Londyńska komunikacja bez burgera i frytek

25 lutego wejdzie w życie zakaz reklamowania w londyńskim transporcie publicznym "śmieciowego" jedzenia.

Wydany przez burmistrza Londynu Sadiqa Khana zakaz ma powstrzymać epidemię otyłości dzieci, z którą mierzy się Wielka Brytania.

Od 25 lutego w londyńskich autobusach, wagonach metra, ale także na stacjach i przystankach nie będzie można reklamować produktów o wysokiej zawartości cukru, tłuszczu czy soli. Chodzi głównie o słodycze, chipsy i inne słone przekąski, a także fast foody.

Zakaz ma też swoich przeciwników, głównie z konserwatywnej strony sceny politycznej. Argumentują oni, że taka definicja produktów niezdrowych spowoduje niemożność reklamowania oliwy, majonezu, pesto, żółtego sera czy kostek rosołowych, bo są to produkty o wysokim stężeniu tłuszczu i soli. Utrzymują także, że zakaz jest "szaleństwem" w sytuacji, gdy stołeczny transport publiczny boryka się z deficytem rzędu 1 miliarda funtów. Według szacunków zakaz kosztować będzie rocznie około 13 milionów funtów straconych przychodów.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 1919 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }