ProVeg: bez mięsa można żyć

- W XXI wieku społeczeństwo nie ma już argumentów za tak dużą konsumpcją mięsa. Nie jest to dobre dla ludzi, zwierząt i środowiska, a jednocześnie ograniczenie mięsa nie wiąże się już z całkowitą rezygnacją z lubianych smaków - mówi Karolina Kosno, PR & Communications Manager ProVeg Polska.

Na zdjęciu: Karolina Kosno, PR & Communications Manager ProVeg Polska*

Je Pani mięso?

Nie, jestem weganką.

ProVeg jako międzynarodowa organizacja stawia sobie za cel ograniczenie globalnego spożycia produktów odzwierzęcych o połowę do 2040 r. Czy jest to możliwe w takim kraju jak Polska?

Szczerze wierzymy, że jest to nie tylko możliwe, ale i koniecznie. Wielu ekspertów wskazuje nieuchronność globalnej zmiany, abyśmy w ogóle byli w stanie wykarmić zwiększającą się populację na ziemi. Nie jest to jedynie kwestia empatii do zwierząt, z którą utożsamiani są wegetarianie. Chodzi o przyszłości naszej planety, której zasoby naturalne są już mocno wyeksploatowane. Naszą misję nazywamy w skrócie 40/50 i jest ona na tyle istotna, że stała się już ruchem, do którego dołączyło się wiele innych organizacji. Misja zdecydowanie nie jest prosta, jest jednak konieczna, dlatego każda nasza kampania czy współpraca z biznesem, wspiera ten główny cel. 

Ale u nas spożycie mięsa jest bardzo wysokie i wynosi około 74 kg rocznie.

Tak. Wprawdzie to prawie dwa razy mniej niż w Stanach, jednak niemal dwa razy więcej niż globalna średnia. Warto pamiętać, że ta ilość wzrosła od lat 60. aż o 65%. Podobny trend widać we wszystkich rozwijających się krajach, w których nagły wzrost gospodarczy bezpośrednio przekłada się na zwiększoną konsumpcję mięsa. Organizacje takie jak World Health Organization, World Cancer Research Fund, a także rodzimy IŻŻ sugerują ograniczenie ilości spożywanego czerwonego i przetworzonego mięsa do 500 g tygodniowo, co daje zaledwie 26 kg rocznie. Jednocześnie statystyczny Polak je prawie dwa razy za mało warzyw i owoców dziennie w stosunku do zaleceń WHO i Instytutu Żywności i Żywienia. Ograniczenie ilości mięsa na rzecz warzyw i owoców w diecie jest więc powszechnie zalecane.

ProVeg promuje tylko produkty wegańskie czy również wegetariańskie? Między tymi dwoma typami żywieniowymi jest przecież spora różnica.

Uważamy, że najlepszą drogą do ograniczenia spożycia produktów odzwierzęcych jest pragmatyzm. Aż 60% społeczeństwa deklaruje chęć ograniczania mięsa w diecie, niewielki odsetek byłby w stanie zrezygnować z niego całkowicie. Pragmatyczne podejście to analiza efektywności działań - przekonując te 60% społeczeństwa do częściowego ograniczenia produktów odzwierzęcych zyskamy dla naszej planety więcej. Ostatecznie więc, doceniamy i promujemy każdy krok w kierunku roślinnego odżywiania, także w formie nowych wegetariańskich produktów na rynku.

Wiadomo ile mamy wegan a ile wegetarian? Jak to się zmienia na przestrzeni lat?

Ostatnie duże badanie Instytutu Opinii Homo Homini wskazało, że 3,2% Polaków to wegetarianie, co stanowi ponad milion osób. Weganie stanowią połowę z nich, czyli 1,6%. Jednocześnie badania prowadzone przez Mintel wskazują, że wśród młodych osób w wieku 25-34 lat aż 10% określa się wegetarianami. Trend jest zdecydowanie rosnący, bo według CBOS w 2000 r. jedynie 1% Polaków deklarował wegetarianizm.

O co jeszcze chodzi w promowaniu żywności roślinnej?

ProVeg nie jest typową organizacją pro zwierzęcą - to jeden z pięciu promowanych przez nas argumentów za ograniczaniem mięsa w diecie. Nikomu nie trzeba tłumaczyć w jak ciężkich warunkach żyją zwierzęta hodowlane, jednocześnie to właśnie na ten argument najsłabiej reaguje społeczeństwo. Drastyczne sceny często powodują, że zamykamy oczy i zatykamy uszy, nie chcemy wiedzieć, jak bardzo krzywdzimy zwierzęta, chcemy wierzyć, że to nas nie dotyczy. Na szczęście coraz więcej mówi się o aspekcie zdrowotnym, duże organizacje zalecają ograniczenie mięsa w diecie. Mięso zostało wpisane na listę rakotwórczych substancji przez WHO. Wzmacniamy to poprzez równie niezaprzeczalny aspekt środowiskowy - to właśnie hodowla zwierząt przyczynia się w głównej mierze do zanieczyszczenia środowiska, bardziej niż globalny transport.

Wysokie spożycie mięsa to także problem sprawiedliwości społecznej: aby wyprodukować 1 kg mięsa, należy zużyć kilkadziesiąt kilogramów roślin i kilka tysięcy litrów wody potrzebnych do wykarmienia zwierzęcia. Ta żywność mogłaby trafić bezpośrednio dla ludzi, w ten sposób ograniczając problem głodu na świecie. Na koniec dokładamy smak - obecnie mamy fantastyczny wybór produktów zbliżonych smakiem do mięsa i nabiału, opracowaliśmy mnóstwo przepisów na wegańskie wersje znanych przysmaków, a weganie prześcigają się w kolejnych odkryciach niezwykłych smaków. W świetle wszystkich argumentów, coraz częściej pojawia się głos, że w XXI wieku społeczeństwo nie ma już argumentów za tak dużą konsumpcją mięsa. Nie jest to dobre ani dla ludzi, ani dla zwierząt, ani dla środowiska, a jednocześnie ograniczenie mięsa nie wiąże się już z całkowitą rezygnacją z lubianych smaków.

To się może jednak zmienić. Unia Europejska chce zakazać używania nazw "wege burger".

Póki co jest to propozycja, którą udało się przegłosować na pierwszym etapie, jednak do jej wdrożenia jeszcze daleko - musiałaby zostać zaakceptowana na posiedzeniu plenarnym, które odbędzie się po wyborach do Europarlamentu. Jej autorzy twierdzą, że nazwy takie jak "wege burger" czy "wegański pasztet" są mylące dla konsumentów. Stąd ich pomysł, by zakazać możliwości określania słowami charakterystycznymi dla branży mięsnej produktów roślinnych. W praktyce jednak problem zdaje się nie istnieć - czy zdarza się bowiem często by konsument zakupił przez pomyłkę wegański produkt zamiast mięsnego?

Problemem za to byłby całkowity zakaz takiego nazewnictwa, w końcu producenci intencjonalnie próbują odtworzyć właściwości organoleptyczne danego produktu. Jeśli więc, jak sugeruje UE, zamiast wege burgerów pojawiłyby się "wege dyski", to konsument nie otrzymałby kluczowych informacji ułatwiających możliwość wyboru - taka nazwa nie wskazuje na nic poza kształtem.

Problem jednak nie dotyczy jedynie wegetarian, to nie oni są główną grupą nabywczą tych produktów - aż 90% sprzedaży generują osoby ograniczające mięso z różnych powodów, które nie deklarują wegetarianizmu. To właśnie im łatwiej jest sięgnąć po bezpośredni odpowiednik, np. roślinne parówki na śniadanie, czy wege szynkę na kanapki.

Obecnie aż 55% Polaków deklaruje ograniczanie mięsa w diecie, podobnie jak Europejczycy z innych krajów, i to właśnie w potrzeby tej połowy społeczeństwa najbardziej uderzy proponowana zmiana. Jednocześnie należy zauważyć, że rynek alternatyw do mięsa jest warty globalnie już prawie 4 mld dol., a szacuje się jego wzrost do 10 mld dol. w najbliższym czasie, jeśli tylko rozwijałby się tak szybko jak mleko roślinne, które obecnie warte jest już 16 mld dol. Mówi się więc o tym, że ustawa ta może celować w ograniczenie rozwoju tego rynku, który realnie zagraża producentom mięsa.

Jakie kategorie produktów roślinnych cieszą się w Polsce największym zainteresowaniem?

Możemy zauważyć, że w niemal każdym sklepie znajdziemy już napoje roślinne - to właśnie te produkty najszybciej rozwinęły się na rynku, popyt na nie generują bowiem nie tylko weganie, ale przede wszystkim osoby redukujące nabiał np. ze względów zdrowotnych. Chodzi głównie o napoje sojowe, ale są jeszcze produkty z różnych zbóż i orzechów, których smak może wnosić nowe walory do potraw. Trend ten podchwyciły kawiarnie oferując kokosowe, owsiane czy migdałowe latte, wcale nie jako alternatywę, ale jako równie ciekawy produkt.

W sieciach handlowych pojawiają się alternatywy dla jogurtów (np. PlantOn, Alpro), przeróżne pasty i pasztety (linia Z gruntu dobre marki Sokołów czy Well Well od Polsoja). Właściwie każdego dnia informujemy o nowościach na rynku, część z nich powstaje z udziałem zespołu ProVeg, który chętnie pomaga markom wprowadzać nowe produkty na rynek.

Rzeczywiście widać wzrost zainteresowania ze strony producentów artykułami wege?

Daleko nam jeszcze do pełnych półek, które można zobaczyć u naszych zachodnich sąsiadów, jednak weganie nie narzekają i chętnie testują kolejne nowości. Na pewno jest wciąż miejsce na nowe marki - zapotrzebowanie jest już duże i wciąż rośnie. Marka Develey, która wprowadziła przed Wielkanocą roślinny majonez, deklaruje w wywiadzie na blogu ProVeg, że aż 80% zamówień w ich sklepie internetowym zawiera teraz wegański majonez. Weganie chętnie dzielą się ze sobą informacjami o nowościach i promocjach, a z zaangażowanych komentarzy jasno wynika, że drzemie w nich ogromna siła nabywcza. Potwierdzają to duże koncerny spożywcze coraz śmielej wchodzące na roślinny rynek, w Polsce choćby wspomniany już Develey, Sokołów, ale też Mlekovita, a nawet sieci fast-foodów takie jak Burger King czy McDonald's.

ProVeg jest międzynarodową organizacją działającą na rzecz budowania świadomości żywieniowej. Działa na czterech kontynentach i ma plany dalszego rozwoju. Misją organizacji jest ograniczenie globalnego spożycia produktów odzwierzęcych o 50% do 2040 r.
Ilona Mrozowska 3039 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }