Instytut Jagielloński: żywność podrożeje!

Według ekspertów IJ, dodatkowy podatek dla sieci handlowych nad którym znów pracuje nasz rząd spowoduje wzrost cen dla konsumentów, co ma wynikać z przerzucania kosztów nowego podatku oraz z częściowego wycofania się z rynku dużych graczy - zostaną ci, którzy mają wyższe ceny.

Polski rząd rozpoczął prace nad projektem ustawy przywracającej pobieranie podatku od sprzedaży detalicznej, dlatego Instytut Jagielloński przeanalizował możliwe skutki jego wprowadzenia. Jest o czym dyskutować, ponieważ handel wielkopowierzchniowy zatrudnia 200 tys.  pracowników i generuje wpływy z podatku PIT na poziomie 5 mld zł i 12 mld zł z tytułu VAT. Tymczasem według ekspertów Instytutu Jagiellońskiego, podatek przychodowy zwiększy koszty, więc obniży zyski sprzedawców, które są podstawą opodatkowania. Ograniczenie działalności dużych sieci handlowych negatywnie przełoży się także - podaje IJ - na wpływy z tytułu innych podatków takich jak PIT, VAT, składki na ubezpieczenie społeczne czy podatek od nieruchomości.

Jak przytacza IJ, podstawowym założeniem twórców ustawy jest twierdzenie, że nałożenie dodatkowego obciążenia fiskalnego nie będzie prowadzić do przerzucenia tego kosztu na konsumentów poprzez podniesienie cen, bo uniemożliwi to duża konkurencja panująca w branży, która jest przede wszystkim skutkiem funkcjonowania dużych sieci, one zaś korzystając z efektu skali mogą sobie pozwolić na stosowanie niskich cen.

- Tu pojawiają się wątpliwości, co do konsekwencji przedstawionej w Uzasadnieniu analizy. Skoro w branży jest duża konkurencja, szczególnie za sprawą dużych graczy, to ceny dla konsumentów zawierają minimalną marżę. Jeśli więc nakładamy dodatkowe obciążenia na wszystkich tych, którzy mają najniższe ceny, to siłą rzeczy te ceny muszą wzrosnąć, bo marże już są na tyle małe, że podmioty nie będą mogły dodatkowego podatku „wziąć na siebie” - uważają autorzy raportu.

Ich zdaniem, warto również wziąć pod uwagę, że w momencie tworzenia ustawy, tj. w połowie 2016 r. dynamika cen w Polsce była wyjątkowo niska (w czerwcu 2016 GUS odnotował miesięczną (od maja 2016) inflację na poziomie 0,2% i dwunastomiesięczną - od czerwca 2015 - deflację w wysokości 0,8%), więc wówczas faktycznie trudno było się spodziewać presji inflacyjnej – każdą podwyżkę cen, od razu „byłoby wyraźnie widać” we wskaźniku CPI.

Dziś (dane za maj 2019), gdy ceny rosną o 2,3% (głównie za sprawą drożejącej żywności) w ujęciu rok do roku, ewentualne podwyżki są dużo łatwiejsze do wprowadzenia i zaakceptowania. Należy także pamiętać, że ceny żywności w Polsce są najniższe w UE (około średniej 80% UE – dane Eurostaty za rok 2018), co świadczy o bardzo konkurencyjnym rynku.

Według Instytutu Jagiellońskiego biorąc więc pod uwagę powyższe mechanizmy, można z dużym prawdopodobieństwem wskazać, że skutkami regulacji będzie:

  • Ograniczenie działalności (eliminacja rynkowa) dużych sieci handlowych, co wydaje się być ukrytym celem ustawodawcy. Trzeba przy tym pamiętać, że działalność handlowa już została zmniejszona po-przez ograniczenie handlu w niedzielę, co odczuwają głównie duzi sprzedawcy. Pytanie więc czy kolejne obciążenie nie będzie tym, co spowoduje odpływ kapitału zagranicznego, który coraz wyraźniej zaczyna obawiać się ryzyka politycznego/regulacyjnego w Polsce. Fakt, że podatek odnosi się do branży handlowej nie ogranicza ryzyka odczucia przez inwestorów zagranicznych, że będzie to metoda walki na pozostałych rynkach z „niechcianymi” uczestnikami rynku i preferencja wobec „własnych” uczestników.
  • Wzrost cen dla konsumentów, który będzie wynikać z przerzucania kosztów nowego podatku oraz z częściowego wycofania się z rynku dużych graczy – zostaną ci, którzy mają wyższe ceny. Ostatecznie za „wojnę z dużymi graczami rynkowymi” zapłacą konsumenci co doprowadzi do zjawiska pogłębienia pauperyzacji, szczególnie w małych miejscowościach i na terenach wiejskich, gdzie konkurencja rynkowa zostanie znacznie ograniczona.
  • Handel tradycyjny będzie wypierany poprzez zakupy przez Internet (...). Przeniesienie działalności w świecie wirtualnym poza obszar UE jest proste i tanie, tym samym może posłużyć ucieczce z rynku i ostatecznie ograniczy znacznie wpływy do budżetu.
  • Wzrosną ceny głównie tam, gdzie dużym sieciom przestanie się opłacać funkcjonować, tj. w małych miejscowościach i na terenach wiejskich.
  • Funkcjonowanie dużych sieci handlowych to nie tylko angażowanie lokalnych dostawców, ale cała sieć krajowych współpracowników z zakresu logistyki, budowlanki czy ochrony, więc ograniczenie działalności dużych podmiotów będzie miało szereg negatywnych skutków dla wielu branż.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej została uchwalona w lipcu 2016 r., ale pobieranie podatku zostało zawieszone zgodnie z nakazem Komisji Europejskiej. W maju 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał skargę polskiego rządu na decyzję KE i ocenił, że wprowadzenie podatku nie narusza Traktatu o funkcjonowaniu UE. Decyzja TSUE nie jest jeszcze ostateczna, bo Komisji Europejskiej przysługuje odwołanie. Jednocześnie polski rząd rozpoczął prace nad projektem ustawy przywracającej pobieranie podatku.

Ilona Mrozowska 3258 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }