IQS: przybywa osób ograniczających spożycie mięsa

Już 41% Polaków deklaruje, że stara się ograniczać jedzenie mięsa "bardzo" lub "trochę" - wynika z najnowszych badań IQS. Trend tzw. fleksitarianizmu zadomowił się więc u nas na dobre.

Z badania przygotowanego przez agencję IQS pt. "Fleksitarianie nadchodzą" wynika, że 47% Polaków przyznaje, że je tyle samo mięsa, co rok lub dwa lata temu, 10% je go więcej, ale aż 32% ogranicza spożywanie mięsa "trochę", a 9% - "bardzo".

Tylko 1% respondentów, co pokrywa się z wcześniejszymi badaniami, deklaruje się jako weganie, czyli osoby nie jedzące mięsa oraz produktów zwierzęcych w ogóle. Kolejne 1% mówi, że je mięso, ale nie ryby.

Wyniki te nie dziwią biorąc pod uwagę restrykcyjność tej diety, dlatego tak szybko przybywa fleksitarian (z ang. flexi - elastyczny), którym właściwie może być każdy - wystarczy świadomie ograniczać spożywanie mięsa i innych produktów zwierzęcych. W Stanach Zjednoczonych trend ten został już okrzyknięty jedną z najlepszych diet 2019 r. W Polsce dopiero raczkuje, ale ponieważ przybywa alternatywy roślinnych na sklepowych półkach i coraz głośniej mówi się o szkodliwości nadmiernego spożywania mięsa, możemy tu już śmiało mówić o trendzie, który będzie się umacniał ponieważ najwyższy odsetek osób na diecie bezmięsnej - podaje IQS - jest w najmłodszej badanej grupie w wieku, a więc 16-24 lat (7%).

- Fleksitarianizm to zjawisko młode, ale powoli, także w Polsce, wkraczające do mainstreamu. To trend związany ze stylem życia, wyższą świadomością, niebywale aspiracyjny przez co siła jego rażenia staje się jeszcze większa. Konsekwencje biznesowe mogą przynieść przetasowania na rynku, dlatego warto fleksitarianizm wziąć pod przysłowiową lupę – uważa Grzegorz Giza, chief growth officer w IQS.

Mięso jest „chore” a jego jedzenie nieetyczne

Obawa przed chemią w składzie mięsa to główny argument na rzecz jego ograniczania w diecie. Twierdzą tak zarówno ci, którzy nie limitują spożycia mięsa, jak również osoby, które mięsa nie jedzą lub starają się je ograniczać.

Mniej przejmujemy się wysoką zawartością tłuszczu w mięsie i jego kalorycznością (21% ograniczających lub niejedzących mięsa w ogóle i 12% nieograniczających spożycia mięsa), a jeszcze mniej podwyższonym ryzykiem raka i innych chorób (odpowiednio 18 i 9%).

Coraz powszechniejsze staje się niejedzenie mięsa ze względów etycznych. Cierpienie zwierząt, niehumanitarny ubój to drugi, po antybiotykach, argument dla osób ograniczających mięso w diecie lub będących na diecie bezmięsnej (39%). Dla co piątej osoby nielimitującej spożycia mięsa jego produkcja oznacza zabijanie i cierpienie zwierząt.

Dla wielu badanych komunikat o tym, że ograniczanie spożycia mięsa = ochrona przyrody, nadal jest dużym zaskoczeniem. Nie dziwi fakt, że w obu grupach argument ten nie znalazł się na liście top3 najważniejszych powodów przemawiających za ograniczeniem ilości spożywanego mięsa. Skutecznym powodem, szczególnie dobrze działającym wśród osób będących w drugiej grupie, wydaje się być woda i jej zwiększone zużycie w hodowli zwierząt (szczególnie wołowiny) w kontekście coraz uboższych zasobów wody w Polsce.

Nie takie, jak kiedyś

W obu grupach bardzo wyraźnie zarysowany jest pogląd o pogarszającej się jakości i smaku mięsa. Badani twierdzą, że „nie smakuje już tak jak kiedyś”. Twierdzi tak co czwarty badany, będący w grupie osób niejedzących lub ograniczających spożycie mięsa. W drugiej grupie tych wskazań jest znacznie więcej (32%)

- Wraz z fleksitarianizmem rośnie trend premiumizacji mięsa. Przybiera on różne postaci – kupowanie i jedzenie lepszego, droższego mięsa, ale też spożywanie mięsa, które pochodzi z pewnego źródła, od zaufanego sprzedawcy – mówi Grzegorz Giza z IQS.

Premiumizacja widoczna jest nie tylko w mięsie, ale także produktach odzwierzęcych, np. producenci majonezów odchodzą od stosowania jaj z chowu klatkowego (Majonez Kielecki, producenci makaronów), a sieci spożywcze podpisują zobowiązanie do zaprzestania ich sprzedaży do 2025 r. (Lidl, Tesco, Piotr i Paweł, Netto i inni).

Jak komentuje IQS, zwolenników zdobywa też nieortodoksyjna idea "flexi". Ma w sobie empatię oraz zrozumienie dla ludzi, którzy nie potrafią rozstać się w pełni z mięsem, jego smakiem oraz pożywnością. Zmiany w jadłospisie utrudnia wiele czynników. Z reguły chodzi o kłopotliwość przygotowywania posiłków bezmięsnych dla siebie i mięsnych dla reszty rodziny, kwestie finansowe oraz możliwe niedobory mikroelementów i energii. Żaden z tych problemów nie jest zgłaszany przez więcej niż 20% osób będących w grupie niejedzących bądź ograniczających spożycie mięsa.

O diecie roślinnej pisaliśmy również tutaj.

 Zdjęcie: Shutterstock

 

 

 

 

 

 

 

Ilona Mrozowska 3277 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }