POHiD: Podatek od handlu uderzy w budżet polskich rodzin

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD), której członkami są największe sieci handlowe, stoi na stanowisku, że podatek handlowy przyniesie więcej szkód niż pożytku. Skończy się tania żywność w naszym kraju, przez co ucierpi najuboższa część społeczeństwa.

Na zdjęciu: Renata Juszkiewicz, prezes POHiD

Przypomnijmy. W ostatnich dnia okazało się, że podatek od sprzedaży detalicznej może objąć przychody osiągnięte od dnia 1 września 2019 r. Tak przynajmniej wynika z wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Do planów tych odniosła się właśnie Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD), według której "podatek od handlu uderzy w budżet polskich rodzin. Ceny pójdą jeszcze mocniej w górę, przy rekordowym wzroście w ostatnim czasie. Przez lata konsumenci mieli dostęp do tysięcy produktów o najwyższej jakości po przystępnych cenach. Podatek spowoduje wzrost cen, gdyż pracując na bardzo niskich marżach, firmy handlowe nie udźwigną tej daniny. Skończy się tania żywność w naszym kraju, przez co ucierpi najuboższa część społeczeństwa".

I jak czytamy dalej w oświadczeniu POHiD-u, "danina zaostrzy konkurencję na rynku i pogorszy sytuację tych sklepów, które już zmagają się z negatywnymi skutkami zakazu handlu w niedziele. W wyniku tego zostanie znacznie przyspieszony proces koncentracji rynku i wyeliminowanie z rynku najsłabszych firm".

- Optymalizacja i cięcia kosztów odbiją się na bezpośrednim otoczeniu biznesowym handlu, zaostrzy to konkurencję wśród dostawców, a słabsi uczestnicy rynku zostaną skazani na mniej efektywne kanały dystrybucji. Podatek zmieni obraz polskiego handlu, ograniczając liczbę sklepów, rodzaj asortymentu i wybór dla konsumenta - grzmią przedstawiciele POHiD-u. Ich zdaniem, podatek spowoduje także ograniczenie inwestycji i rozwój handlu, co również wpłynie negatywnie na eksport polskich produktów za pośrednictwem sieci na rynki zagraniczne. - Nowa danina wpłynie bezpośrednio na zwiększenie konkurencyjności sprzedaży internetowej serwisów zagranicznych, które nie są objęte żadnym polskim podatkiem i nie zasilają budżetu państwa - dodają. 

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej zakładała wprowadzenie dwóch stawek podatku od handlu: 0,8% od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4% od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie.

Podatek miał obowiązywać od września 2016 r., jednak został zawieszony. Komisja Europejska uznała bowiem podatek za stanowiący pomoc państwa. Nasz rząd od początku nie zgadzał się z tym stanowiskiem i odwołał się od tej decyzji, sprawa trafiła zatem do Sądu Unii Europejskiej. A ten, 16 maja 2019 r., stwierdził nieważność rozstrzygnięcia Komisji Europejskiej. Orzekł, że KE popełniła błąd, uznając sporny środek za pomoc państwa.

Wówczas decyzją rodzimych władz podatek handlowy był zawieszony do 1 stycznia 2020 r., lecz nieoczekiwanie - właśnie na początku lipca - miał trafić pod obrady. Poinformowano również, że może on objąć przychody osiągnięte już od dnia 1 września 2019 r. Stąd też reakcja Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Tymczasem według Grupy Eurocash, która zarządza takimi sieciami sklepów jak Delikatesy Centrum i Mila oraz hurtowniami cash & carry, decyzja Sądu Unii Europejskiej dająca naszemu rządowi zielone światło w sprawie ponownego ustanowienia podatku od sprzedaży detalicznej w Polsce, jest słuszna. - Wprowadzenie tego podatku ma za zadanie wspierać małe przedsiębiorstwa, co jest spójne z naszą misją - wskazywał w połowie maja Jacek Owczarek, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Eurocash. - Od ponad 20 lat rozwijamy się, żeby wspierać niezależnych przedsiębiorców w walce z agresywnie konkurującymi sieciami dyskontów i hipermarketów. Te sieci od zawsze miały dostęp do know-how, zaplecza finansowego czy też wsparcia wielu globalnych producentów. My natomiast, wraz z kilkoma konkurentami hurtowymi, walczymy od lat o lepsze warunki zakupowe dla naszych klientów - mówił Jacek Owczarek. - Inwestujemy w innowacje, rozwijamy się, uzyskując efekt skali, zapewniamy przedsiębiorcom wsparcie marketingowe czy edukację. Decyzja Sądu UE oznacza, że niezależni przedsiębiorcy otrzymają teraz dodatkowe wsparcie, które ma na celu wyrównać różnice pomiędzy nimi a wielkimi sieciami detalicznym - skonkludował.

Z kolei zdaniem Magdaleny Porzeżyńskiej z Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, gdyby dialog z Komisją Europejską prowadzony był na wcześniejszym etapie, byłaby szansa, że Komisja ostatecznie nie zakwestionowałaby podatku handlowego. - Potencjalnego sporu z Komisją warto było uniknąć, tym bardziej że wpływy z tego podatku miały wynosić ok. 1,5 mld zł rocznie, a finalnie podatek ten nie był pobierany przez trzy lata w wyniku jego zawieszenia - uważa. Daje to łącznie 4,5 mld zł, które mogły znaleźć się w państwowej kasie. Szczegóły tutaj.

Ilona Mrozowska 3258 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }