach

Przełowienie zagraża ekosystemom morskim i zamieszkującym je gatunkom. Problemem jest też zanieczyszczenie mórz i oceanów, m. in. zgubionymi podczas połowów sieciami rybackimi, tzw. sieciami widmo.

WWF Polska i producent łososia pod marką Mowi alarmują, że za 40 lat może zabraknąć ryb na naszych talerzach. W związku z tym promują zrównoważoną produkcję i konsumpcję ryb i owoców morza oraz zapobieganie zanieczyszczaniu morza sieciami widmo. W ramach akcji przez całe wakacje po wybrzeżu Morza Bałtyckiego będzie krążył specjalny Goodtruck.

Co roku w wodach Bałtyku rybacy gubią od 5 do 10 tysięcy sztuk sieci rybackich. Przyczyną tego zjawiska są najczęściej sztormy, kolizje lub zaczepienie sieci np. o zatopione w Bałtyku statki. Szacuje się, że w polskiej części Morza Bałtyckiego może ich zalegać nawet kilkaset ton. Sieci rybackie po zagubieniu, nadal robią to, do czego zostały zaprojektowane - łowią. Uwięzione w nich ryby, ptaki, foki oraz morświny giną w cierpieniach. Sieci są też źródłem plastiku -  rozpadają się na mikrocząstki, które mogą dostawać się do łańcucha pokarmowego i finalnie trafiać na nasze stoły. Stanowią również niebezpieczeństwo dla nurków. Dodatkowo, sieci dryfujące przy powierzchni wody, wplątują się w śruby jednostek pływających, powodując usterki.

- Zagubione sieci rybackie stanowią ok. 10% wszystkich odpadów w morzach i oceanach, a ich negatywny wpływ na środowisko jest ogromny. Nasze działania skupiają się na opracowaniu systemowych rozwiązań oraz rekomendacji, zarówno praktycznych jak i politycznych, które pozwolą skutecznie uwolnić Bałtyk od sieci widmo – podsumowuje Sylwia Migdał, Fundacja WWF Polska.

WWF Polska zajmuje się problemem zagubionych sieci rybackich od 2011 r. W ramach międzynarodowego projektu MARELITT Baltic, udało się opracować bezpieczne metody wyszukiwania i wyławiania sieci widmo, stworzyć mapę Morza Bałtyckiego z obszarami ich gromadzenia się, zbadać przystosowanie portów do odbioru tego typu odpadów oraz możliwości ich recyklingu, a także przeprowadzić testy znakowania sieci rybackich.
W tym roku do walki z sieciami widmo przyłączyła się również marka Mowi, która zajmuje się zrównoważoną hodowlą i przetwórstwem łososia atlantyckiego.

- Zwracamy uwagę na aspekt środowiskowy w całym łańcuchu naszej działalności – od etapu produkcji karmy, poprzez wody, w których żyją nasze łososie, skończywszy na zakładach produkcyjnych. Potwierdzeniem tego jest certyfikat ASC, który daje konsumentom gwarancję,  że łosoś Mowi pochodzi z farm ograniczających wpływ na środowisko naturalne, ryba dorasta w odpowiednich warunkach, zarówno dla niej samej, jak i w poszanowaniu dla środowiska – mówi Emilia Schomburg, brand communication director, Mowi.

W ramach wsparcia WWF Polska, od 19 lipca do 1 września Goodtruck MOWI przybierze nową formułę i odbędzie trasę po wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Jego celem jest kampania edukacyjna, która ma uświadomić społeczeństwo, że jeżeli nie zaczniemy działać to za 40 lat może zabraknąć ryb na naszych talerzach.

W #goodtrucku Mowi konsument:
- otrzyma bajgla z łososiem, który ma certyfikat ASC (odpowiedzialnej hodowli ryb) u poradnik Rybny WWF „Jaka ryba na obiad?”, który ma pomóc w dokonywaniu odpowiedzialnych wyborów zakupowych
- zapozna się z projektem WWF Polska „Sieci widmo”
- zapozna się z projektem WWF Polska dotyczącym zrównoważonej produkcji, sprzedaży i konsumpcji ryb i owoców morza
- będzie mógł przekazać dobrowolną dotację na rzecz WWF Polska

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }