Badanie: studenci i emeryci chcą pracować w niedziele

Agencja Badań Rynku i Opinii SW Research oraz Danae zapytała studentów dziennych, dorabiających emerytów i osoby pracujące dorywczo w branżach powiązanych z galeriami handlowymi, np. pracownicy ochrony czy serwisu sprzątającego, o ich odczucia w związku z niehandlowymi niedzielami.

Agencja badawcza przeprowadziła serię wywiadów, na podstawie których można  dowiedzieć się, co sami zainteresowani myślą o ograniczeniach handlu w niedziele, jak wpłynął on na ich życie i jak odnaleźli się w nowej sytuacji.

Okazuje się, że uczniowie i studenci dzienni, którzy w weekendy dorabiali sobie w galeriach handlowych, nie mają czasu, aby pracować w inne dni tygodnia: - Koleżanka sama się zwolniła, ponieważ miała do wyrobienia 80 lub 60 godzin w miesiącu i nie miała jak. Bo studiujemy tak, że kończymy zajęcia i nie za bardzo mamy czas na swoje życie prywatne. Nawet na to, żeby pójść do domu, położyć się do łóżka i odpocząć - mówi Ola.

Młodzi ludzie, którzy chcą zaoszczędzić, np. na wymarzony komputer, telefon czy wakacje lub też mieszkają jeszcze z rodzicami i chcą po prostu dołożyć się do domowego budżetu liczą straty finansowe: - Ja też na tym cierpię, bo dużo prywatnych pieniędzy, które mogłem sobie odłożyć na cokolwiek, to ich nie mam. Patrząc przyszłościowo: na samochód, wakacje. To zawsze 600 zł miesięcznie, czyli licząc 3 niedziele – no to jest mniej o 450 zł. W skali roku to jest bardzo dużo, to już jest kwota prawie 5,5 tys. – opowiada Arek.

Niekiedy skutki rezygnacji z pracy w niedzielę są jednak bardziej dotkliwe: - Mam znajomego, który na tym bardzo ucierpiał i musiał składać papiery o stypendium socjalne, żeby to jakoś nadgonić – dodaje Tomek. Są też osoby, które na skutek obniżenia zarobków zmuszone były do zrezygnowania ze studiów zamiejscowych i powrotu do domu rodzinnego oraz studiowania na pobliskiej, mniej renomowanej uczelni.

Jak odnaleźć się w nowej sytuacji?

Gdy pozostała tylko jedna pracująca niedziela w miesiącu, osoby chcące zająć czymś czas i dorobić musiały poszukać sobie nowych zajęć. – Moja dziewczyna nauczyła się robić hybrydy, kupiła lampę. Nie było jeszcze takiej niedzieli od gdzieś pół roku, żeby nie miała przynajmniej dwóch klientek – mówi Arek.

Młodzi ratują się też udzielaniem korepetycji, które charakteryzuje jednak większa nieregularność: - Na początku była złość. Że jest to ograniczenie. I że sam sobie [do tej pory – przyp.] rozplanowywałem, jak to będzie wyglądać. A jak teraz rozplanowałem sobie, to średnio ciekawie to dla mnie wyglądało. Później się jakoś to porozkładało, znalazłem inne zajęcia dorywcze, np. korepetycje. I tak też czasami się zdarza, że w niedziele daję korepetycje – mówi Tomek. Jednak nie wszyscy potrafili sobie przeorganizować plany: - Nic nie robię w niedzielę. Na studiach nadganiam jakieś rzeczy. Jeśli pracuję w sobotę, to wyjechać na samą niedzielę jest średnio. Można, wiadomo, ale jeśli mam do domu 300 km, to już nie zdążę [w ciągu 1 dnia – przyp.] – mówi Arek.

Starsi chętnie popracują za wyższą stawkę

Osoby starsze jako motywację do pracy w niedzielę wskazywały natomiast wyższą stawkę za ten dzień. Najłatwiej było im zdobyć właśnie pracę w handlu, ponieważ bardzo często nie lubią bądź nie czują się już na siłach, by podjąć pracę np. w gastronomii. W sytuacji, gdy większość niedziel została objęta zakazem handlu, emeryci nie mogą zrekompensować sobie utraconych dochodów. – Straciłem możliwość zarobku, a nie zyskałem nic. Ja przecież chciałem pracować, o to chodzi. W niedziele najlepiej można było zarobić, na przykład godzina była płatna 200-300% w stosunku do normalnego dnia. Także ja na tym straciłem. Teraz w tych czasach niby wszystko idzie do przodu, a tu zauważam takie uwstecznianie się, jakbyśmy się cofnęli cywilizacyjnie, przez taki zakaz, to niezrozumiałe dla mnie – mówi pan Andrzej. W sytuacji zmniejszonych dochodów łatwo też wpaść w pułapkę zadłużenia, co pokazuje historia jednej seniorki: - Pewnie większość z nas ma jakieś karty debetowe. Ja mam taką kartę odnawialną. Nie muszę jej w ciągu miesiąc spłacać. Wzięłam sobie taką kartę i jak mi brakuje z pensji… Wcześniej też ją miałam, ale rzadziej korzystałam. O niebo rzadziej. Musiałam sobie teraz zwiększyć kwotę, którą mogę sobie wybrać – mówi pani Halina.

Dodatkowa praca w weekendy to również dla części emerytów okazja do wyjścia z domu i kontaktu z ludźmi, który jest bardzo ważny dla jakości ich życia. Część badanych przyznało także, iż praca w niedziele sprawiała im po prostu przyjemność.

Ograniczenie handlu w niedzielę obowiązuje od marca 2018 r., jednak najbardziej odczuwalny będzie ostatni etap zmian, który planowany jest na styczeń 2020 r. Wtedy sklepy będą zamknięte w niemal każdą niedzielę. Jednak kwestia niedziel niehandlowych jest wciąż dyskusyjna dla części społeczeństwa, co znów ilustruje badanie zrealizowane przez SW Research. 85% ankietowanych zapytanych o to na jakich zasadach pracownicy jednak mogliby pracować w niedzielę, wskazało jakąś formę gratyfikacji. Ponad połowa (53,5%) badanych uważa, że pracownicy powinni mieć w niedzielę wyższą stawkę godzinową (150% normalnej stawki). Drugi najczęściej wskazywany pomysł (16% odpowiedzi) to wyższy przelicznik godzinowy za pracę (1 godzina liczona jako 1,5 godziny). Prawie tyle samo, bo 15,3% ankietowanych postuluje jeden gwarantowany dzień wolny
w tygodniu w zamian za każdą przepracowaną niedzielę.

*badanie „Sytuacja społeczna osób w wieku 65+” zrealizowane dla Stowarzyszenia mali bracia Ubogich przez ARC Rynek i Opinia

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }