Polski drób w obliczu wyzwań

Krajowa Rada Drobiarstwa - Izba Gospodarcza określiła główne wyzwania polskiej branży drobiarskiej w 2019 r.

Ciesząc się z niewątpliwego sukcesu, jakim było otwarcie we wrześniu 2018 r. chińskiego rynku dla polskiego drobiu, hodowcy drobiu i producenci mięsa drobiowego formułują zadania, jakie stoją przed nimi w rozpoczętym roku.

Państwo Środka na celowniku

– Obecnie nasza Izba zabiega o rozszerzenie listy polskich producentów uprawnionych do eksportu swoich produktów na rynek chiński. Planujemy również zakrojone na szeroką skalę akcje informacyjne i promocyjne, popularyzujące polski drób wśród konsumentów państw trzecich. Nie tylko Chiny są dla nas atrakcyjnym kierunkiem ekspansji eksportowej. Perspektywicznym rynkiem zbytu jest także Republika Południowej Afryki, która ponownie otworzyła się dla polskiego drobiu w 2018 roku. Obiecujące rozmowy prowadzimy również z przedstawicielami Japonii, Singapuru czy państw Afryki Środkowej i Zachodniej. Oczekuję, że efekty tych działań będą wyraźnie widoczne w 2019 roku – mówi Łukasz Dominiak, dyrektor generalny KRD-IG.

Obecnie uprawnionych do eksportowania produktów drobiarskich na rynek chiński jest pięć polskich zakładów, z czego jeden jeszcze nie wznowił transportów do tego kraju. Trzy kolejne czekają na dopełnienie formalności, pomyślnie przeszły bowiem audyt. Kolejnych dwadzieścia – na wizytę chińskich kontrolerów.

– Patrząc na proporcje produkcji i eksportu do Chin drobiu brazylijskiego, moglibyśmy wysyłać na rynek chiński nawet 115 tys. ton mięsa drobiowego rocznie – mówi Łukasz Dominiak. – Do tego potrzebowalibyśmy jednak co najmniej kilkunastu zakładów z pozwoleniami, a także pozwoleń szczegółowych: np. obecne otwarcie chińskiego rynku nie obejmuje pełnych, trzyczęściowych skrzydełek z kurczaka, wraz z twardą końcówką, którą w Europie najczęściej odcinamy, a która dla Chińczyków stanowi przysmak. Niestety obecne przepisy tego produktu nie obejmują, staramy się więc o dalsze pozwolenia – tłumaczy.

Po otwarciu rynku RPA dla europejskiego drobiu Polska wprawdzie szybko stała się największym eksporterem z grona państw UE, ale Afrykanie prowadzą protekcjonistyczną politykę, wyrazem czego było nałożenie 35% ceł na przywożony drób.

Bez GMO od 2021 r.

Korzystną dla branży decyzją, która będzie miała wpływ na kształtowanie się sektora drobiarskiego, było przesunięcie przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zakazu stosowania pasz GMO. Wprowadzenie go w 2019 roku wpłynęłoby negatywnie na konkurencyjność cenową polskiego drobiu. Dzięki przesunięciu terminu hodowcy i producenci drobiu zyskali dwa lata, by kontynuować dyskusję nad kluczowym wyzwaniem stojącym przed branżą, jakim jest poszukiwanie i zastosowanie krajowych źródeł białka, jako alternatywy dla soi pochodzącej z importu.

– Problemem, który branża drobiarska z pewnością będzie starała się rozwiązać w 2019 roku, jest napływ do Europy mięsa drobiowego z Ukrainy i Brazylii. Mięso z tych krajów jest produkowane niezgodnie z unijnymi standardami. Obecny stan prawny pozwala Ukrainie i Brazylii sprowadzać na europejski rynek produkty tanie, ale o znacznie niższej jakości. Kwestia ta wymaga uregulowania. KRD-IG, wspólnie z unijną organizacją branżową a.v.e.c., intensywnie nad tym pracują – komentuje Aleksandra Porada, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii KRD-IG.

Hen, hen za kanał La Manche

Kolejnym wyzwaniem jest brexit. Wciąż brak informacji, dotyczących przeprowadzania procesu wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Istnieje ryzyko, że po opuszczeniu Unii bez uzgodnionej umowy, kraj ten ograniczy import drobiu z krajów członkowskich. Tymczasem Wielka Brytania jest drugim największym odbiorcą polskiego mięsa drobiowego w UE po Niemczech, do tego rentowniejszym niż inne oraz największym odbiorcą polskich przetworów drobiowych, odpowiedzialnym za 45,84% wartości. Druga w kolejności Francja odbiera tylko 18,92%. Z kolei od strony Wielkiej Brytanii Polska jest drugim dostawcą mięsa drobiowego i piątym – przetworów.

– Istnieje ryzyko, że po brexicie będzie trzeba część tego eksportu zagospodarować w kraju bądź wysłać w innych kierunkach – mówi Łukasz Dominiak. – Ponadto warto pamiętać, że połowa importu drobiu z krajów trzecich do UE trafia na rynek brytyjski. To są ustalone kontyngenty, które wprawdzie pewnie będą zmienione, ale może się zdarzyć, że UE27 będzie musiała zagospodarować na swoich rynkach dodatkowo 400 tys. t mięsa – dodaje.

Magdalena Weiss 2112 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }