Bez specjalnej okazji

Dla Amerykanów przyrządzanie na świeżym powietrzu dań z rusztu jest nieodzowną częścią tradycji, kultury. W Polsce być może to za mocne określenia, ale bez wątpienia grillowanie stało się nieodłącznym elementem sezonu wiosenno-letniego.

Ta forma spędzania czasu i przyrządzania szybkich dań na świeżym powietrzu dotarła do nas na początku lat 90. Wtedy to klasa średnia zachłyśnięta amerykańskimi wzorcami i zmęczona latami komunizmu i mięsa na kartki wreszcie mogła na żywo zrealizować to, co dotychczas widziała tylko w "Cudownych latach" [emitowany w latach 1988-1993 serial o życiu typowej amerykańskiej rodziny na przedmieściu − przyp. red.]. 

Choć zwyczaj grillowania bez wątpienia dotarł do Polski z USA, to już jego forma kulinarna różni się od typowego amerykańskiego barbecue. Tam nadal dominuje wołowina i hamburgery, a Polacy czerpią z różnych tradycji i kultur, na przykład coraz bardziej popularne i chętnie dodawane do mięsa tzatzyki. To dodatek śródziemnomorski, w żadnym razie amerykański. My używamy dużo przypraw korzennych, łączymy mięso nie tylko z warzywami, lecz także z owocami − Amerykanie tego nie robią. 

Tworzymy więc własne kanony grillowania, choć trudno tu jeszcze mówić o tradycji. Samo mięso z rusztu nie jest jednak w kulturze nowością − już pierwotni mężczyźni piekli surowe mięso nad ogniem. W bardziej rozwiniętych cywilizacjach ludzie spotykali się na dworach i biesiadowali, co było popularne zwłaszcza wśród szlachty. Współcześnie, przed epoką grilla, piekliśmy mięso na powietrzu, tyle że przy ognisku. Zresztą ognisko do dziś jest elementem tradycji, ten zwyczaj wcale nie zanika.

Grillowanie jako sposób spędzania wolnego czasu w sezonie wiosenno-letnim również rośnie w siłę. W badaniu „Grillowe zwyczaje Polaków” przeprowadzonym na zlecenie Coca-Cola Poland Services przez IQS wykazano, że 34% konsumentów spędza na grillu 2-3 godziny, ale rośnie odsetek osób grillujących 4-5 godzin (z 35% w 2015 r. do 40% dwa lata później) oraz powyżej 5 godzin (z 15% aż do 24% w 2017 r.). Zazwyczaj grillujemy z rodziną (81%), ale także ze znajomymi (70%). Najczęściej w ogrodzie lub na działce swojej lub bliskich (87%). Co ciekawe, zdecydowana większość ankietowanych (92%) organizuje grilla spontanicznie, bez żadnej specjalnej okazji, traktując go po prostu jako spotkanie z bliskimi.

Brak zasad!

Co takiego wyjątkowego jest w spędzaniu czasu przy ruszcie? Dla większości jest on relaksujący i odstresowujący (39%). Konsumenci cenią także luz i swobodę (35%) oraz fakt, że jest to spotkanie w kameralnym gronie, na którym panuje przyjacielska atmosfera (31%), nastrój beztroski oraz sielanki (22%). 17% badanych wskazało także na fakt, że grill nie wymaga długich przygotowań, co z całą pewnością jest sporym udogodnieniem, zwłaszcza w natłoku pracy.

Jeśli zaś chodzi o zasady, wiodącą wydaje się reguła braku zasad. Na grillu pozwalamy sobie na spontaniczne, nieformalne zachowania. Aż 70% Polaków przyznaje, że podczas grillowania można się czuć swobodnie. Co to oznacza w praktyce? 50% ankietowanych szykuje jedzenie w trakcie grilla, 45% je palcami, gdy zabraknie sztućców, a 39% wybiera sportową odzież, która z kolei według 38% badanych może bezkarnie pachnieć dymem. 36% uważa, że aby grillować, nie trzeba się znać na gotowaniu, a po 29%, że oblizywanie palców nie jest faux pas i że w grillowaniu nie przeszkadza nawet deszcz. Co czwarty Polak wyznaje zasadę, że nie trzeba mieć krzesła i zastawy dla każdego, bo rolę krzesła na grillu może spełnić dosłownie wszystko, tak jak np. serwetka okazuje się być praktycznym talerzem. 26% osób nie wymaga również od siebie i swoich gości punktualności. To wszystko sprawia, że grill pozwala rozluźnić się po całym tygodniu obowiązków i się zrelaksować.

Mięsna i męska uczta

Dobre jedzenie jest nieodzownym elementem udanego grilla. W tym wypadku zdecydowanie preferowane jest mięso. Na ruszt najczęściej trafia kiełbasa, która jest ulubioną potrawą dla aż 45% badanych, następnie karkówka (25%). Mniejszą popularnością cieszą się: szaszłyki (8%), skrzydełka z kurczaka (6%), kaszanka (5%), warzywa (4%), stek (2%) oraz ryba i owoce morza (2%).

Rozpalanie grilla to typowo męskie zadanie – panowie zajmują się tym w 90% przypadków. Panie nadrabiają za to przyrządzaniem potraw (54%), choć mężczyźni także przygotowują jedzenie stosunkowo często (46%). Jeśli zaś chodzi o zakupy, tu również każdy odpowiada za coś innego. Podczas gdy jedzenie kupują raczej kobiety (59%), za zakup napojów odpowiadają częściej mężczyźni (64%).

Zamiłowanie do grillowania stało się ważnym czynnikiem generującym znaczące dochody w segmencie producentów wybranych kategorii spożywczych oraz w handlu, na co zwróciło uwagę GfK w swoim raporcie. Oszacowano wówczas, iż tylko podczas długiego weekendu majowego, który zwyczajowo oznacza start sezonu, konsumenci wydali na artykuły spożywcze, alkohole i akcesoria potrzebne do organizacji imprezy grillowej ponad 1,5 mld zł (!). Badanie pochodzi z 2016 r., kiedy rządowy program finansowego wsparcia dla rodzin z dziećmi dopiero wchodził w życie, co oznacza, że w latach 2017 i 2018 wydatki te zapewne wzrosły. Do tego dojdzie kolejne 500+, tym razem na każde dziecko bez względu na dochód, co oznacza, że rynek spożywczy znów może się ożywić.

JAK GRILLOWAĆ, TO ZDROWO

  • Jako paliwa do grilla najlepiej używać brykietu, a nie zwykłego węgla drzewnego. Ten pierwszy wyrabiany jest z drewna drzew liściastych, które mają znacznie mniej żywicy niż drzewa iglaste, z których powstaje węgiel drzewny. Z tego względu z drewna drzew iglastych nie da się w pełni usunąć tej żywicy i pozostaje ona w węglu drzewnym, a podczas spalania może emitować związki szkodliwe dla naszego zdrowia.

  • Aby uniknąć skapywania tłuszczu bezpośrednio w żar, produkty  powinno kłaść się na aluminiowych tackach zamiast bezpośrednio na ruszcie.

  • Nie należy grillować mięsa surowego. Już półgodzinne marynowanie pozwoli znacznie ograniczyć ryzyko powstania szkodliwych związków podczas późniejszego przyrządzania mięsa na ruszcie.

Źródło: E.Leclerc