Z wizytą w sklepie: Euro Sklep w Radomiu

Przedsiębiorcy przed otwarciem sklepu wyznaczyli sobie priorytety, które są dla nich drogowskazem do dziś: dobre ceny, dobór asortymentu pod oczekiwania klientów, sprzedawczynie przyjazne klientom oraz dogodne dla nich godziny otwarcia.

Państwo Maliccy z handlem związani są od wielu, wielu lat. Na przełomie lat 70. i 80. byli m.in. ajentami sklepu kosmetyczno-chemicznego, potem produkowali np. reklamówki, a następnie otworzyli mały zaladowy sklepik spożywczy przy ul. Odrodzenia w Radomiu. Ich aspiracje były znacznie większe, więc gdy tylko dowiedzieli się o sprzedaży narożnej działki po drugiej stronie ulicy, postanowili ją kupić i wybudować na niej sklep spełniający ich marzenia.

I tak prawie 11 lat temu hucznie otworzyli swoją pierwszą samoobsługową placówkę. Od początku działalności jest ona zrzeszona z siecią Euro Sklep należącą kiedyś do Tradisu, a teraz będącą w strukturach Eurocashu.

− Szukaliśmy takiej sieci, która oferuje miękką franczyzę. Twarda nas absolutnie nie interesowała i wciąż nie interesuje − mówi Andrzej Malicki.

Do rozwijającej się wtedy głównie na południu Polski sieci z Bielska-Białej przekonało ich kilka czynników, przede wszystkim zamówienia elektroniczne (wtedy jeszcze rzadkość), dowóz zamówień do sklepu oraz skredytowanie przez operatora pierwszego zatowarowania sklepu.

− Pomogli też nam w rozplanowaniu sali sprzedaży oraz ułożeniu produktów − wspomina Dorota Malicka.

Jak na tamte czasy powstał bardzo nowoczesny sklep. Z wszystkimi nowymi meblami, ledowym oświetleniem, czytelną identyfikacją wizualną działów, monitoringiem (początkowo nagrania na kasety VHS) oraz wydzielonym stoiskiem mięsno-wędliniarskim (osobne drzwi, ale z przejściem do sklepu).

− Już po miesiącu od otwarcia wiedzieliśmy, że będzie dobrze. Sklep został bardzo dobrze przyjęty przez klientów. Do tej pory obroty wciąż nam rosną, choć w mniejszym tempie niż jeszcze kilka lat temu − przyznaje Andrzej Malicki.

Przedsiębiorcy przed otwarciem sklepu wyznaczyli sobie priorytety, które są dla nich drogowskazem do dziś. Są to: dobre ceny, dobór asortymentu pod oczekiwania klientów, sprzedawczynie przyjazne klientom oraz dogodne dla nich godziny otwarcia. Euro Sklep zaprasza ich więc codziennie od godziny 6.00 rano do 23.00. − Klienci to doceniają. Sklepy wokół są zamknięte, a nasz niezmiennie otwarty − podkreśla Dorota Malicka. Już przed godziną 6.00 zdarzają się śpieszący do pracy klienci, choć największy ruch jest godzinę później, a potem między godzinami 11.00−12.00 i 15.00−16.00.

Detaliści przyznają, że wprowadzone w marcu ubiegłego roku ograniczenie handlu w niedziele wprowadziło sporo zamętu nie tylko w grafikach personelu, ale również wśród klientów. Państwo Maliccy zdecydowali, że w tzw. niedziele niehandlowe ich sklep będzie zamknięty. − Już w piątki wieszaliśmy na drzwiach informację, czy będzie niedziela handlowa, czy nie − wspomina ubiegłoroczne działania pan Andrzej, który przyznaje, że wskutek nowych regulacji prawnych obroty w sklepie zmalały.

− Nie jesteśmy w stanie wyrównać w piątki i soboty obrotów, jakich zostaliśmy pozbawieni w niedziele bez handlu. Klienci idą wtedy do dyskontów, którymi Radom stoi − przyznaje.

Zdaniem jego żony wprowadzone ograniczenie jest mocno niesprawiedliwe i krzywdzące dla tzw. małego handlu. − Nie rozumiem, dlaczego bogacą się stacje benzynowe i dyskonty, a my tracimy. Intencje chyba były inne − dodaje Dorota Malicka.

Asortyment dopasowany do klienta

Sklep mieści się w osiedlu domów jednorodzinnych. Kiedyś dość prestiżowym, teraz coraz bardziej wyludniającym się, z przewagą starszych osób, choć wciąż jest tu sporo młodych rodzin z dziećmi. To m.in. pod potrzeby tych ostatnich została skonstruowana ekspozycja w strefie kasy. Soki i napoje w małych pojemnościach są więc ustawione w zasięgu ręki małego klienta, stoi stand ze słodyczami sprzedawanymi razem z różnymi gadżetami, natomiast umiejscowione w tym rejonie napoje energetyczne znajdują się poza strefą dotyku małych klientów.

Jak na 180 mkw. powierzchni (z zapleczem) sklep ma dość małą liczbę pozycji asortymentowych − 2824. W placówce nie widać jednak pustych półek. Wprost przeciwnie, towar jest starannie dobrany, a jego sprzedaż monitorowana przez właścicieli sklepów.

− Słuchamy kupujących. Jeśli nie mamy tego, czego im potrzeba, natychmiast zamawiamy − podkreśla Dorota Malicka. Jej mąż dodaje, że co jakiś czas przeprowadzają też analizy sprzedaży. − Półkowniki usuwamy, korygujemy marżę, patrzymy, jak klienci przyjmują nowości − tłumaczy.

Niezmiennie od lat w sklepie najlepiej sprzedają się cztery kategorie asortymentowe. Na pierwszym miejscu są papierosy. − Nie narzekamy. Choć jest na nie mała marża, mamy duży obrót − przyznaje detalista.

Na drugim miejscu są wędliny. Tak wysoki wynik sklep osiąga głównie dzięki trzem lokalnym wytwórcom, którzy dostarczają smaczny towar w dobrej cenie. Nie oznacza to jednak, że w Euro Sklepie nie ma produktów znanych marek – te są przywożone z pobliskiej hurtowni drobiu, wędlin i mięsa Albo.

Niezwykle ważnym asortymentem, który plasuje się na trzecim miejscu wśród najpopularniejszych kategorii, jest nabiał i jego flagowa marka w regionie – Rolmlecz. − Mamy pełen przegląd marek nabiałowych, ale u nas nie ma handlu bez Rolmleczu – przyznaje Malicka.

Co ciekawe, asortyment tego producenta nie przyjeżdża bezpośrednio z pobliskich zakładów, ale z hurtowni z Grójca, która zaproponowała detalistom niższe ceny. O tym, jak duże jest zapotrzebowanie w Euro Sklepie na produkty radomskiego producenta, świadczą liczby: miesięczna sprzedaż jego serków waniliowych wynosi aż 700, średnio 26 dziennie.

W sklepie sprzedawany jest też mocny alkohol, ale – w przeciwieństwie do wielu osiedlowych placówek – przy ul. Odrodzenia nie jest on jedną z najbardziej chodliwych grup asortymentowych. Wyprzedza go nawet pieczywo. Spora rotacja dotyczy za to piwa, szczególnie trzech marek: Tatra Pils (nr 1), Tyskie oraz Warka.

Z założenia nie ma tanich win, dzięki czemu klientela też jest inna. Mimo tego (i widocznego monitoringu) zdarzają się kradzieże. Zwykle są drobne, ale było kilka dotkliwych. Sprawcą jednej z najbardziej zuchwałych był mieszkaniec pobliskiego osiedla, który załadował produktami pełen koszyk i razem z nim po prostu wyszedł. Było też włamanie, wtedy zginęła m.in. gotówka z kas.

Zakupy pod jabłonią

Sklep obchodzący w ubiegłym roku 10-lecie działalności od momentu otwarcia funkcjonuje praktycznie w niezmienionej formule, choć kilka zmian jednak wprowadzono. Przede wszystkim w części spożywczej dodano drugą kasę fiskalną, wymieniono lodówkę na nabiał, wprowadzono też płatności kartą, możliwość uregulowania rachunków, doładowania telefonów. W sali sprzedaży stanęła też jabłoń owocująca cały rok  (bo sztuczna), która zauroczyła pana Andrzeja, gdy była ozdobą radomskiego sklepu Praktiker. Odkupił więc od zarządzających marketem budowlanym to drzewo o dość pokaźnych gabarytach, które tak wpasowało się w salę sprzedaży Euro Sklepu, że niejako stało się jego symbolem.

− Drzewo kojarzy mi się z rodziną, stałością, bezpieczeństwem i solidnością. Staramy się kierować takimi wartościami zarówno w stosunku do naszych klientów, jak i do pracowników, pewnie dlatego zostało tak dobrze  przyjęte – tłumaczy przedsiębiorca.

SKLEP W LICZBACH
Euro Sklep
Adres: ul. Odrodzenia 65, 26-600 Radom
Powierzchnia sklepu: 180 mkw. z zapleczem
Liczba SKU: ponad 2800
Wartość koszyka: 13,43 zł (średnia kwartalna)
Personel: 6 osób

Katarzyna Pierzchała 2693 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }