Napoje roślinne. Jako domyślna alternatywa

Do kategorii napojów roślinnych nie można używać terminologii mleczarskiej, ale ich ekspozycja i tak budowana jest obok produktów nabiałowych. Słusznie. Warto pokazywać konsumentom zarówno różne możliwości, jak i mnogość oferty sklepu w ogóle.

Gdy instytuty badawcze pytają Polaków o ich style żywieniowe – a robią to rzadko – okazuje się, że najwyżej 2% konsumentów nie je mięsa, w tym także ryb, co daje mniej niż 1 mln osób (badanie przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster w końcu 2016 r.). Mowa tu o wegetarianach, a nie weganach, którzy żywią się wyłącznie produktami roślinnymi.
Można jednak założyć, że tych drugich jest jeszcze mniej, ponieważ weganizm należy do najbardziej  restrykcyjnych stylów żywieniowych i wytrzymują na nim najwytrwalsi.

To dlatego na świecie, w tym w Polsce, przybywa flexitarian, czyli osób, które nie rezygnują z jedzenia mięsa, ale świadomie ograniczają jego spożycie. I prawdopodobnie, bo badań na ten temat nie ma, właśnie ta grupa konsumentów odpowiada za dynamiczny wzrost sprzedaży produktów wege, w tym napojów roślinnych.

Szacuje się, że w 2018 r. sprzedaż takich napojów na świecie osiągnęła wartość ponad 16 mld dol., w Europie – ok. 300 mln euro, a w Polsce – ok. 35 mln euro, czyli 10% europejskiego rynku (za Coca--Cola HBC). A to dopiero początek ekspansji. Według badań Nielsena trzy czwarte konsumentów zgadza się ze stwierdzeniem „jesteś tym, co jesz”. Połowa (54%) deklaruje, że uważnie czyta etykiety produktów, a 6 na 10 mówi, iż szuka produktów z prostą i zrozumiałą listą składników. To pokazuje, jak ważny jest temat zdrowej żywności i jak wielki ma ona potencjał.

A co de facto rozumiemy pod pojęciem „zdrowej żywności”? Przede wszystkich chodzi o produkty z prostym, krótkim i zrozumiałym składem, do których kategoria napojów roślinnych bez wątpienia należy. – Stanowią optymalne rozwiązanie dla osób, które w trosce o zbilansowaną dietę poszukują zróżnicowanych roślinnych składników odżywczych oraz alternatyw dla produktów odzwierzęcych. To doskonała propozycja zarówno dla alergików, wegan, wegetarian, jak i po prostu entuzjastów zdrowej żywności – mówi Maciej Partyka, dyrektor marketingu Sante. Firma ma w portfolio napoje Sante oraz Sante Organic, które powstają na bazie takich roślin jak soja, owies czy migdały. Są lekkostrawne, nie zawierają laktozy, wzbogacono je o składniki mineralne. Można je pić samodzielnie albo stosować jako dodatek do posiłków. – Napoje roślinne to wciąż relatywnie mała kategoria, ale wykazująca ogromny potencjał wzrostu – zaznacza Maciej Partyka.

Ich sprzedaż skoncentrowana jest w dużych sieciach handlowych, ale prowadzący mniejsze sklepy zaczynają ją dostrzegać, co potwierdza monitoring CMR. – Jeszcze dwa lata temu napoje roślinne w sklepach małoformatowych (do 300 mkw.) były bardzo rzadko spotykaną kategorią, ale wraz ze wzrostem liczby osób stosujących dietę lub unikających laktozy zaczęła ona śmielej wkraczać na półki – mówi Elżbieta Szarejko z CMR.

Obecnie różnego rodzaju roślinne zastępniki mleka można kupić w co czwartej placówce małego formatu.
Dzięki temu w 2018 r. klienci tych sklepów wydali na napoje roślinne o ponad 60% więcej niż rok wcześniej. – Osób sięgających po tego typu wyroby nie odstraszają nawet ceny. Jedno opakowanie napoju roślinnego kosztuje średnio około 8 zł, czyli znacznie więcej niż zwykłe mleko – podkreśla Elżbieta Szarejko.

A może być jeszcze drożej, bo według nowej proponowanej przez rząd matrycy VAT stawka podatku na roślinne zamienniki mleka ma wzrosnąć z 5 do 23%. – Planowany wzrost podatku jest bardzo znaczący i dość niesprawiedliwy – przyznaje Ewa Kurowska, dietetyk, kierownik marki Adez, Coca-Cola Poland Services.
– Tak wiele mówi się o tym, że produkty uznawane za korzystniejsze dla zdrowia często są również droższe i powinniśmy takiemu trendowi przeciwdziałać. Tymczasem proponowana matryca obniża VAT na produkty, które w diecie należy ograniczać (chipsy, ciastka), a podnosi na napoje roślinne. Wiele stowarzyszeń wegańskich zgłaszało swój sprzeciw, ale trudno wygrać z polityką – zaznacza Ewa Kurowska.

Jest ona jednak zdania, że nawet jeśli podwyżka dojdzie do skutku i odbije się na cenie produktu, ostatecznie nie wpłynie to znacząco na rozwój całej kategorii. – Ceny już są mocno zróżnicowane i wahają się od kilku do kilkunastu złotych za litr. Podwyżka może skutkować natomiast zwiększeniem czujności konsumenta co do ceny za poszczególne marki – tłumaczy Kurowska.

W Europie, w tym w Polsce, Coca-Cola zadebiutowała w segmencie napojów roślinnych w ubiegłym roku, kiedy to wprowadziła na rynek markę AdeZ znaną wówczas głównie w Ameryce Łacińskiej (region ten jest bogaty w uprawy soi). Obecnie Coca-Cola oferuje cztery podstawowe wersje napojów AdeZ: popularne już napoje sojowe, a także migdałowe, ryżowe oraz bardziej egzotyczne – kokosowe.

– Konsumentom ciekawym nowości proponujemy mieszankę napojów roślinnych z sokami owocowymi w trzech odsłonach – tropikalnego migdału z mango, marakują i witaminą E, swojskiego owsa z truskawką, bananem i  magnezem oraz rajskiego kokosa z owocami jagodowymi wzbogaconego o witaminy z grupy B – wskazuje Ewa Kurowska. Wariantami ulubionymi przez Polaków okazały się migdał i kokos w wersji podstawowej. – Myślę, że zawdzięczają to subtelnemu smakowi i niskiej kaloryczności. To, co odróżnia nas na tle konkurencji, to właśnie smak bez dodatku cukrów, ale ze szczyptą słodzika z liści stewii. Cała formuła jest w 100% wegańska i bezlaktozowa – podkreśla Ewa Kurowska.

Półki na zdrowie
Trend diety roślinnej został dostrzeżony przez największe sieci handlowe. Oprócz szerokiej oferty wegańskich i wegetariańskich produktów, które są już u nich na półkach standardem, na przykład Lidl wydał w tym roku książkę „Jeść zdrowiej”, i to w nakładzie prawie 1,5 mln egzemplarzy (dostępna była w sklepach sieci do 25 marca). Obok kompendium wiedzy o produktach i porad dietetycznych książka zawierała konkretne przepisy oparte na diecie wegetariańskiej, wegańskiej, bez laktozy, glutenu oraz ogólnie stylu żywienia określanym mianem fit.

Natomiast Carrefour rok temu zapowiedział, że w Warszawie otworzy pierwszy sklep specjalistyczny Carrefour  Bio, i to mimo systematycznie rozwijanego w swoich placówkach konceptu zdrowej półki. – Naszym zamiarem jest uruchomienie małych sklepów dla nowoczesnych klientów, poszukujących zdrowych produktów w dobrych cenach – tłumaczył Christophe Rabatel, dyrektor generalny Carrefoura. Jeśli eksperyment się powiedzie, powstanie cała sieć tych placówek. – Będzie to nasz poligon doświadczalny.
Nie ukrywam, że od jego odbioru przez konsumentów będzie zależało, czy będziemy koncept rozwijać – przyznał dyrektor Carrefoura.

„Aleje Zdrowia” do swoich sklepów zaczął wprowadzać w ubiegłym roku Kaufland.
Klienci znajdą w nich m.in. artykuły pod własną marką sieci K-Bio spełniające normy rolnictwa ekologicznego, bez sztucznych wzmacniaczy smaku, artykuły K-take it veggie (wegetariańskie i wegańskie), produkty bez laktozy i bezglutenowe. Pierwsza „Aleja Zdrowia” powstała w Kauflandzie we Włocławku.

Na mleku kokosów nie zbijesz
W czerwcu 2017 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że w odniesieniu do zamienników roślinnych nie można używać terminologii mleczarskiej. Polska odwołała się od tej decyzji, choć nieskutecznie. Cała sprawa zaczęła się od firmy TofuTown oferującej produkty dla wegan i wegetarian (w tym wypadku chodziło o „masło tofu” i veggie – ser).

Niemieckie stowarzyszenie mleczarskie zaskarżyło TofuTown do Sądu Rejonowego w Trewirze, który z kolei zwrócił się o pomoc do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Ten orzekł jak wyżej, a na początku 2018 r. potwierdził swoją decyzję – nie można nazywać mlekiem wyrobów roślinnych, a więc z kokosów, migdałów czy orzechów.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystosowało wówczas komunikat, w którym informowało Polską Izbę Mleka o zakazie używania w nazwach produktów pochodzenia roślinnego nazewnictwa zarezerwowanego dla  produktów mlecznych. W ten sposób ze sklepów zniknęło „mleko roślinne”, w zamian pojawiły się półki z napojami roślinnymi. Wciąż jednak traktowane są one głównie jako alternatywa dla wyrobów mlecznych. – Rzeczywiście najczęściej znajdziemy je w okolicy krowiego mleka jako domyślną alternatywę – przyznaje Ewa Kurowska.

– W większych sklepach tego typu produkty mają już własną półkę, a niekiedy i całą sekcję. Aby poprowadzić konsumenta intuicyjnie od produktu do okazji jego spożycia znajdziemy je czasem również w sekcji śniadaniowej, z płatkami i muesli – dodaje.

Nawet w tych sklepach, w których napoje roślinne mają oddzielny regał, zwykle sąsiadują z produktami nabiałowymi. – Ekspozycja jest ważna, ale na pierwszym miejscu zawsze stawiamy jakość – zapewnia Mariusz Przybylski, zastępca dyrektora handlowego ds. category management sieci sklepów Organic Farma Zdrowie. Napoje roślinne zawsze były (i są) znaczącą częścią asortymentu tej sieci. – W 2018 r. postanowiliśmy jednak dokonać pewnych zmian w tej kategorii. Wprowadziliśmy do oferty Organic Farma Zdrowia szeroką gamę ekologicznych napojów bezmlecznych pod marką Isola BIO. Są to unikatowe produkty wysokiej jakości z ryżu białego lub brązowego, migdałowe, jaglane, owsiane, sojowe i z dodatkami kokosa, wapnia czy czekolady – mówi Mariusz Przybylski.

– Obecnie napoje Isola BIO to najlepiej sprzedające się produkty w kategorii – dodaje. Produkty Isola BIO mają wysoką zawartość produktów bazowych, a więc zbóż czy ryżu. Ich ceny rozpoczynają się od 6,49 zł za litr. Uzupełnieniem oferty Isola są ekologiczne bezmleczne kremy do gotowania – nowość na rynku, która może zastąpić śmietanę lub stać się bazą do kremów.

Na certyfikowaną żywność ekologiczną, w tym również produkty wegańskie i wegetariańskie, stawiają supermarkety Bio Family. W ofercie naturalnie mają więc wiele rodzajów napojów roślinnych – sojowych, owsianych, gryczanych, jaglanych, migdałowych, ryżowych, kokosowych, a nawet konopnych. Klienci Bio Family najchętniej kupują napoje ryżowe i kokosowe, ale tak naprawdę – jak zapewnia sieć – każdy dostępny smak jest kupowany. Największym uznaniem cieszą się 1-litrowe opakowania kartonowe.

Termin przydatności do spożycia napojów roślinnych standardowo waha się od 6 do 9 miesięcy, przewyższając tym samym mleko krowie UHT (w kartonie), jednak po otwarciu należy spożyć je w ciągu kilku dni, a więc podobnie jak produkty nabiałowe. Do czasu otwarcia nie wymagają przechowywania w lodówce.

Zarówno producenci, jak i przedstawiciele sieci mówią, że zainteresowanie ofertą produktów wegańskich w ich sklepach rośnie. Dlatego, zwłaszcza w placówkach specjalistycznych, klienci mogą już wybierać spośród burgerów czy parówek sojowych, kotletów z tofu, burgerów quinoa lub po prostu warzywnych, pasztetu z ciecierzycy, soczewicy, orzechów nerkowca, pestek dyni, a nawet słonecznika. Są również ekologiczne produkty wegańskie à la ser z ziołami, ser tarty, ser mozzarella, cheddar i wiele więcej.

Ilona Mrozowska 3083 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }