Brexit a e-sklepy

Wielka Brytania to największy rynek e-commerce w Europie. Na jej wyjście z Unii Europejskiej z niepokojem patrzą rodzimi e-sprzedawcy. O tym, co oznacza brexit dla dalszego rozwoju sprzedaży transgranicznej w Polsce, mówi Martin Brańka, international client relations director w Blue Media.

Firmy działające na rynku e-commerce obawiają się brexitu z wielu powodów. Oczywistą konsekwencją będzie zmniejszenie sprzedaży na Wyspy. Brytyjczycy, którzy do tej pory kupowali w polskich sklepach internetowych, po 29 marca br. prawdopodobnie będą musieli dodatkowo opłacić cło i podatek importowy. Skończy się swobodny obrót towarowy, a co za tym idzie, zakupy mogą stać się nieopłacalne dla klientów.

W przypadku twardego brexitu problemy brać się będą z faktu wygaśnięcia przepisów unijnych właśnie 29 marca. W przypadku sporów prawnych między podmiotami z Polski i Zjednoczonego Królestwa, mogą się pojawić się trudności w relacjach dwustronnych.

- Co dokładnie stanie się po pod koniec miesiąca? Wielka Brytania stanie się “państwem trzecim”. Polscy sprzedawcy nie będą już realizować wewnątrzwspólnotowych dostaw towarów, ale staną się eksporterami – tłumaczy Martin Brańka, international client relations director w Blue Media.

To oznacza, że będą zobowiązani do zgłaszania wysyłanych towarów do stosownych procedur celnych. Według analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego średnia ważona stawka celna osiągnie poziom ponad 8%. W niektórych branżach może ona wynieść nawet 28%.

Brytyjski minister handlu międzynarodowego Liam Fox zaproponował kilka tygodni temu obniżenie stawek celnych dla towarów zagranicznych. To rozwiązanie miałoby zapobiec szybkiemu wzrostowi cen w UK po wyjściu z UE. Pomysł, który zmniejszyłby straty zagranicznych firm e-commercowych sprzedających do Wielkiej Brytanii, wzbudził jednak zaniepokojenie lokalnych przedstawicieli biznesu i związków zawodowych. W ich ocenie takie rozwiązanie wpłynęłoby negatywnie na kondycję rodzimych producentów i osłabiłoby pozycję negocjacyjną z władzami Unii.

- Jest niemal pewne, że w efekcie brexitu - i to niezależnie czy twardego, czy na wynegocjowanych warunkach - wydłuży się czas transportu towarów, co może zniechęcić do zakupu wielu konsumentów – zauważa Martin Brańka.

Kolejną kwestią są same transakcje płatnicze. O ile technologicznie nic się nie zmieni - najpopularniejsze w handlu transgranicznym płatności kartą czy mobilne wyglądają wszędzie tak samo - o tyle zarówno sprzedawcy, jak i klienci mogą spotkać się ze zjawiskiem fluktuacji cen z uwagi na np. częste wahania kursu funta. Oznacza to, że polscy sprzedawcy będą musieli częściej zmieniać politykę cenową, aby nadal móc być konkurencyjnym dla konsumentów na rynku brytyjskim.

- Nie jest wciąż jasne, ile przez brexit straci polski e-commerce. Wiadomo, że w sklepach internetowych zbudowanych w oparciu o platformę Shoper już co dwudziesta transakcja jest dokonywana przez klientów zagranicznych – konkluduje Martin Brańka.

Według danych Eurostatu 86% Brytyjczyków, mających dostęp do internetu, robi zakupy w sieci.

 

 

 

Katarzyna Pierzchała 2561 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }