PIH: ustawa alkoholowa wymaga zmian

Przedstawiciele organizacji zrzeszającej ok. 30 000 sklepów, hurtowni spożywczych i drogeryjnych apelują m.in. o uregulowanie sprzedaży alkoholu przez internet. Ale to nie jedyne bolączki z jakimi borykają się sprzedawcy alkoholu.

Polska Izba Handlu przypomina, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości była tworzona wiele lat temu i niektóre zapisy nie zostały znowelizowane do tej pory. Nie uwzględniają obecnych realiów prowadzenia biznesu i postępu technologicznego. Z dzisiejszej perspektywy zasady te są nierzadko nieprecyzyjne i budzą wątpliwości interpretacyjne jak choćby sprzedaż produktów spożywczych przez internet.  - Ten kanał rośnie i będzie rósł dynamicznie, nie można udawać, że to się nie dzieje, trzeba dostosować przepisy do nowej rzeczywistości. Niestety brakuje precyzyjnych regulacji, które pozwolą na sprzedaż alkoholu przez internet, a opinie prawników są podzielone. Komisja Europejska podkreśla duże znaczenie wykorzystania nowych technologii dla rozwoju gospodarki poszczególnych państw. Dla przedsiębiorców ważne jest utworzenie nowych, transparentnych zasad regulujących sprzedaż alkoholu w internecie. Tak, aby bez ryzyka mogli rozwijać swoją działalność i dorównywać europejskim firmom. Archaiczne przepisy blokują rozwój polskich przedsiębiorców - alarmuje PIH.

Według tej organizacji, która zrzesza obecnie ok. 30 000 sklepów, hurtowni spożywczych i drogeryjnych oraz firm z otoczenia FMCG, fakt, że do tej pory odpowiednie zapisy nie znalazły się w polskim systemie prawnym, jest zaniedbaniem wszystkich dotychczasowych ekip rządzących. - Jest jednak o tyle zrozumiałe, że kiedy ustawę o wychowaniu w trzeźwości tworzono, nie było mowy o takich formach prowadzenia działalności handlowej. Oczywiście alkohol jest produktem specjalnym w tym znaczeniu, że jego dystrybucja powinna być monitorowana zarówno pod kątem bezwzględnego zakazu sprzedaży osobom nieletnim i w tym celu powinny być wprowadzone stosowne rozwiązania - uważają przedstawiciele PIH.

Polska izba Handlu od dawna proponuje, aby wprowadzić bezwzględny wymóg legitymowania każdego kupującego niezależnie od tego na ile lat wygląda. Podobne rozwiązania powinny dotyczyć odbioru alkoholu zamawianego przez internet, co w praktyce wyeliminowałoby ryzyko związane z dostarczeniem alkoholu osobom nieletnim.

Ale nie tylko z powodu sprzedaży alkoholu przez internet należałoby wymienić ustawą alkoholową. Obecna na której opiera się polityka wychowania w trzeźwości funkcjonuje od 37 lat! Długo i nieadekwatnie do obecnych realiów rynkowych o czym szczegółowo pisaliśmy tutaj.

Prace nad nową ustawą powinny - według ekspertów - toczyć się w warunkach szerokiego dialogu z udziałem nie tylko administracji państwowej, polityków, związków branżowych czy organizacji pozarządowych, ale także ekspertów, think tanków i znawców legislacji. Ustawa powinna z jednej strony tworzyć narzędzia do zapobiegania skutkom nieodpowiedzialnego spożywania alkoholu w realiach XXI wieku, a jednocześnie zapewniać równowagę interesu fiskalnego, społecznego i ekonomicznego w tym obszarze.
 
Ostatnim razem Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nowelizowana była w 2018 r., kiedy to wprowadzono przepis, że rady gminy mogą ograniczyć ilość punktów sprzedaży alkoholu we wszystkich jej podległych jednostkach - sołectwach, dzielnicach czy poszczególnych osiedlach. Miasta mogą więc decydować nie tylko o tym, w ilu miejscach alkohol jest sprzedawany ale także do której godziny. Jak się okazało pomysł nie chwycił. Półtora roku od uchwalenia tych przepisów Polska Izba Handlu sprawdziła, jak to wygląda w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Na 39 miast odpowiedziało 36 (92%). Okazało się, że tylko w 8 miastach są takie ograniczenia godzinowe, w pozostałych nie. Według Polskiej Izby Handlu świadczy to o tym, że rozwiązanie problemów wynikających z nadużycia alkoholu nie leży w zmniejszaniu jego dostępności.
 
Zwłaszcza, że obostrzeń przybywa. 11 marca 2018 r. był pierwszą niehandlową niedzielą w naszym kraju. W przypadku sklepów alkoholowych obowiązują te same przepisy co pozostałe placówki – jeśli więc w niedziele objęte zakazem za ladą stanie właściciel sklepu lub jego najbliższa rodzina, handel jest dozwolony. W innym przypadku - nie. Rezygnacja z możliwości wprowadzenia do miast nocnej prohibicji prawdopodobnie wynika więc z faktu, że władze nie chcą ograniczać i tak już ograniczonej sprzedaży. Tak było m.in. w Krośnie, w którym zakaz sprzedaży alkoholu nocą obowiązywał zaledwie trzy tygodnie. Przepis wywołał bowiem tak duże protesty środowiska handlowców, że miasto wycofało się z tego rozwiązania.
 
O nocnej prohibicji pisaliśmy wielokrotnie, m.in. tutaj.
 
Ilona Mrozowska 3137 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }